Redakcja - Na Straży - Wędrówka - The Herald - Księgarnia i Czytelnia - Biblia Gdańska - Betania - Strona główna - Szukaj


Pascha

Biblioteka
 

Pascha

"Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz przaśnego chleba czystości i prawdy" 1 Kor 5:7-8 (BT)*

Niewola Egipska i wyzwolenie z niej w obrazie i pozaobrazie

Wśród świąt i obrzędów religijnych narodu izraelskiego szczególnie ważna była Pascha czyli Święto Przejścia. Święto Paschy, obchodzone co roku przez siedem dni, rozpoczynało się piętnastego dnia pierwszego miesiąca 1. Obchodzono je powszechnie na pamiątkę wyzwolenia narodu izraelskiego z niewoli egipskiej, lecz szczególnie na pamiątkę "Przejścia", czyli pozostawienia przy życiu pierworodnych podczas plagi śmierci, jaka przyszła na Egipcjan, a która - jako ostatnia z plag - zmusiła ich wreszcie do uwolnienia Izraelitów z niewoli. Pozostawienie przy życiu pierworodnych Izraela stało się zwiastunem wyzwolenia całego narodu izraelskiego z niewoli egipskiej, a bezpieczne przejście przez Morze Czerwone dało im wolność. Nic też dziwnego, że tak cudowne wydarzenie było uroczyście obchodzone przez Izraelitów jako ściśle związane z początkami ich narodu; w taki też sposób jest ono traktowane przez Żydów aż do dziś. Członkowie Nowego Stworzenia interesują się tymi wydarzeniami, tak jak interesują się wszystkimi sprawami swojego Ojca niebieskiego, które dotyczą Jego symbolicznego ludu, tzn. Izraela według ciała oraz całego rodzaju ludzkiego. Nowe Stworzenie interesuje się głęboko wydarzeniami, które miały miejsce w Egipcie, także z tego względu, że Pan Bóg objawił mu tę "tajemnicę" 2, że te rzeczy i sprawy, które zdarzyły się cielesnemu Izraelowi i jego dotyczyły, były zamierzone w tym celu, aby wyrażać i zapowiadać jeszcze większe rzeczy w Boskim Planie, a odnoszące się do Duchowego Izraela, tj. Nowego Stworzenia.

Pisząc o tych rzeczach duchowych apostoł Paweł stwierdza, że "cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego; albowiem są mu głupstwem, i nie może ich poznać, przeto, iż duchownie bywają rozsądzone", "ale nam (tzn. Nowemu Stworzeniu) to Bóg objawił przez Ducha swojego" 1 Kor 2:14, 10 (BGd). Bóg użył apostołów jako swoje narzędzia mówcze, aby dać nam pewne wskazówki, za pomocą których pod kierownictwem Jego Ducha możemy zrozumieć głębokie sprawy Boże. Jedna z tych wskazówek znajduje się w wersecie, rozpoczynającym niniejsze rozważania. Idąc za wskazówką apostoła wyraźnie widzimy, że cielesny Izrael wyobrażał cały lud Boży - wszystkich tych, którzy z końcem wieku Tysiąclecia ostatecznie staną się Jego ludem. Egipcjanie przedstawiają przeciwników ludu Bożego, faraon, ich władca, wyobraża szatana - księcia zła i ciemności, słudzy zaś faraona i jego jeźdźcy to upadli aniołowie i ludzie, którzy współpracują z szatanem; są oni przeciwnikami Boga i Jego ludu - Nowego Stworzenia i w ogóle domowników wiary.

Naród izraelski, gnębiony przez swoich ciemiężycieli, pragnął wolności j tęsknił do niej, sam jednak nie był w stanę się wyzwolić, gdyż był za słaby; nigdy by się też sam nie wyzwolił z jarzma Egipcjan, gdyby Bóg nie interweniował w tej sprawie na jego korzyść i gdyby nie naznaczył i nie posłał Mojżesza, aby był jego wyzwolicielem. Podobnie ludzkość tak w przeszłości jak i obecnie wzdycha i jęczy z bólu 3 pod jarzmem "księcia tego świata" 4 i jego narzędzi - grzechu i śmierci. Miliony ludzi pragną wyzwolenia z więzów własnych grzechów i słabości, jak też darowania za nie kary, którą jest ból i śmierć. Bez Boskiej pomocy jednak ludzkość jest bezsilna. Niektórzy dokonują wielkich wysiłków i coś osiągają, lecz nikt nie wyzwala się całkowicie. Cały ród Adama pozostaje w niewoli grzechu i śmierci, a jego cała nadzieja spoczywa w Bogu i pozaobrazowym Mojżeszu, tj. w Jezusie Chrystusie. Bóg obiecał Go, aby wybawił Jego lud w naznaczonym czasie, przeprowadzając go przez Morze Czerwone, które wyobraża wtórą śmierć; szatan i wszyscy, którzy są z nim w społeczności lub sympatyzują z jego złym postępowaniem, zostaną w niej na zawsze wytraceni. Pokazane jest to w zatopieniu faraona i jego wojsk w literalnym Morzu Czerwonym. Lud Boży jednak "nie dozna szkody od drugiej śmierci" Obj 2:11 (NP).

Rozważania powyższe stanowią obraz ogólny; w jego głębi, będący arazem jego częścią, znajduje się obraz inny, szczegółowy, który nie odnosi się do całej ludzkości i jej uwolnienia z niewoli grzechu i śmierci, lecz jedynie do specjalnej klasy wśród ludzi - do pierworodnych. Natchnione Słowo Boże zwraca naszą uwagę na ich pozaobraz (inaczej - pozafigurę) - "Kościół Pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach" Hebr 12:23 (BT), tj. na Nowe Stworzenie. W obrazie (w figurze) pierworodni zajmowali miejsce specjalne - byli oni dziedzicami; ich wyjątkowa pozycja polegała także na tym, że wcześniej niż ich bracia wystawieni byli na szczególne doświadczenia i próby. Przed powszechnym wyjściem z Egiptu byli oni narażeni na niebezpieczeństwo śmierci, a po wyjściu, w związku z powszechnym wyzwoleniem narodu, mieli w nim także specjalną rolę do spełnienia - w tym celu stali się odrębną klasą reprezentowaną przez plemię Lewiego. Byli oni oddzieleni od swoich braci i całkowicie pozbawieni dziedzictwa ziemi, żeby zgodnie z Boskim postanowieniem mogli być ich nauczycielami 5.

Plemię albo dom Lewiego wyraźnie wyobraża domowników wiary, którzy z kolei przedstawieni są przez przygotowujące się Królewskie Kapłaństwo; zrzekając się dziedzictwa ziemskich rzeczy na rzecz swych braci, stanowić ono będzie kiedyś prawdziwe Królewskie Kapłaństwo, którego Najwyższym Kapłanem jest Pan i które podczas wieku Tysiąclecia będzie panować, pouczać i błogosławić świat 6. Tak jak pierworodni Izraela w Egipcie byli wystawieni na niebezpieczeństwo śmierci, której jednak uniknęli, a pozbywszy się ziemskiego dziedzictwa stali się kapłanami, tak obecnie pozaobrazowy (pozafigurailny) Kościół Pierworodnych wcześniej od reszty ludzkości narażony jest na wtórną śmierć. Znajduje się on na próbie wiecznego życia lub wiecznej śmierci i przez zasługi ofiary Zbawiciela przechodzi z śmierci do żywota 7.

