Redakcja - Na Straży - Wędrówka - The Herald - Księgarnia i Czytelnia - Betania - Strona główna - Szukaj
 

powrót wersja do druku

The Herald
Zmiastun Królestwa Chrystusowego

Numer 4 - 2012


Spis treści

 Zdrowe zwyczaje

Na początku...

O Jezusie do nie-Chrzescijan
Jezus jest nadzieją na życie dla każdego

Z serca o okupie
Nasza duchowość powinna wzmacniać przesłanie

O ofierze okupu
Ofiara za Adama i za wszystkich

O śmierci i piekle
Piekło będzie wrzucone do jeziora ognistego

O naturze Boga
Jezus dwa razy otrzymał nową naturę

Naukowcy i inżynierowie
Nauka wyłoniła się z kultury chrześcijańskiej

Nauka a tradycja
Uwagi o nauce

O powrocie Chrystusa
Czym Chrześcijanie mają się zajmować w czasie żniwa

Arytmetyka „Dni ostatnich”
Dziś w proroctwach

O Izraelu
Izrael rośnie w siłę, a kościoły zanikają

O wszystkich narodach
Skoro Jezus umarł za wszystkich, to wszyscy powinni z tego skorzystać

Zmieniający się świat
Dziś w proroctwach


powrót wersja do druku

 

 Jak o Bogu rozmawiać z inżynierami i naukowcami

Pytać należy mądrze

Jak o Bogu rozmawiać z inżynierami i naukowcami

Kto odpowiada, zanim wysłucha, zdradza swoją bezmyślność i naraża się na hańbę — Przyp. 18:13.

W popularnym podręczniku szkolnym z końca lat 60 wybitny antropolog Anthony Wallace przepowiedział śmierć bogów w następujący sposób: „ewolucyjną przyszłością religii jest wymarcie. Wiara w nadprzyrodzone istoty i siły nad­przyrodzone, które wpływają na naturę bez przestrzega­nia praw przyrody, ulegnie erozji i stanie się tylko cie­kawostką historyczną (...) [jako] kulturowa cecha, wiara w nadprzyrodzone moce skazana jest na śmierć na ca­łym świecie, w wyniku rozpowszechniania się wiedzy naukowej (...) proces ten jest nieunikniony” (F.C. Wallace, „Religia: Widok antropologiczny”, Random House, New York (1966) strony 264-265. Clifford Geertz, University of Chicago, recenzując tę książkę w 1968 roku, powie­dział: „Być może. Ale trzeba czegoś więcej niż takiego nerwowego eklektyzmu aby to udowodnić”. Geertz, Clifford, Book Review, American Anthropologist, Tom 70 (1968) strony 394-396). Niezależnie od tego, ankie­ta przeprowadzona w roku 2009 przez Pew Research Center wśród naukowców dowiodła, że 51% z nich za­deklarowało albo wiarę w Boga (33%) albo w siłę wyższą (18%) (Matthew C. Nisbet, „Badanie Pew naukowców i społeczeństwa: Implikacje dla zaangażowania społe­czeństwa i komunikacji”, 9 lipca 2009, bigthink.com/ ideas/22713). Wyniki Pew Research Center są zgod­ne z rezultatami innego badania, które prześwietliło wierzenia profesorów uniwersyteckich. Zgodnie z nimi, „można mieć pewność, że religia nie jest już cen­tralnym elementem oficjalnego życia większości uczelni o profilu nie teologicznym. W wielu ośrodkach naukowych panuje otwarta wrogość wśród niektórych profesorów względem prób włączenia religioznawstwa do programów dydaktycznych uczelni lub wobec zbytniego wychodze­nia naprzeciw poglądom studentów, jeżeli te są sprzeczne z wymaganiami nauki lub wyższego nauczania. Ale nawet w elitarnych szkołach, więcej jest profesorów, któ­rzy są religijni, niż tych, którzy są niewierzący. Sugeruje to, że zeświecczenie życia akademickiego – podobnie jak i całego amerykańskiego społeczeństwa w ogólności – spowodowało raczej przeniesienie wiary i religii do sfery prywatnej i usunięcie tego tematu z debaty publicznej (mimo politycznej mobilizacji konserwatywnych Chrześcijan w ciągu ostatniego ćwierćwiecza), niż jego eliminację. Zauważyliśmy, że profesorowie, którzy są bardziej nastawieni na ba­dania naukowe, którzy posiadają doktoraty lub którzy pracują w pewnych szczególnych dyscyplinach, takich jak biologia czy psychologia, są mniej religijni niż ich koledzy zajmujący się naukami stosowanymi, taki­mi jak pielęgniarstwo i rachunkowość” (Neil Brutto i Simmons Solon, „Religijność amerykańskich profe­sorów uniwersyteckich”, Socjologia Religii, 2009, 70:2 101-129; doi: 10.1093/socrel/srp026; Advance Access Publication 29 maja 2009). „A zatem, choć skrajne prze­widywania Wallace’a nie sprawdziły się, to jednak ogólna tendencja obserwowalna w dzisiejszych czasach do bycia mniej religijnym niż w przeszłości, wydaje się być fak­tem” (Ecklund, Elaine Howard, Jerry Z. Park, Phil Todd Veliz, „Sekularyzacja i zmiany religijne wśród elitarnych naukowców”, Social Forces, tom 86, nr 4, czerwiec 2008, strony 1805-1839, 24, 25, lipiec / sierpień 2012).

