|
"Dziesięć słów" (4)
Szabat
Daniel Iwaniak
Dziesięcioro przykazań to
jedna z pierwszych nauk, które poznajemy na szkółkach niedzielnych. Na tym swoistym
abecadle sprawiedliwości uczymy się odróżniać to, co dobre, od tego, co złe,
to szlachetne od tego, co niegodziwe. W miarę upływu czasu, jak rośniemy w poznaniu
Boga i świata, w słowach tych odnajdujemy pokłady znaczeń i sensów, których
do tej pory nie dostrzegaliśmy. Odkrywamy, że przykazanie o czczeniu rodziców
promieniuje poza swe dosłowne znaczenie i kształtuje stosunek do ludzi starszych,
a być może nawet wyznacza właściwy stosunek społeczeństwa do swojej historii.
Nie inaczej ma się sprawa
z przykazaniem o czczeniu Sabatu. Od prostych wyjaśnień historycznych musimy
przejść do próby zrozumienia intencji Bożej oraz do własnego doń stosunku. Nieocenioną
pomocą w rozmyślaniu o prawie Bożym są słowa, które nasz Mistrz i Nauczyciel
wypowiedział na górze błogosławieństw. W tej wypowiedzi Pan Jezus zawarł kierunki
myślenia o Prawie Bożym nadanym na górze Synaj. Komentując poszczególne elementy
Prawa odniósł się także do przykazań. Na przykładzie "Nie zabijaj" obserwujemy,
że zobowiązani jesteśmy do przestrzegania zarówno dosłownego, literalnego znaczenia
zasady Bożej, jak i przeniesienia tejże zasady w bardziej subtelne sfery ducha
i intencji ludzkich. Jaka jest więc istota przykazania o czczeniu Sabatu?
Czym jest Sabat?
Odpoczynek siódmego dnia ma
nie tylko służyć regeneracji sił, ale może przede wszystkim ma odłączyć człowieka
od doczesności i skierować jego myśli ku Stworzycielowi. Zaprzestanie pracy
jest jedynie warunkiem, który ma umożliwiać człowiekowi pielęgnowanie życia
duchowego i rozwój w człowieku wszystkich uczuć i doznań wyższych, z uwielbieniem
dla Stwórcy na czele. Przestrzeganie tego przykazania przynosi błogosławieństwo.
Przyjmijmy rozrządzenie w tej sprawie jako dar od Boga i spróbujmy zrobić z
niego użytek. Jak wszystkie dary od Najwyższego daje on człowiekowi dobro. Czy
w dzisiejszych czasach nie jest nam potrzebny jeden dzień, w którym bylibyśmy
w stanie tak naprawdę odłączyć swój umysł od codziennej pracy i zmartwień? Przez
sześć dni uginamy się pod presją naszych niezliczonych obowiązków, planujemy,
kalkulujemy, organizujemy. W dniu siódmym trzeba "odpocząć od tworzenia". Trzeba
dzień ten uczcić w swoim sercu i "nazwać go rozkoszą". Mieć czas dla Boga, jego
ludu, świętych ksiąg, swoich bliskich i wszystkich tych rzeczy, które duchowo
budują, a które giną gdzieś w natłoku codzienności.
Jak uczcić Sabat?
Co w dniu odpoczynku można,
a czego nie można robić? W tym miejscu z konieczności tekst ten musi stać się
bardziej osobisty. Każdy wszakże może odnaleźć własne sposoby realizacji ducha
przykazania. Drogowskazem niech staną się słowa proroka Izajasza: "Jeżeli
powstrzymasz swoją nogę od bezczeszczenia sabatu, aby załatwić swoje sprawy
w moim świętym dniu, i będziesz nazywał sabat rozkoszą, a dzień poświęcony Panu
godnym czci, i uczcisz go nie odbywając w nim podróży, nie załatwiając swoich
spraw i nie prowadząc pustej rozmowy. Wtedy będziesz się rozkoszował Panem,
a Ja sprawię, że wzniesiesz się ponad wyżyny ziemi, i nakarmię cię dziedzictwem
twojego ojca, Jakuba, bo usta Pana to przyrzekły" - Izaj. 58:13,14.