Stając się uczestnikami łaski Pana pierworodni zrzekają się czyli ofiarowują z Nim swoje ziemskie dziedzictwo, swój ziemski udział, ziemskie życie, aby móc osiągnąć niebo i jego "bardziej obfite życie" 8.

Tak więc będąc Kościołem Pierworodnych Nowe Stworzenie "całe umiera jak ludzie" 9 i chociaż w zakresie ziemskich rzeczy zdaje się tracić i wyrzekać więcej niż inni, to jednak - choć cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy 10 - przechodzi ono, czyli zostaje wybawione od śmierci. Jako Królewskie Kapłaństwo stanie się ono wraz ze swym Arcykapłanem Jezusem uczestnikiem chwały, czci i nieśmiertelności. Ci, których przejście odbywa się podczas nocy Wieku Ewangelii przed wzejściem poranku Tysiąclecia i jego słońca sprawiedliwości, staną się przewodnikami zastępów Pańskich, aby ich uwolnić z więzów grzechu i szatana. Zauważmy, jak się to zgadza ze słowami apostoła Pawła: "Wszystko stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd" i "oczekuje objawienia synów Bożych" Rzym 8:22, 19 - oczekuje na całkowite przejście Kościoła Pierworodnych przy pierwszym zmartwychwstaniu do chwały, czci i nieśmiertelności.

Należy teraz zwrócić uwagę na inny ważny szczegół obrazu (figury). Aby w obrazie mogło się dokonać przejście pierworodnych i całkowite wyzwolenie ludu Pańskiego, konieczną rzeczą było, aby baranek paschalny został zabity i aby jego krwią pokropione były odrzwia i nadproże domu; mięso jego miało być przy tym jedzone tejże nocy wraz z gorzkimi ziołami i przaśnym chlebem. W ten sposób każdy dom izraelski wyobrażał domowników wiary, a każdy baranek Baranka Bożego, który gładzi grzech świata; pierworodny każdej rodziny przedstawiał Chrystusa - Głowę oraz Ciało - Nowe Stworzenie. Gorzkie zioła symbolizują próby i doświadczenia obecnych czasów, które wszystkie razem tym bardziej pobudzają pragnienie domowników wiary do przyswajania sobie Baranka i przaśnego chleba. Ponadto podobnie jak każdy domownik wiary miał jeść z laską w ręce będąc przy tym przepasany do podróży, tak w pozaobrazie oznacza to, że pozaobrazowi pierworodni i domownicy wiary, którzy uczestniczą w spożywaniu Baranka podczas nocy wieku Ewangelii, są na świecie pielgrzymami i przybyszami; uświadamiają sobie oni niewolę grzechu i śmierci i pragną być wyprowadzeni przez Pana na wolność - z grzechu i zepsucia na wolność synów Bożych 11.

Pamiątka śmierci naszego Pana

W harmonii z tym obrazem zabijania baranka paschalnego 14. dnia pierwszego miesiąca, dnia poprzedzającego obchodzone przez Żydów siedmiodniowe święto Paschy było to, że nasz Pan umarł jako pozaobrazowy Baranek Paschalny, "Baranek Boży, który gładzi grzech świata" Jan 1:29 (NP). Było rzeczą niemożliwą, aby nasz Pan w jakimś innym czasie zakończył śmiercią ofiarę, którą rozpoczął w wieku 30 lat podczas swego chrztu na śmierć. Dlatego właśnie, choć Żydzi wielokrotnie usiłowali Go pojmać, nikt nie podniósł nań ręki, ponieważ "jeszcze nie nadeszła jego godzina" Jan 7:8, 30 (NP).

Tak jak Żydom nakazano wybrać baranka paschalnego w dziesiątym dniu pierwszego miesiąca i wziąć go do swoich domów tegoż dnia, tak Pan ofiarował się im w tym dniu, kiedy na pięć dni przed Paschą wjechał do miasta na oślęciu, a tłumy wołały: "Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim" Mat 21:9 (NP). "Do swej własności przyszedł, ale go właśni jego (tzn. naród) nie przyjęli. Lecz którzykolwiek go przyjęli (indywidualnie), dał im tę moc, aby się stali synami Bożymi" Jan 1:11-12 (BGd). Naród żydowski za pośrednictwem swoich przedstawicieli i przywódców, zamiast przyjąć Jezusa, odrzucił Go i w ten sposób przechylił się na pewien czas na stronę nieprzyjaciela Bożego. Mimo to dzięki łasce Bożej krew Nowego Testamentu jest skuteczna również dla domu Jakuba jak też dla wszystkich, którzy pragną być w harmonii z Bogiem. Żydzi byli uczestnikami zasług Baranka, jednakże odrzucając spożywanie pozaobrazowego Baranka utracili oni sposobność stania się jako naród pierworodnymi, tzn. Królewskim Kapłaństwem, narodem świętym, wybranym ludem Mesjasza. Utracili oni sposobność przejścia i stania się członkami Nowego Stworzenia i otrzymania obfitszego życia w chwale, czci i nieśmiertelności. Cieszymy się jednak z innych zapewnień Pisma świętego, że pomimo to będą oni jednak mieć wspaniałą możliwość przyjęcia Baranka Bożego, spożywania i przyswajania sobie Jego ciała, Jego ofiary i w ten sposób wyzwolenia się z więzów grzechu i śmierci. Stanie się to pod panowaniem Pana i Jego wiernych braci, duchowego Izraela, pozaobrazowego Kościoła Pierworodnych (por. Rzym 11:11-26).

W końcu swojej misji, 14. dnia pierwszego miesiąca, "tej nocy, której był wydany" 12 i tego samego dnia zatem, w którym umarł jako pozaobrazowy Baranek, obchodził Pan ze swoimi uczniami obrazową Paschę Żydów, jedząc ze swoimi 12 apostołami obrazowego baranka, który symbolizował Jego samego, Jego własną ofiarę za grzechy świata i "prawdziwy pokarm" 13, przez którego moc jedynie można otrzymać życie, wolność i błogosławieństwo Synów Bożych 14. Spożywanie tej wieczerzy w nocy poprzedzającej śmierć naszego Pana a jednocześnie tego samego dnia było możliwe dzięki zwyczajowi żydowskiemu, według którego dzień zaczynał się nie o północy, lecz wieczorem. Widocznie Pan Bóg tak pokierował wszystkimi sprawami Izraela, aby zgadzały się one z obrazami (figurami), które miały wyobrażać.

Nasz Pan i Jego apostołowie jako Żydzi "urodzeni pod Zakonem" 15 byli obowiązani obchodzić tę uroczystość tzn. Paschę i to w jej właściwym czasie. Po zakończeniu żydowskiej wieczerzy paschalnej, po spożyciu baranka z przaśnym chlebem i ziołami i - prawdopodobnie, jak to było w zwyczaju - z owocem winorośli 16, nasz Pan, wziąwszy kawałek przaśnego chleba i owocu winorośli, pozostałych po figuralnej wieczerzy żydowskiej, ustanowił dla swoich uczniów i dla całego swojego kościoła, który oni reprezentowali (por. Jan 17:20), rzecz nową 17; miała ona wśród nich jako duchowego Izraela, Kościoła Pierworodnych, Nowego Stworzenia, zająć miejsce żydowskiej wieczerzy paschalnej. Nasz Pan nie ustanowił innego i wyższego rodzaju Paschy. Przeciwnie, obraz zaczął się wypełniać i odtąd nie byłoby rzeczą właściwą obchodzenie Paschy przez tych, którzy przyjęli jej wypełnienie. Nasz Pan jako pozaobrazowy Baranek miał zostać zabity, jak to apostoł wyraża w słowach, zacytowanych na początku niniejszych rozważań: "Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha" 1 Kor 5:7 (BT).

