|
Echa z konwencji
Kraków, 17 kwietnia 2005 r.

Kliknij by powiększyć
Pragniemy podzielić się z Wami wszystkimi, umiłowani Bracia i Siostry, oraz
drodzy Czytelnicy "Na Straży", tą wielką radością wypływającą z błogosławieństw
otrzymanych w czasie pierwszej w tym roku konwencji, jaka odbyła się 17 kwietnia
w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie.

Konwencja odbywała się w szczególnym
czasie, gdyż w naszych zborach kończył się właśnie czas przygotowania do obchodzenia
Pamiątki śmierci naszego Pana, a za pięć dni miało odbyć się święto. Byliśmy
przygotowani do niego duchowo, emocjonalnie i intelektualnie. Na świecie natomiast
byliśmy świadkami znamiennych wydarzeń związanych ze śmiercią papieża, która
stała się przyczynkiem tak do pozytywnych, jak i negatywnych zachowań ludzkich.
Wiele osób, które na co dzień żyją z dala od problemów religii i religijności,
zaczęło się modlić, śpiewać pieśni religijne, zastanawiać się, co będzie dalej,
po śmierci. Odnoszono się do siebie przyjaźnie, na chwilę zaprzestano nawet
waśni i sporów. Z drugiej zaś strony oddawano ogromną, można powiedzieć boską
cześć grzesznemu przecież człowiekowi, dopuszczano się też bałwochwalstwa oddając
cześć "królowej niebios", obrazom i posągom.
W nawiązaniu do zbliżającego się święta, jako motto konwencji wybrany został
werset zaczerpnięty z Ewangelii Jana 1:29: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech
świata". Podczas konwencji czterech braci usłużyło nam wykładami ze Słowa Bożego.

Podczas przerwy
Pierwszym wykładem, nawiązującym
do przewodniego wersetu konwencji, usłużył brat Jan Knop. Brat Jan przedstawił
w sposób skondensowany najważniejsze elementy znane z tematyki badań Wielkanocnych.
Szczególnie podkreślone zostało dzieło okupu Jezusa Chrystusa, Syna Bożego,
który sam stał się ofiarą umierając na krzyżu i zaspakajając w ten sposób Boską
sprawiedliwość. Ofiara ta została złożona raz i jest wystarczająca na zawsze.
Nic nie można do niej dodać. Nawet ofiara Kościoła nic nie dodaje do ofiary
okupowej, niesie ona z sobą inne błogosławieństwa. Mówca zwrócił uwagę na usuwanie
kwasu z domostw, czyli pozbywanie się grzechu z naszych serc, umysłów i zborów.
Jest to zadanie dla nas najtrudniejsze, które należy wykonywać nie tylko przed
Pamiątką, ale przez całe nasze poświęcenie, abyśmy stali się godnymi wejścia
do Królestwa Niebieskiego.
Drugim
wykładem usłużył brat Paweł Suchanek. Temat wykładu "Nasza zaś ojczyzna jest
w niebie" został zaczerpnięty z Listu do Filip. 3:20-21. Brat Paweł w swych
rozważaniach wprowadził nas w górne strony naszej niebiańskiej ojczyzny - nie
jest łatwe, ponieważ jesteśmy ziemscy i żyjemy w świecie materialnym. Prawie
każdy człowiek na ziemi ma swoją ojczyznę i swój kraj, a apostoł Paweł wspomina,
że nasza jest w niebie. Jaka jest ta niebieska ojczyzna, kto w niej mieszka,
jakimi rządzi się prawami, jak można się do niej dostać? Te wszystkie pytania
zadają sobie gorliwi naśladowcy Pana Jezusa. Mieszka w niej nasz Ojciec Niebieski,
Jego Syn i całe rzesze usługujących aniołów. Panuje tam ład i porządek - zupełnie
inaczej niż na ziemi. Ale pozostaje najważniejsze pytanie, jak się do tej ojczyzny
dostać? Drzwi do tej świątyni w słusznym czasie otworzył sam Ojciec Niebieski:
"Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni. Drogą
nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, to jest przez ciało swoje"
(Hebr. 10:19,20). Następnym niezbędnym warunkiem jest przemiana wynikająca ze
spłodzenia z ducha świętego - przemiana umysłu i rozwój nowej natury, ponieważ
ciało i krew nie odziedziczą Królestwa Niebieskiego. Ta przemiana jest konieczna,
ponieważ żadnym innym sposobem nie można dostać się w sfery niebieskie. Niezbędna
jest zmiana sposobu myślenia, działania, tak aby już dzisiaj stać się obywatelem
niebios i aby pasować do tego wspaniałego porządku. Kiedyś z nieba na ziemię
przyszedł Syn Boży. Swoim życiem, swoim świadectwem o Ojcu i o wspaniałych rzeczach,
które uczynił, pokazał nam drogę do tej niebieskiej ojczyzny.