Oto próba praktycznego rozwinięcia tego tekstu:
"Rozkoszować się Panem"
- być na nabożeństwie, gdzie czytane i analizowane
jest Jego Słowo. Częścią tradycji dnia Sabatu było odczytywanie Tory. Zwyczaj
ten kultywowali apostołowie i Pan Jezus, więc nam godzi się tak czynić. Utrzymywać
żywą społeczność z ludem Bożym. Odwiedzać się wzajemnie i wzmacniać nasze więzi
braterskie. Szczególnie miłe Bogu jest odwiedzanie chorych i potrzebujących.
W ten sposób możemy naśladować Mistrza, który szczególnie często właśnie w Sabat
uzdrawiał i leczył. Poświęcić czas na odpoczynek.
Czego nie robić?
"Nie załatwiać swoich
spraw" - nie myśleć o pracy ani
o zaległościach czy o planach na przyszłość. To wbrew pozorom często bywa bardzo
trudne. Wstrzymać się od robienia zakupów. Zakupy wymagają myślenia o pieniądzach,
sprawdzania i kalkulowania cen oraz zwykle łączą się z analizą naszych doczesnych
potrzeb.
"Nie podróżować" - zakaz ten w naturalny sposób kieruje
naszą uwagę na ludzi, którzy są blisko nas, na nasz dom i naszą najbliższą rodzinę.
Tak często w tygodniu nie mamy czasu dla naszych najbliższych. Jest czas, by
porozmawiać ze sobą, podzielić się wrażeniami i przeżyciami z całego tygodnia.
"Nie prowadzić pustej rozmowy" - rozmawiać, oczywiście,
że rozmawiać. Ale nie o byle czym. Jest tyle ważnych spraw, nad którymi warto
się zastanowić. Podziwiać dzieła Boże. Dociekać zasad, jakimi Pan Bóg kieruje
tym światem. Poddać głębszej analizie niektóre sytuacje z życia, w których znaleźliśmy
się w ubiegłym tygodniu. Możliwości jest wiele.
Każdy może mieć swoje sposoby, jak uczynić ten dzień dniem świętym.
Kiedy obchodzić dzień odpoczynku?
Gdybyśmy mieszkali w Izraelu, ten problem by nie istniał. Czy
Sabat może przypadać w jakiś inny dzień niż w Sabat? Ten dylemat brzmi paradoksalnie.
Jednak w kraju, w którym mieszkamy, to wszystko, czym dzień sabatu powinien
być, łatwiej zrealizować w niedzielę. Pominąwszy przyczyny, dla których tak
się stało, dniem rzeczywistego odpoczynku stała się niedziela. Poniekąd idea
niedzieli w naszym chrześcijańskim kraju jest w znacznym stopniu zbieżna z ideą
Sabatu. Jest to dzień ustawowo wolny od pracy, zamknięte są wszystkie urzędy
i instytucje państwowe, a jeszcze do niedawna zamknięte były sklepy. Nie należy
do dobrego obyczaju dokonywanie prac domowych w niedzielę. Wśród naszych przyjaciół
częścią niedzielnego "rytuału" jest pójście na nabożeństwo i wspólny obiad z
rodziną.