Ktokolwiek uznał Chrystusa za baranka paschalnego i w ten sposób uznał, że pozaobraz zajął miejsce obrazu, nie będzie już przygotowywał obrazowego baranka i spożywał go dla upamiętnienia obrazowego wyzwolenia. Właściwą przeto rzeczą dla wszystkich, wierzących w Jezusa jako prawdziwego baranka paschalnego będzie od tego> czasu pokropienie podwoi serca Jego krwią: "Mając oczyszczone serca od sumienia złego" Hebr 10:22 BGd (tzn. od obecnego potępienia, rozumiejąc przez to, że Ich grzechy zostały zgładzone przez Jego krew i że dzięki Jego krwi otrzymują oni obecnie odpuszczenie grzechów). Muszą oni odtąd spożywać, czyli przyswajać sobie zasługi swego Zbawiciela, zasługi człowieka Jezusa Chrystusa, który samego siebie dał na okup za wszystkich. Przez wiarę muszą oni uczestniczyć w tych zasługach i muszą sobie zdawać sprawę z tego, że ich grzechy zostały włożone na Pana i że On za nie umarł; tak więc Jego zasługi i sprawiedliwość są im przypisane. Oni te prawdy spożywają czyli przyswajają je sobie przez wiarę.

Jeśli więc wieczerza naszego Pana zajęła miejsce wieczerzy paschalnej, nie będąc jednak od niej wyższą, a pozaobraz zaczął się dopiero wypełniać, czymże więc ta wieczerza była? Odpowiadamy, że była ona pamiątką pozaobrazu (pozafigury). przypomnieniem dla Jego naśladowców początku wypełniania się pozaobrazowej Paschy.

Tak więc przyswajanie sobie naszego Baranka i przypominanie sobie Jego śmierci za nas oznacza oczekiwanie obiecanego wyzwolenia ludu Bożego; oznacza też, że ci, którzy ze zrozumieniem obchodzą pamiątkę i uznają jej doniosłość, będąc na świecie nie będą ze świata 18. Będą oni jak pielgrzymi i przybysze, poszukujący "lepszych rzeczy" 19, wolnych od nieszczęść, smutków i kłopotów obecnych czasów, w których panuje grzech i śmierć. Tacy będą spożywać prawdziwy pozaobrazowy przaśny chleb, będą starać się zachować go w czystości, bez rozkładu i fermentu właściwego ludzkim teoriom, bez złych naleciałości, ambicji, samolubstwa itp. cech, a wszystko po to, aby mogli być mocni w Panu i "w sile mocy Jego" 20. Będą oni również pić gorzkie zioła prześladowań zgodnie ze słowami Mistrza, że sługa nie może być wyższy nad pana swego i jeśli samemu Panu złorzeczono, prześladowano Go 21 i wreszcie odrzucono, muszą oni spodziewać się podobnego traktowania; świat bowiem nie zna ich, tak jak nie znał Pana. Co więcej, słowa Pana świadczą, że nie będą Mu mili ci, których wierność nie sprowadzi na nich niełaski świata. "Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowania znosić będą" 2 Tym 3:12 (NP). Jego własne słowa brzmią: "Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zaplata wasza obfita jest w niebie" Mat 5:11-12 (NP).

Gdy nasz Pan ustanowił Wieczerzę Pamiątkową, zwaną ostatnią wieczerzą, był to, jak stwierdzono wyżej, nowy symbol, oparty na dawnym obrazie Paschy i odnoszący się do niej, choć nie był jej częścią; był on w istocie uczczeniem pamięci albo pamiątką pozaobrazu. Jak czytamy, "Pan Jezus tej nocy, której byt wydany, wziął chleb, A podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie; to jest ciało moje, które za was bywa łamane (tzn. to symbolizuje, wyobraża mnie, pozaobrazowego baranka czyli ciało moje); to czyńcie na pamiątkę moją" 1 Kor 11:23-24 (BGd). Oczywistym zamiarem naszego Pana było utrwalenie w umysłach swoich uczniów tego, że jest On pozaobrazowym Barankiem dla pozaobrazowych pierworodnych i domowników wiary. Zdanie "To czyńcie na pamiątkę moją" oznacza, że ta nowo ustanowiona pamiątka powinna u Jego naśladowców zająć miejsce dawnego obrazu (figury), który teraz stał się nieaktualny z powodu wypełnienia się. "Także i kielich, gdy było po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich jest nowy testament we krwi mojej (tzn. krew przymierza, krew, która pieczętuje Nowy Testament); to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją" 1 Kor 11:25 (BGd). Nie powinniśmy rozumieć, że oznacza to czynienie tego bez względu na czas, miejsce itp., lecz jako zalecenie, że ilekroć ten kielich i przaśny chleb będą odtąd użyte w czasie obchodu Paschy, za każdym razem powinno się pamiętać, że obchodzi się nie obraz (figurę), lecz pozaobraz (pozafigurę). Jak nie byłoby rzeczą uzasadnioną, właściwą i mającą obrazowe znaczenie obchodzenie Paschy w jakimś innym czasie niż w tym, który wyznaczył Bóg, tak nie byłoby właściwe obchodzenie pozaobrazu w czasie innym niż w jego rocznicę.

Apostoł Paweł dodaje: "Albowiem ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie" 1 Kor 11:26 (NP). Pokazuje to nam, że uczniowie jasno zdawali sobie sprawę z tego, że coroczne obchodzenie Paschy musi mieć odtąd dla naśladowców Pana nowe znaczenie: chleb łamany symbolizuje ciało Pana, kielich zaś wyobraża Jego krew. Chociaż ta nowa pamiątka nie została nałożona na uczniów jako nakaz, obowiązek, i chociaż żadna kara nie była przewidziana za jakieś uchybienie w jej właściwym obchodzeniu, to jednak Pan dobrze wiedział, że wszyscy wierzący w Niego i widzący w Nim baranka paschalnego będą się cieszyć obchodząc tę pamiątkę, którą On im zalecił. I tak jest dotąd. Wiara w okup trwa nadal i znajduje swą ilustrację w tej prostej pamiątce do czasu, "aż przyjdzie", nie tylko aż do początku parousii naszego Pana czyli obecności podczas żniwa czyli końca tego wieku, lecz aż dotąd, gdy podczas Jego parousii wszyscy Jego wierni jeden po drugim zostaną zgromadzeni do Niego poza zasłonę, aby tam zająć jeszcze wyższe stanowisko i, jak nasz Pan powiedział, "pić nowy kielich w Królestwie Ojca mojego" 22.

Wielu nas jest jednym chlebem

"Kielich błogosławienia, który błogosławimy, Izali nie jest społecznością krwi Chrystusowej? Chleb, który łamiemy, izali nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Albowiem jednym chlebem, jednym ciałem wiele nas jest, bo wszyscy chleba jednego jesteśmy uczestnikami" 1 Kor 10:16-17 (BGd).

