![]() |
![]() |
![]() |
|||||
| Redakcja - Na
Straży - Wędrówka - The
Herald - Księgarnia i Czytelnia - Biblia
Gdańska - Strona główna - Szukaj
|
|
Numer 4 - 2000 Spis treści Nadzieja zmartwychwstaniaSpołeczność Rodzice szkołą sumienia Czystość mowy a przeklinanie Przy kamieniu - na równicy Z wczoraj... Chrześcijańska troskliwość ojca Najzwyklejsze zajęcia Sześć propozycji na kursowy konkurs Drabina Ap. Piotra Wiadomości z Afryki i Mołdawii Przeczytane w prasie Dziś przychodzę przed Twój tron Józef na dworze Potyfara Zagadki Fotograficzne wiadomości
|
Przeczytane..."Większość moich znajomych pracuje ciężej, niż powinni, po to, żeby zarobić więcej pieniędzy, niż im naprawdę potrzeba, żeby kupować rzeczy, których naprawdę nie potrzebują, po to, żeby zaimponować ludziom, których tak naprawdę nie lubią..."
"...bogaci bogacą się coraz bardziej, a biedni biednieją, (...) prędzej czy później ta polaryzacja doprowadzi do przemocy. Nie wiem dokładnie, do jakiej. Terroryzm? Rozruchy imigrantów? Przemoc może przyjść ze strony skrajnie biednych narodów, które postawią reszcie świata ultimatum: albo nakarmicie nas, albo was wykończymy. No i będzie problem. Bo jest tylko kwestią czasu, kiedy jakiś rząd, nawet bardzo biednego kraju, zdobędzie dostęp do którejś z broni masowego rażenia. Nawet niekoniecznie do bomb atomowych, które są technicznie skomplikowane. Wystarczy broń bakteriologiczna albo chemiczna. Z wywiadu z Amosem Oz, Gazeta Wyborcza 1-2 lipca 2000, str. 10
|
||||