Kiedyś podróżowałem nieco
z grupami żydowskimi po naszym kraju. Piątkowy wieczór i sobotni poranek miały
swój wyjątkowy klimat. Hotel wypełniał się odświętnie ubranymi ludźmi, którzy
pozdrawiając się gromadzili się na swoje modlitwy. Byłem tym urzeczony, lecz
od mojego żydowskiego przyjaciela usłyszałem, że tak naprawdę wyjątkowo wyczuwalna
jest atmosfera Sabatu w sobotnie popołudnie w Jerozolimie. To proste zdanie
sprawiło, że zacząłem myśleć, że Sabat ze swej natury nie miał być świętem obchodzonym
indywidualnie. Sabat miał być obchodzony społecznie, przez cały naród. Istotę
Sabatu należy realizować w grupie. Wtedy zakiełkowała myśl, że przesunięcie
siedmiodniowego cyklu i obchodzenie dnia odpoczynku w niedzielę może mnie znacznie
do tego celu przybliżyć.
Obchodzenie dnia odpoczynku
w niedzielę ma też względy praktyczne. Pięć dni intensywnej pracy zawodowej
nie pozostawiają wiele czasu na potrzebne prace domowe. Naturalnym dniem do
gruntowniejszych porządków i odrabiania innych zaległości z tygodnia staje się
sobota. Dla wielu jest to dzień poświęcony na dom i jednocześnie jest to dzień
przygotowania do święta. Odwrócenie tej kolejności (święto w sobotę, a dzień
gospodarczy dla domu w niedzielę) nie tylko jest kłopotliwe, ale staje się dość
niezrozumiałe dla sąsiadów i znajomych. Trzepanie dywanu w sobotę nie jest niczym
nadzwyczajnym, podczas gdy ta sama czynność dokonywana w niedzielę może wyglądać
na ostentacyjną demonstrację braku szacunku dla święta innych chrześcijan. Ponadto,
czasem trudno też zrealizować przepisy dotyczące Sabatu w sobotę bez narzucania
swojego podejścia innym. Najlepszym dowodem na to, że dzień odpoczynku miał
być świętem zbiorowym, jest zapis zakazujący zmuszania do pracy w tym dniu osób
od nas zależnych: dzieci, sług czy nawet zwierząt (2 Mojż 20:10). I tu pojawia
się trudność. Jednocześnie przykazanie o Sabacie zachęca też do pracy w pozostałych
sześciu dniach. W naszym kraju obowiązuje co prawda pięciodniowy tydzień pracy,
ale może się zdarzyć, że jakieś dodatkowe czynności powinny być dokonane także
w szóstym dniu. Jeżeli jesteśmy pracodawcą, mamy dylemat, który dzień wyznaczyć
na dokonanie dodatkowych prac. Jeśli obchodzimy sobotę jako Sabat, nie możemy
w tym dniu sami odpoczywać i jednocześnie zmuszać do pacy innych. W takiej sytuacji
powinniśmy poprosić naszych pracowników, by dodatkowe prace wykonywali w niedzielę.
W ten sposób pozbawimy ich możliwości spędzenia niedzieli w sposób świąteczny.
Sytuacja ta nie jest wyłącznie teoretycznym zagadnieniem. Sami stajemy czasami
przed koniecznością popracowania nieco w weekend. Przyznaję, miałbym pewien
dyskomfort, gdybym miał to robić w niedzielę po nabożeństwie.
Jest jeszcze jeden element skłaniający do obchodzenia dnia odpoczynku
w niedzielę. Centralnym punktem Sabatu było pójście do synagogi, gdzie czytane
były Święte Księgi. Tam też kwitły dyskusje na tematy Boże i życie towarzyskie
lokalnej społeczności. Społeczność, z którą łączy mnie więź braterska i z którą
chcę analizować Święte Księgi, spotyka się w niedzielę. Pozostaje mi więc jedynie
realizować ten cel wspólnie.