Apostoł Paweł, kierowany Duchem Świętym, przywodzi tutaj dodatkowe myśli objaśniające nam znaczenie Pamiątki, ustanowionej przez naszego Pana. Nie zaprzecza on lecz potwierdza, że chleb symbolizuje w istocie ciało naszego Pana, ofiarowane za nas, a kielich wyobraża Jego krew, która daje nam odpuszczenie grzechów. Teraz zaś dodatkowo wyjaśnia, że my jako członkowie Kościoła (Ecclesia), członkowie Ciała Chrystusa, i przyszli Pierworodni, Nowe Stworzenie, stajemy się uczestnikami w śmierci naszego Pana/uczestnikami Jego ofiary. W innym jeszcze miejscu stwierdza, że częścią naszego przymierza jest "dopełnianie ostatków ucisków Chrystusowych" Kol 1:24 (BGd). Taką samą myśl, wyrażoną tutaj, znajdujemy w słowach: "w śmierć Jego ochrzczeni jesteśmy" Rzym 6:3 (BGd). Tak więc gdy ciało naszego Pana było chlebem łamanym za świat, wierzący wieku Ewangelii, wierni, wybrani, Nowe Stworzenie, są częścią tego jednego chleba, "członkami ciała Chrystusowego" 23: uznając tedy łamanie chleba za ofiarę naszego Pana za nas, mamy je następnie uważać za łamanie czyli ofiarowanie całego Kościoła, wszystkich tych, którzy poświęcili się, aby z Nim umrzeć, aby być z Nim łamani, i aby brać udział w Jego cierpieniach.

Dokładnie ta sama myśl zawarta jest w wyrazie społeczność (łac. communio) 24, tzn. "współudział, współuczestnictwo". Stąd też, obchodząc coroczną Pamiątkę, uświadamiamy sobie nie tylko podstawy wszystkich naszych nadziei, wynikających z ofiary naszego drogiego Zbawiciela za nasze grzechy, lecz także ożywiamy i odnawiamy nasze poświęcenie; "albowiem jeśliśmy z Nim umarli, z Nim też żyć będziemy. Jeśli cierpimy, z Nim też królować będziemy" 2 Tym 2:11-12 (BGd). Jak wspaniałe i rozległe jest znaczenie tej Pamiątki, ustanowionej z Bożej woli! Nie stawiamy symbolu w miejsce rzeczywistości, z pewnością nie było to zamiarem Pana i nie byłoby to właściwe także z naszej strony. Serdeczna społeczność i zadowolenie serca w Panu, serdeczna społeczność ze współczłonkami Ciała i głębokie zrozumienie naszego przymierza zawartego przy ofierze jest prawdziwą społecznością, komunią, w której, jeśli jesteśmy wierni, będziemy trwać dzień po dniu przez cały rok, będąc codziennie łamani z naszym Panem, stale karmiąc się Jego zasługami i stając się w ten sposób mocnymi w Panu i "w sile mocy Jego" 25. Jak wielkie błogosławieństwo spływa na nas z obchodzenia Pamiątki! Jaka serdeczna żarliwość powstaje w nas i gorliwość dla naszego postępu w wyrozumieniu, we wzroście w łasce, w wiedzy, dla naszego uczestnictwa w przywilejach służby, do której jesteśmy powołani nie tylko w obecnym czasie, lecz także w przyszłości!

Należy zauważyć, że apostoł Paweł wymienia kielich, za który sławimy Boga: "Kielich błogosławienia, który błogosławimy, izali nie jest społecznością (współudziałem, współuczestnictwem we) krwi Chrystusowej?" 1 Kor 10:16 (BGd). O, co za wzniosła myśl, że prawdziwie ofiarowani, wierne "maluczkie stadko" 26, Nowe Stworzenie jest w ciągu wieku Ewangelii Ciałem Chrystusowym! 27 Cierpienia, próby, hańba i śmierć tych, których Pan przyjął i uznał za członków swojego Ciała 28 w ciele są uznane za cześć Jego ofiary, dlatego, że są w Nim w społeczności, pod kierownictwem Tego, który jest naszą Głową i Arcykapłanem! Czyż ci, którzy to rozumieją i uznają doniosłość Boskiego zaproszenia do członkostwa w tym Kościele (Ecclesia) i konsekwencję uczestnictwa w ofierze obecnie, a w chwalebnym dziele w przyszłości nie będą się radować z tego, że zostali uznani za godnych cierpieć zniewagi dla imienia Chrystusowego i kłaść swe życie w służbie dla Prawdy, jako członkowie Ciała i kości Chrystusa? 29 Cóż znaczy dla nich to, że "świat nie zna ich, tak jak nie znal Jego?" 1 Jana 3:1. Cóż za znaczenie ma dla nich to, że muszą cierpieć i tracić ziemskie, największe nawet doczesne dobra i korzyści, skoro jako Ciało Chrystusa będą uznani za godnych mieć udział w przyszłej chwale swego Zbawiciela?

W miarę wzrastania w łasce, wiedzy i gorliwości będą oni oceniać sprawy z punktu widzenia apostoła Pawła, który powiedział: "Wszystko uznaję za szkodę ... i śmiecie" Filip 3:8 (NP); "Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić" Rzym 8:18 (NP).

Inna jeszcze myśl tyczy wzajemnej miłości, wzajemnego zrozumienia i sympatii, a więc tych cech, które powinny panować wśród wszystkich członków Ciała Pańskiego. Gdy Duch Boży coraz bardziej opanowuje nasze serca, będzie on sprawiał, że będziemy się cieszyć z każdej okazji czynienia dobrze wszystkim ludziom, a szczególnie domownikom wiary 30, jeśli tylko będziemy mieć do tego sposobność. Gdy nasze wzajemne miłe uczucia rosną i ujawniają się wobec całej ludzkości, muszą one także wzrastać szczególnie do Pana i oczywiście do tych, których On uznaje, którzy mają Jego Ducha i starają się Go naśladować. Apostoł Jan wskazuje, że stopień naszej miłości do Pana będzie wynikiem naszej miłości do braci, współczłonków Jego Ciała. Jeśli nasza miłość będzie taka, że ścierpi i zniesie wszystko wobec bliźnich, to o ileż więcej powinniśmy jej okazać wobec współczłonków tego samego ciała, tak ściśle połączonych z nami przez naszą Głowę! Nic dziwnego, że apostoł Jan stwierdza, że jednym z ważnych dowodów naszego przejścia z śmierci do żywota jest to, że miłujemy braci (por. 1 Jana 3:14). Co więcej, pamiętamy, że mówiąc o naszym dopełnianiu miary ucisków Chrystusowych, apostoł Paweł dodaje: "... za ciało Jego, którym jest Kościół" Kol 1:24 (NP).

Ta sama myśl jest wyrażona znowu w słowach: "winniśmy życie oddawać za braci" 1 Jana 3:16 (NP). Jak wzniosły dowód braterstwa jest tu zawarty! Gdzie byśmy się mogli jeszcze spodziewać znaleźć taką miłość do braci, która kazałaby nam kłaść za nich życie? Nie mówimy teraz o tym, jak Bogu upodobało się zastosować ofiarę Kościoła, przedstawioną w koźle Pańskim jako część ofiar Dnia Pojednania (p. Cienie przybytku ... s. 66). Stwierdzamy jedynie z apostołem Pawłem, że jeśli chodzi o nas, to kłaść życie powinniśmy głównie za braci, w ich służbie; służenie światu należy głównie do wieku przyszłego, tj. do Tysiąclecia. Obecnie nasz czas, talenty i możliwości w mniejszym lub większym stopniu powinniśmy wykorzystać dla naszych bliskich, dla żony, dzieci, rodziców w starszym wieku lub innych osób, będących na naszym utrzymaniu. Mamy obowiązki również wobec siebie samych i musimy zaopatrywać się w "rzeczy potrzebne", "słuszne" i w to, co jest "uczciwego przed wszystkimi ludźmi" 31. Widzimy więc, jak stosunkowo niewiele pozostaje nam do złożenia w ofierze, stosunkowo niewiele do ofiarowania braciom, a i to jeszcze stale próbuje nam zabrać świat, ciało i szatan, aby uniemożliwić nam ofiarowanie tego, co poświęciliśmy.