Jan Knop
|

Paweł Suchanek
|

Eugeniusz Szarkowicz
|

Michał Targosz
|
Trzecim wykładem, zaczerpniętym z 1 Tym. 6:6 usłużył brat Eugeniusz Szarkowicz.
Temat wykładu brzmiał: "I rzeczywiście pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli
jest połączona z przestawaniem na małym". W wykładzie tym, można powiedzieć
życiowym, brat Eugeniusz zwrócił uwagę, na trudne w praktyce połączenie bogactwa
z pobożnością. Co prawda Biblia nigdzie nie wspomina o tym, że chrześcijanin
powinien dążyć do ubóstwa materialnego, lecz sugeruje, aby swoją pracą zdobywał
dobra dla zaspokojenia potrzeb własnych i swojej rodziny oraz aby mógł wspomagać
potrzebujących. Tak więc bogactwo może być przydatne. Jest jednak wielkie niebezpieczeństwo
z nim związane. Żyjemy dziś bowiem w czasie wielkich złudzeń. Przez media, przy
zastosowaniu przeróżnych technik marketingowych, wmawia się nam, że nasze potrzeby
są ogromne, że pilnie potrzebujemy rzeczy, których wcale później nie używamy.
Ulegając takiej pokusie, pracujemy coraz ciężej i dłużej, nierozsądnie zaciągamy
kredyty i nawet się nie spostrzeżemy, że nie mamy czasu na realizację swego
poświęcenia. Rozbudzając w sobie pożądanie bogactwa, stajemy się jego niewolnikami,
którzy nie mogą zaspokoić swoich namiętności. W czasach dzisiejszych nikt już
nie rzuca do nas kamieniami jak do braci po wojnie, jednak Szatan wymyślił dla
ludu Bożego bardziej wyrafinowane doświadczenie właśnie na punkcie posiadania
dóbr ziemskich. Lud Boży w tym czasie powinien dołożyć wszelkich starań, aby
Pan dał mu poznać, co jest mu naprawdę potrzebne do życia, a co jest wmówioną
potrzebą, która go zniewala i oddala od dopełnienia poświęcenia.

Prowadzenie śpiewu
Czwartym, ostatnim wykładem usłużył brat Michał Targosz. Temat
wykładu został zaczerpnięty z Ewangelii Jana 17:15: "Nie proszę, abyś ich wziął
ze świata, lecz abyś ich zachował od złego". Brat Michał skierował oczy naszej
wyobraźni do ogrodu Getsemane, gdzie zobaczyliśmy naszego Pana w uniesieniu
ducha, jak z wielką pokorą rozmawiał ze swoim Ojcem, prosząc Go "aby ich zachował
od złego". Pomimo tego, że Pan wiedział, że za chwilę spotka Go wielkie cierpienie
i śmierć, wstawiał się za swoimi uczniami i za wszystkimi, którzy w przyszłości
w Niego uwierzą. Nasz Pan wiedział, co przyniesie przyszłość dla Jego wiernych
naśladowców, chcących żyć według zasad Bożych. Musimy, jako naśladowcy Pana
zacząć żyć inaczej niż wszyscy dookoła nas, dążąc do prawdy, sprawiedliwości
i nienagannego postępowania. Z tego powodu będziemy niezrozumiani, wyszydzani,
wykorzystywani przez ludzi tego świata, którzy są bardziej przebiegli od synów
światłości. Mimo to jednak możemy na tym świecie odczuwać coś, co pochodzi z
tamtego świata: uśmiech, radość, wzajemną pomoc. To tak, jak byśmy na krótką
chwilę dosięgnęli nieba. Nagle zaczynamy zauważać właściwe proporcje w naszym
życiu, pewne rzeczy stają się nieistotne: nowy dywan, jeszcze jeden pokój w
naszym domu. Nagle zaczynamy rozumieć, czym jest Ewangelia, że pochodzi ona
z innego świata i jest prawdziwa. Można być "przyzwoitym chrześcijaninem", ale
nigdy nie dosięgnąć nieba, czyli innego sposobu myślenia, zachowania, wyrzeczeń,
naiwności. Nieba sięgają tylko najlepsi i oni kiedyś na zawsze w nim zamieszkają
w chwale Ojca Niebieskiego. Pragniemy, by było to również naszym udziałem. Wtedy
dokładnie się dowiemy, za jakimi marnościami uganialiśmy się na codzień, może
także o tym, że coś ważnego w naszym życiu zlekceważyliśmy. Ale może wtedy powiemy
sobie, że warto było i opłaciło się żyć tak, by jednak dosięgać nieba.
Chwilka
czasu znalazła się również dla seniora z "Betanii", br. Andrzeja Budzyńskiego,
który podzielił się z uczestnikami konwencji swoim wierszem.
Jesteśmy wdzięczni naszemu
Ojcu Niebieskiemu i Jego Synowi za tak wspaniałą przystań duchową, a braciom
mówcom za usługę słowem. Podziękowania składamy również wszystkim, którzy wzięli
udział w tej konwencji i w jakikolwiek sposób przyczynili się do zbudowania,
jakie stało się udziałem nas wszystkich.
Za uczestników konwencji
brat Bronisław Kaczor
powrót
do
góry
wersja do druku
|