Podsumowując staję przed wyborem:
albo dniem odpoczynku dla mnie będzie sobota zgodnie z porządkiem, który przetrwał
od czasów biblijnych, albo na ten cel przeznaczę niedzielę. Jeżeli wybiorę to
pierwsze, wówczas muszę się liczyć z tym, że święto to będę obchodził w znacznym
stopniu indywidualnie, w zaciszu swego domu, gdyż dzień ten nie jest świętem
dla moich katolickich przyjaciół ani dla braci z mojego zboru. Jeżeli zdecyduję
się na niedzielę, to muszę mieć świadomość, że akuratność czasową poświęcam
na rzecz społecznego obchodzenia dnia odpoczynku oraz pewnych względów praktycznych,
które mogą przynieść ułatwienie w realizacji ducha przykazania. Dylematu tego
nie chciałbym za nikogo rozstrzygać. Widzę pewne argumenty zarówno za trzymaniem
się precyzyjnie czasu i podjęcia wysiłku zreorganizowania swojego życia z szacunku
dla Boga i chęci precyzyjnego wykonywania Jego nakazów. Postawa taka jest szczególnie
cenna w świecie pełnym doktryny względności, niejasnych kompromisów i łatwych
usprawiedliwień. Z drugiej też strony widzę możliwość odstąpienia od dokładności
czasowej z możliwie najpełniejszym przestrzeganiem tego, co ma stanowić istotę
Sabatu.
Dla siebie wybrałem możliwość
drugą. W rozumowaniu moim zaistniały dwa istotne argumenty. Prawo Boże dopuszczało
obchodzenie niektórych świąt w innym czasie, jeżeli w czasie normalnym z pewnych
względów nie było to możliwe. Znany jest przypadek Paschy. Historia opisana
w 4 Mojż. 9:5-11 pokazuje, że ci który z powodu swej nieczystości nie mogli
obchodzić święta Paschy we właściwym czasie, uzyskali możliwość przystąpienia
do święta miesiąc później. Prowadzi to do wniosku, że czasem Pan Bóg jest w
stanie przyjąć odstąpienie od dokładności czasu z zachowaniem istoty święta.
Tak więc, być może czas nie jest czynnikiem decydującym. Być może właściwe obchodzenie
święta, tak by stało się on rozkoszą, a nie utrapieniem i jednoczesne zachowanie
cyklu siedmiodniowego może być Bogu przyjemne.
Przekonuje mnie także pewien sposób rozumowania zaprezentowany
przez bodaj największego myśliciela ruchu Badaczy Pisma Świętego, pastora Russella.
Sprawa dotyczy wprawdzie innej kwestii, ale myślę, że metodologię myślenia można
zastosować także do zagadnienia Sabatu. O świętach narodzenia Pańskiego powiedział
on kiedyś: "Choć nie możemy zgodzić się, że jest to właściwy dzień, w którym
należy świętować narodziny naszego drogiego Zbawiciela, (...) w tym ogólnie
świętowanym dniu możemy się przyłączyć do wszystkich, których serca przepełnione
są miłością i uznaniem dla Boga i Zbawiciela". Analogia oczywiście nie jest
tu pełna, jako że w przeciwieństwie do Sabatu obchodzenie święta narodzin Pańskich
nie jest nakazem biblijnym. Ciekawy jednak jest fakt, że pastor Russell, widząc
szczere uczucia innych chrześcijan, wyrażane podczas grudniowych świąt, skłonny
jest przyłączyć się do nich. Być może ocenił on w swoim sumieniu, że chwile,
w których ludzie odrywają się od swojej codzienności i myślą o Zbawicielu oraz
starają się czynić dobro ludziom dookoła, mają swoją wartość nawet wówczas,
gdy nie dzieje się to podczas rzeczywistej rocznicy narodzenia Pana Jezusa.
Ten sposób działania wydaje się być godnym polecenia. Myślenie takie jest dalekie
od pojmowania spraw w kategoriach wyznaniowych i utrzymywania tożsamości własnej
grupy religijnej wyłącznie na krytyce praktyk, poglądów i zwyczajów innych ludzi.
Zatem sposób, w jaki szczerzy chrześcijanie wokół nas świętują dzień odpoczynku
w niedzielę, nie musi być dla nas aż tak obojętny.
powrót
do
góry
wersja do druku
|