Pan Bóg wybiera Kościół w czasie, kiedy panuje zło, a to w tym celu, aby otaczające nas okoliczności mogły udowodnić stopień naszej miłości i lojalności dla Niego i dla tych, którzy są Jego. Jeśli nasza miłość oziębnie, wtedy pokusy świata, ciała i przeciwnika będą dla nas za wielkie i pochłoną nasz czas, nasze możliwości i pieniądze. Przeciwnie, proporcjonalnie do tego, w jakim stopniu nasza miłość do Boga będzie silna i gorąca, tak będziemy się cieszyć z ofiarowania Mu tych rzeczy; będziemy wtedy ofiarować nie tylko nadwyżkę naszych sił, możliwości i środków, kładąc je, gdy zajdzie potrzeba, w służbie dla braci, lecz ponadto duch poświęcenia dla Boga pobudzi nas do ograniczenia w jakichś rozsądnych granicach potrzeb i wydatków naszych domów i rodzin, a szczególnie naszych własnych, abyśmy mogli przez to więcej ofiarować na ołtarzu Pańskim. Tak jak nasz Pan przez trzy i pół roku łamał swoje ciało i dawał swoją krew, swoje życie i na Kalwarii dokończył jedynie swojej ofiary, tak samo i my; kładzenie naszego życia za braci przejawia się w małych sprawach i usługach, zarówno doczesnych jak i duchowych, przy czym sprawy duchowe są wyższe, a więc ważniejsze. Kto by jednak nie okazał miłosierdzia wobec brata cierpiącego niedostatek, dałby oczywisty dowód, że nie ma Ducha Bożego, który by we właściwym stopniu rządził jego sercem 32.

Obchodzenie Pamiątki jest nadal właściwe

Pierwotnie obchodzono Pamiątkę śmierci naszego drogiego Zbawiciela, jak widzieliśmy, w ściśle określonym czasie, tj. dnia 14. pierwszego miesiąca według rachuby żydowskiej 33. Wymieniona data jest nadal właściwa i przekonuje wszystkich, którzy poszukują "starych ścieżek" i pragną po nich postępować. Do tego corocznego obchodzenia Pamiątki śmierci naszego Pana, ustanowionej przez Niego i kultywowanej w pierwotnym Kościele, powrócili ostatnio ci, którzy poznali światło niniejszej prawdy.

Nie należy się dziwić, że gdy właściwe znaczenie symbolicznej Wieczerzy Pańskiej coraz bardziej szło w zapomnienie, jej coroczne obchodzenie również ulegało zaniedbaniu i zapomnieniu. Sprawa ta stanie się bardziej zrozumiała, gdy poznamy jej historię.

Otóż gdy apostołowie i ci, którzy bezpośrednio po nich nastąpili, przeminęli, gdzieś około trzeciego stulecia, w Kościele nabrał wpływu rzymski katolicyzm. Jedną z jego fałszywych doktryn była nauka, że choć śmierć Chrystusa zapewnia zgładzenie dawnych grzechów, to nie może ona zgładzić tych osobistych przestępstw, które człowiek popełnił po przyjściu do społeczności z Chrystusem, a więc po chrzcie; za takie grzechy potrzebna jest nowa ofiara. Na podstawie tego błędu stworzono naukę o mszy, którą, jak już w innym miejscu szczegółowo wyjaśniliśmy, uważano za nową ofiarę Chrystusa za osobiste grzechy człowieka, za którego jest odprawiana czyli ofiarowana. Ta ponowna ofiara Chrystusa pozornie może się wydać słuszna, jeśli przyjmie się twierdzenie, że odprawiający mszę kapłan ma moc przemienić chleb i wino w rzeczywiste ciało i krew Chrystusa, a następnie, łamiąc hostię, może łamać czyli na nowo ofiarować Pana za grzechy osoby, za którą msza jest odprawiana. Wykazaliśmy już, że z Boskiego punktu widzenia nauka ta i praktyki jest wstrętna przed obliczem Bożym - jest "obrzydliwością spustoszenia" Daniel 11:31 (por. też Tom II, R. IX i Tom III, R. IV).

Ta fałszywa nauka dokonała wielu spustoszeń. W ślad za nią powstało w Kościele mnóstwo błędów. Wielkie odstępstwo czyli apostazja przyczyniła się do powstania systemu rzymskiego, najgłówniejszego ze wszystkich antychrystów. Mijały stulecia, a poglądy te panowały powszechnie w chrześcijaństwie, aż przyszedł wiek XVI, kiedy to rozpoczął się wielki ruch religijny zwany Reformacją, która wzbudziła opozycję i zaczęła ujawniać prawdy, zakryte w ciągu ciemnych wieków przez fałszywe nauki i praktyki anty - Chrystusa, W miarę jak reformatorzy otrzymywali coraz więcej światła w zakresie poznania prawd Słowa Bożego, lepiej zaczęli także rozumieć ofiarę Chrystusa i zaczęli dochodzić do wniosku, że papieska doktryna i praktyka mszy były rzeczywiście "obrzydliwością spustoszenia" 34, odrzucili ją więc z różnym stopniem stanowczości. Kościół Anglikański skorygował w 1552 r. swoją książkę do nabożeństwa i usunął z niej wyraz msza.

Zwyczaj odprawiania mszy praktycznie zajął miejsce corocznego obchodzenia Pamiątki Wieczerzy Pańskiej; odprawiane często msze miały na celu wciąż na nowo oczyszczać lud z grzechów. Gdy reformatorzy dostrzegli ten błąd, starali się wrócić do pierwotnej prostoty, jaka istniała na początku i odrzucili rzymską mszę, uznając ją za niewłaściwe obchodzenie pamiątkowej Wieczerzy Pańskiej. Nie dostrzegając jednakże ścisłego związku między obrazowym charakter Paschy a jej pozaobrazem w śmierci naszego Pana i ostatnią Wieczerzą jako pamiątką pozaobrazu nie rozumieli, że jedynie jej coroczne obchodzenie jest właściwe. Stąd zauważamy, że niektórzy protestanci obchodzą ją co miesiąc, inni co trzy, a jeszcze inni co cztery miesiące - każda denominacja według swojego własnego uznania. "Uczniowie" (pewne ugrupowanie chrześcijańskie) obchodzą ją co tydzień, a to z powodu niezrozumienia odpowiednich wersetów Pisma świętego, podobnie jak nie rozumieją oni nauki o chrzcie. Obchodzenie Pamiątki co tydzień opierają oni na pewnym stwierdzeniu Dziejów Apostolskich, że pierwotny Kościół zgromadzał się pierwszego dnia tygodnia i że na takich zebraniach "łamano chleb" Dzieje Ap 2:42, 46; 20:7.

Zauważyliśmy już poprzednio 35, że te cotygodniowe spotkania nie były poświęcone obchodzeniu Pamiątki śmierci Pana, lecz były to uczty miłości (agape), poświęcone pamięci zmartwychwstania Pana i kilkakrotnego łamania z Nim chleba, czym uczniowie cieszyli się przez kilka pierwszych dni w czasie 40 dni przed Jego wniebowstąpieniem. Wspomnienia tych wspólnych spotkań, w czasie których uczniowie rozpoznawali Pana, skłoniły ich później prawdopodobnie do spotykania się w każdy pierwszy dzień tygodnia w celu spożycia wspólnego posiłku i łamania chleba. Jak już zauważyliśmy, kielich nigdy nie jest wspominany w związku z tymi spotkaniami, podczas gdy w każdej wzmiance o pamiątkowej Wieczerzy Pańskiej zajmuje on zawsze miejsce tak samo ważne jak chleb.

Kto może obchodzić Pamiątkę?

Na pytanie to odpowiadamy, że przede wszystkim nikt nie powinien przystępować do Pamiątki, kto nie uznaje drogocennej krwi Chrystusa jako ofiary za grzechy. Nikt też nie powinien uczestniczyć w Pamiątce poza tymi, którzy wierząc, mają na nadprożu i odrzwiach swojego ziemskiego przybytku krew pokropienia, przynoszącą nam pokój, w przeciwieństwie do krwi Ablowej, wołającej do Boga (Hebr 12:24). Nikt nie powinien obchodzić tego symbolicznego święta, jeśli nie ma w swoim sercu prawdziwego święta i jeśli nie przyjął i nie uznał Chrystusa za swego osobistego życiodawcę. Dalej nikt nie powinien brać udziału w Pamiątce, jeśli nie jest członkiem jednego ciała, jednego chleba i jeśli nie uważa, że jego życie i krew zostały ofiarowane wraz z Panem w tym samym kielichu. Zaznaczona jest tu wyraźnie różnica nie tylko między wierzącymi, lecz także między ofiarowanymi i nieofiarowanymi. Jednakże różnicę tę powinien każdy wyznaczyć sam dla siebie w zależności od tego, na ile jego wyznanie jest dobre i poświadczone równie dobrym zachowaniem się na zewnątrz. Żaden człowiek nie może tutaj decydować za drugiego, ani nawet zbór nie może decydować, chyba że - jak już zauważyliśmy - sprawa była w jakiś sposób przedstawiona przed zborem zgodnie z przyjętymi zasadami 36. Oprócz tego starsi lub przedstawiciele zboru powinni przedstawić zebranym te oto warunki (uczestnictwa w Pamiątce - red.):

  1. wiarę w krew i
  2. poświęcenie się Bogu na Jego służbę aż do śmierci.

Następnie powinni zaprosić wszystkich, którzy tak wierzą i czują się poświęceni do wzięcia udziału w obchodzeniu pamiątki śmierci Pana i swojej własnej. Zaproszenie do wzięcia udziału w obchodzeniu pamiątki powinno być tak jasno i zrozumiale sformułowane, by nikt nie pomyślał, że jest to obrządek sekciarski. Wszyscy powinni być zaproszeni do udziału w pamiątce, niezależnie od ich wiary i różnienia się w innych sprawach, jeśli tylko są w zupełnej zgodzie z tymi podstawowymi prawdami - odkupieniem przez drogocenną krew i całkowitym poświęceniem się aż do śmierci, dającym usprawiedliwienie.

Właściwą rzeczą jest zwrócić tu uwagę na słowa apostoła: "Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pil z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije" 1 Kor 11:27-29 (NP).

To ostrzeżenie apostoła zdaje się być skierowane przeciwko niedbałemu, niegodnemu obchodzeniu Pamiątki, co mogłoby uczynić z niej biesiadę i przeciwko zapraszaniu na nią osób przypadkowych. Jest to przecież uroczysta Pamiątka, przeznaczona jedynie dla członków Ciała Pana, a ktokolwiek tego nie dostrzega, ktokolwiek nie uznaje, że chleb symbolizuje ciało Jezusa, a kielich wyobraża Jego krew, taki, uczestnicząc w Pamiątce, sprowadzałby na siebie nie tylko słuszne potępienie ze strony Pana, lecz potępiałoby go również jego własne sumienie. Dlatego zanim ktoś weźmie udział w pamiątce i przyjmie symbol ciała i krwi Pańskiej, powinien się najpierw zastanowić i rozstrzygnąć, czy wierzy i ufa w złamane ciało i przelaną krew naszego Pana jako cenę okupu, a także czy poświęcił się całkowicie, aby mógł być w ten sposób uznany za członka "jednego ciała" 37.

Zauważywszy, kto nie ma dostępu, a kto może przystąpić do stołu Pańskiego, widzimy, że każdy prawdziwy członek Kościoła (Ecclesia) ma prawo uczestniczyć w pamiątce, chyba żeby został pozbawiony tego prawa publiczną decyzją całego zboru, zgodnie z zaleceniem danym przez samego Pana (por. Mat 18:15-17). Wszyscy tacy mogą brać udział w Pamiątce, wszyscy tacy będą na pewno pragnąć w niej uczestniczyć, będą na pewno pragnąć zastosować się do zalecenia Mistrza: "Bierzcie, jedzcie ..., pijcie z tego wszyscy" Mat 26:26 (BGd). Będą oni sobie zdawać sprawę z tego, że jeśli nie będziemy jeść ciała Syna Człowieczego i nie będziemy pić Jego krwi, to nie będziemy mieć w sobie życia; jeśli w swych sercach i umysłach stali się oni rzeczywiście uczestnikami zasług ofiary Pana i Jego życia, to będą mieć zarówno przywilej jak i przyjemność obchodzić Pamiątkę i wyznają to jeden przed drugim oraz przed Panem.

Kto może sprawować obrządek Pamiątki?

Fałszywa nauka o mszy i powstanie w Kościele klasy zwanej klerem do odprawiania jej i do podobnych usług stała się tak przekonująca dla opinii publicznej, że nawet protestanci do dzisiejszego dnia powszechnie uważają, że obecność wyświęconego duchownego (kaznodziei) jest absolutnie potrzebna, aby sprowadzić błogosławieństwo i sprawować obrządek Pamiątki; jakiś inny sposób postępowania byłby świętokradztwem. Jak całkowicie błędne są te poglądy, z łatwością zrozumiemy, gdy uświadomimy sobie, że wszyscy, którzy mają przywilej uczestniczenia w pamiątce, są poświęconymi członkami Królewskiego Kapłaństwa 38; zgodnie z tym każdy jest upoważniony przez Pana do głoszenia Jego słowa stosownie do posiadanych talentów i nadarzających się okazji. Każdy też jest uprawniony do sprawowania wszelkiej służby czy usługi duchowej, w jakiej jest uzdolniony, dla Pana i członków Jego ciała, a w Jego imieniu także innym. "Wszyscy jesteśmy braćmi" - oto Pańska zasada, o której nie możemy zapomnieć podczas obchodzenia Pamiątki (komunii), kiedy czcimy rocznicę dokonanego przez Niego okupu, naszą społeczność z Nim i ze wszystkimi innymi członkami Jego Ciała.

Niemniej jednak, jak już zauważyliśmy, w każdej małej grupie ludu Pańskiego, w każdym małym zborze (Ecclesia) czyli Ciele Chrystusowym powinien być porządek i częścią tego porządku jest to, że powinni być "starsi w każdym zborze" 39. Będąc Nowym Stworzeniem każdy członek zboru ma wystarczające wyświęcenie od Pana, pozwalające mu wziąć jakikolwiek udział w Pamiątce, jednakże zbór, wybierając starszych uznaje, że powinni oni być jego reprezentantami również w omawianej sprawie. Dlatego obowiązek zorganizowania pamiątki i usługi duchowej na niej powinien spoczywać na nich, do której to służby zostali też przez zbór wybrani.

Oświadczenie naszego Pana: "Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich" Mat 18:20 (NP) stanowczo wskazuje, że gdziekolwiek jest to możliwe, Pamiątka powinna być obchodzona w gronie współczłonków Ciała. Cel wypływającego stąd błogosławieństwa jest taki, żeby zbliżyć członków wzajemnie do siebie, nie tylko podczas tej corocznej uroczystości ale zawsze, kiedykolwiek jest to możliwe. Zapewnienie błogosławieństwa dotyczy członków, gdyby się zgromadzili tylko w dwóch lub trzech; nawet gdyby zgromadzenie się w większej liczbie było niemożliwe lub niewygodne, mają oni obchodzić pamiątkę jako kompletny zbór, jako Kościół (Ecclesia). Gdyby się zdarzyło, że z powodu jakichś okoliczności ktoś z braci nie mógłby się zgromadzić z innymi, radzilibyśmy takiemu, aby z wiarą i niezachwianą mocą udał się w modlitwie do Pana, prosząc Go o tę obietnicę i aby uważał Pana i siebie za dwóch. Radzimy także, aby to nieuniknione odosobnienie nie było dla nikogo przeszkodą w corocznym obchodzeniu Pamiątki wielkiej ofiary za grzech i w naszym uczestnictwie w niej z naszym Panem. Taka osamotniona osoba powinna wziąć chleb (jeśli możliwe chleb przaśny), a także owoc winnego krzewu (sok z rodzynek, z winogron albo wino 40) i obchodzić Pamiątkę w społeczności ducha z Panem i z współczłonkami Ciała, od których jest z konieczności oddalona.

Porządek w obchodzeniu Pamiątki

Ponieważ Pan nie ustanowił żadnych przepisów ani porządku obchodzenia Pamiątki, my też nie będziemy tego czynić, należy jednakże uważać za rzecz oczywistą, że uroczystość ta powinna być obchodzona z zachowaniem pewnego porządku, z powagą i godnością. Uważamy tak nie dlatego, żebyśmy chcieli ustanawiać jakieś reguły czy nakazy, ale w tym celu, aby dopomóc w wyrobieniu sobie umiarkowanego poglądu na tę sprawę niektórym tym, którzy już zwykli byli pełnić tego rodzaju usługę, a także tym, którzy do niczego takiego nie są przyzwyczajeni. Niech więc tedy nasze zdanie w tej sprawie traktowane będzie jedynie raczej jako pewna sugestia na ten temat, propozycja, która może ulec zmianie, gdyby się to okazało celowe. Oto nasze propozycje:

  1. Nabożeństwo można rozpocząć odśpiewaniem jednej lub kilku pieśni, stosownych ze względu na podniosłą treść i ducha do uroczystej okazji i skierowujących umysły na Pamiątkę;
  2. Następnie należałoby poprosić w modlitwie o błogosławieństwo Boże dla zebrania, a szczególnie dla uczestników Pamiątki, wspominając również przy tym współczłonków tego samego Ciała, znanych i nieznanych na całym świecie, a szczególnie tych, którzy obchodzą Pamiątkę w jej rocznicę;
  3. Starszy, który przewodniczy, może odczytać odpowiednie wersety Pisma Świętego o pierwotnym ustanowieniu Pamiątki;
  4. Ten lub inny starszy może następnie objaśnić rzeczy zawarte w obrazie i pozaobrazie, wygłaszając wykład na ten temat, lub - równie dobrze, jeśli woli - odczytując objaśnienia tych spraw, zawarte w naszych poprzednich rozważaniach;
  5. Brat przewodniczący, zwracając uwagę na fakt, że nasz Pan pobłogosławił chleb, zanim go złamał, może następnie powołać jakiegoś zdolnego brata, aby poprosił w modlitwie o pobłogosławienie chleba, lub - gdyby nie było takiego brata - może sam się pomodlić; powinien on poprosić o błogosławieństwo Boże na chleb i dla tych, którzy go będą spożywać, żeby ich umysł został szeroko otwarty dla właściwego zrozumienia tego, jak głębokie znaczenie zawiera chleb; aby wszyscy uczestnicy mieli błogosławioną społeczność z Panem w spożywaniu symbolu Jego ciała i aby mogli odnowić swoje własne poświęcenie być łamanymi z Nim;
  6. Następnie można złamać jeden z kawałków przaśnego chleba przypominając przy tym słowa naszego Pana: "Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją" 1 Kor 11:24 (NP). Taca z chlebem może być obsługiwana przez jednego z braci lub przez samego przewodniczącego; jeśli zgromadzenie jest duże, wtedy większa ilość tac z chlebem może być równocześnie obsługiwana przez dwóch, czterech, sześciu albo przez odpowiednią liczbę poświęconych braci;
  7. Podczas przejścia chleba powinna panować cisza, chociaż można zauważyć, że jakieś krótkie i zwięzłe uwagi mówiące o znaczeniu chleba i o tym, jak my spożywamy ciało Pańskie, nie byłyby niewłaściwe; zasadniczo jednak byłoby lepiej, żeby sprawa ta została wyłożona przez przewodniczącego lub innego mówcę w wykładzie przed podaniem chleba i wina, przy ogólnym objaśnianiu znaczenia uroczystości, uniknęłoby się wtedy zakłócania społeczności uczestników.
  8. Następnie należy poprosić w modlitwie o pobłogosławienie kielicha, zgodnie z tym jak czytamy, że nasz Pan "wziął kielich i podziękował, dał im mówiąc: Pijcie z niego wszyscy" Mat 26:27 (NP). Jakiś brat może być poproszony o dziękczynną modlitwę i prośbę o błogosławieństwo Pańskie dla uczestników; kielich, podobnie jak chleb, powinien być również podawany w ciszy.
  9. Kończąc w ten sposób nabożeństwo radzilibyśmy postąpić za wzorem Pana i apostołów: zaśpiewać na zakończenie pieśń i opuścić zgromadzenie bez końcowej modlitwy. Radzilibyśmy także, aby zaniechać przy tym zwykłych pożegnań, pytań o zdrowie itp. i żeby każdy, idąc do domu, unikał, o ile to możliwe, czegokolwiek, co by przeszkadzało w rozmyślaniach i zachowaniu społeczności z Panem i żeby, w miarę możliwości, pozostawał w tej społeczności nie tylko tej nocy, lecz i następnego dnia, mając w pamięci doświadczenia Pana w Getsemane i Jego pragnienie pomocy i współ-czuwania. Każdy bowiem członek Jego ciała może przechodzić doświadczenia Getsemane i będzie potrzebował pomocy i pociechy współbraci.

O naszym Mistrzu jest napisane, że "nikt z ludu nie był z Nim" 41. Nikt nie potrafił współczuć z Nim w godzinie jego próby. Z nami jest inaczej. My mamy współczłonków Ciała, tak samo ochrzczonych w Jego śmierć i tak samo poświęconych, aby być łamani jako członkowie jednego chleba; tak samo przyjętych i pomazanych tym samym Duchem Świętym. Jeśli o tym pamiętamy, to starajmy się jeszcze gorliwej być pomocni dla współ członków Ciała wiedząc, że cokolwiek byśmy uczynili najmniejszemu członkowi Ciała, uczyniliśmy Głowie i przez nią będziemy oceniani. Przypomnijmy sobie w takim wypadku przykład Piotra - jego gorliwy zapał jako sługi Pana, a jednocześnie jego słabość w chwili próby, jego potrzebę Pańskiej pomocy i modlitwy. "Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustala wiara twoja" Łuk 22:32 (NP). Pamiętanie o tym może być dla nas bardzo pomocne, tak jak niewątpliwie pomocne było później dla apostoła Piotra. Będzie nas to też bardziej pobudzać do uciekania się do Boga z prośbą "o łaskę i pomoc w każdej potrzebie" 42.

Dobrze będzie, jeśli równocześnie przypomnimy sobie Judasza, którego upadek nastąpił z powodu samolubstwa, ambicji i chciwości. Jeśli będziemy pamiętać, jak przez to samolubstwo szatan jak przez drzwi coraz bardziej wchodził do niego i opanowywał go 43, to świadomość tego może nam pomóc stać na straży, żebyśmy podobnie jak on nie popadli w sidła przeciwnika i żebyśmy nigdy w żadnym wypadku nie zapadli się Pana, który nas odkupił; żebyśmy pod żadnym pozorem nie zdradzili Pana, braci i prawdy. Miejmy w pamięci przez cały następny dzień cierpienia naszego drogiego Zbawiciela; nie tylko po to, żebyśmy w ten sposób mogli bardziej gorliwie być z Nim, lecz więcej, żebyśmy nie uważali za rzecz dziwną ciężkich prób, które, dozwolone, mogą przyjść na nas jako Jego naśladowców; żebyśmy postępowali za Nim aż do końca i zawsze mieli w pamięci Jego ostatnie słowa: "wykonało się" 44, rozumiejąc przez to, że oznaczały onŠ dokonanie za nas Jego ofiary za grzech, aby "Jego sińce uleczyły nas" 45. Zdawajmy sobie zawsze sprawę z tego, że On wiecznie żyje, wstawia się za nami i udziela nam pomocy w każdej potrzebie.

Wielkanoc (Easter) - Pascha

Angielski wyraz Easter "Wielkanoc" występuje tylko jeden raz w angielskim przekładzie Pisma świętego w Dziejach Ap 12:4 jako rezultat mylnego przetłumaczenia - powinno być ono oddane przez Pascha. Nazwa Easter została przyjęta od pogan. Jest ona pochodzenia anglosaskiego (staro angielskiego) i oznaczała początkowo boginię Anglosasów albo raczej boginię Wschodu (ang. east "wschód"), Esterię, której święto obchodzone było na wiosnę, około święta Paschy. Przejęcie tej nazwy i zastosowanie jej do określenia okresu obchodzenia Pamiątki śmierci naszego Pana, Jego zmartwychwstania i wniebowstąpienia aż do zesłania Pięćdziesiątnicy było oczywistą próbą łatwiejszego zastępowania instytucji pogańskich przez chrześcijańskie.

Podobnie jak większość tych zmian miało to miejsce gdzieś około trzeciego wieku. Pogańskie początki nazwy Easter nie czynią w naszych umysłach żadnego specjalnego wrażenia, ponieważ nie używamy jej do obchodzenia święta bogini wschodu. Wśród protestantów nazwa ta jest wyraźnie określeniem jednego dnia, a nie okresu, jak to było dawniej i jak to wciąż jest jeszcze u katolików. Ten jeden dzień nazywa się Niedzielą Wielkanocną (Wielką Niedzielą). Każda pamiątka zmartwychwstania naszego Pana będzie zawsze droga dla Jego ludu, ale dla tych, którzy uznają jej doniosłość, każda niedziela będzie Wielką Niedzielą, ponieważ dzień ten pozostanie na zawsze dniem upamiętniającym zmartwychwstanie naszego Pana od umarłych.

Poruszając tutaj ten temat naszym pragnieniem było zwrócić większą uwagę na szersze znaczenie określenia Easter "Wielkanoc", które w użyciu u katolików obejmuje zarówno Wielki Piątek jak i Wielką Niedzielę i jest po prostu używane jako synonim okresu Paschy. Mogłoby się wydawać, że wprowadzenie mszy i jej częste odprawianie uczyni całkowicie bezcelowym coroczne obchodzenie Pamiątki śmierci naszego Pana w jej rocznicę, ale tak się nie stało. Pierwotny zwyczaj wczesnego Kościoła obchodzenia tego wielkiego głównego wydarzenia i świadomość prawdziwej podstawy jego istnienia trwa nadal, chociaż zaprzestano obchodzenia Wieczerzy Pańskiej w jej właściwym czasie, zastępując ją przez licznie odprawiane msze, przez co Pamiątka straciła swoje znaczenie.

Przez wiele stuleci istniał zwyczaj ustalania daty ukrzyżowania naszego Pana na podstawie kalendarza żydowskiego, jak już o tym mówiliśmy, jednakże z biegiem czasu wraz z pragnieniem odcięcia się na ile to możliwe od żydowskich zwyczajów, zmieniono sposób obliczania daty śmierci Chrystusa, naszego baranka paschalnego. Sobór w Nicei (325 r.) postanowił, że Wielkanoc (Easter) powinna być odtąd obchodzona w piątek, następujący po pierwszej pełni księżyca, po wiosennym porównaniu dnia z nocą. Wprowadziło to nie tylko powszechne obchodzenie Pamiątki śmierci Pańskiej w piątek, zwany Wielkim Piątkiem, lecz w dodatku sprawiło, że w rzeczywistości wypadała ona bardzo rzadko dokładnie w tym czasie, kiedy Żydzi obchodzili Paschę. Jak pamiętamy, różnica w sposobie obliczania polega na tym, że Żydzi zawsze oczekiwali (i nadal oczekują) na wiosenne porównanie dnia z nocą; wtedy dopiero z pierwszym nowiem księżyca zaczynają swój miesiąc i obchodzą Paschę przy pełni księżyca czyli 14. dnia. Ta zmiana powoduje, że różnica między dwoma sposobami obliczania wynosi niekiedy prawie miesiąc.

Nie naszą rzeczą jest sądzić, który sposób obliczania czasu jest lepszy, ale pierwszeństwo przyznajemy temu sposobowi, którego się trzymał Pan i apostołowie; nie dlatego, żebyśmy się niewolniczo tego trzymali, obawiając się, że popełnilibyśmy przestępstwo, gdybyśmy się pomylili w rachubie i obchodzili tę uroczystość w niewłaściwym czasie, niemniej jednak mamy satysfakcję, że staraliśmy się jak najściślej iść za Boskim ustanowieniem, a więc za wzorem. Może ktoś powiedziałby, że byłoby jeszcze lepiej ustalić jakąś stałą datę według współczesnego kalendarza, np. 15. albo 1. kwietnia albo jeszcze jakąś inną, a wtedy wszystkie obliczenia okazałyby się niepotrzebne. Odpowiadamy na to, że Bóg miał widocznie powody do takiego a nie innego ułożenia kalendarza żydowskiego i my wolimy w tej sprawie trzymać się Jego postanowień.

W szczególności zauważamy, że tak jak słońce jest symbolem duchowego Królestwa Bożego, tak księżyc jest symbolem Przymierza Zakonu i ludu, który znajdował się pod tym przymierzem. W ten sposób zaistniała szczególna okoliczność, mianowicie taka zgodność czasu, że nasz Pan został ukrzyżowany dokładnie w czasie pełni księżyca, tak że jeśli chodzi o czas, to według z góry przez Boga podjętego postanowienia Żydzi nie mogli wcześniej Pana pojmać, choć tego bardzo pragnęli, "gdyż jeszcze nie nadeszła Jego godzina" Jan 7:30; 8:20 (NP). Ukrzyżowanie Pana podczas pełni księżyca i fakt, że księżyca zaraz zaczęło ubywać, jest dla nas taką lekcją, że oto Izrael jako naród sprowadził na siebie na pewien czas okres niełaski Bożej, wyobrażone przez ubywanie księżyca, obrazujące jego narodowy upadek.