Podejmując próbę identyfikacji obszarów, gdzie konflikt między religią a środowiskami akademickimi miał najostrzejszy przebieg - na przykład w naukach biologicznych — można dojść do wniosku, że chodziło o konflikty na tle ewolucji. W dziedzinie psychologii, konflikt ten jest jeszcze bardziej palący. Jak wskazano w poczytnym artykule, cytowanym w 38 innych recen­zowanych artykułach naukowych, przedmiotem sporu jest wiara i religia. Artykuł ten jest szczególnie interesują­ce dla czytelników e Herald, ponieważ jego autor do­brze znany w szerszym ruchu Badaczy Pisma Świętego. „Profesorowie wydziałów uniwersyteckich zaangażo­wanych w ‘twardą’ wiedzę naukową – fizycy chemicy, biolodzy i matematycy – są pod każdym względem bar­dziej religijni niż ich koledzy zaangażowani w dziedziny społeczne i humanistyczne. Wyłącznie wśród antropolo­gów i psychologów nieklinicznych obserwujemy bardzo wysoki odsetek osób niewierzących i wrogo nastawio­nych do religii” (Laurence Iannaccone, Rodney Stark i Roger Finke, „Racjonalizm a umysł religijny”, Economic Inquiry, Tom 36, nr 3, lipiec 1998, str. 373-389. Br. Laurie Iannacone był znanym starszym w ruchu Beriańskich Badaczy Pisma Świętego).

Nauka nie jest wroga religii

Zastanawiając się nad tym, jak zainteresować religią osoby zajmujące się nauką i techniką, nie nale­ży z góry zakładać, że są wrogo nastawieni do religii. Prawdopodobnie nie są. Przykładem jest tutaj jeden z największych na świecie geofizyków, prof. Wallace Broecker z Columbia University, ukończył studia li­cencjackie na ultra-konserwatywnej uczelni Wheaton College w Illinois, gdzie studiował również inny słyn­ny absolwent, Billy Graham. Instytucja ta wymaga od studentów i wykładowców podpisania oświadczenia potwierdzającego wiarę w dosłowną interpretację Księgi Rodzaju. Chociaż obecnie prof. Broecker porzu­cił wiele kwestii ze swego dziedzictwa Południowych Baptystów, to jednak przyznaje, że spotkał tam miłych ludzi. Zakwestionowanymi przez niego ideami był ogień piekielny, 24 godzinne dni stworzenia oraz długi dzień za czasów Jozuego [Oral History Transcript — Dr. Wallace Broecker; www.aip.org/history/ohilist/6923_1.html). Są to trzy obszary, w których Prawda również odbie­ga od błędów przeszłości! Postawa wrogości wzglę­dem prawd Pisma Świętego jest błędna. Przemyślane poglądy zasługują na wysłuchanie i osąd w oparciu o dowody. Odrzucenie z góry rozsądnych poglądów stanowi atak na podstawowe zasady, które powinny być szanowane w środowisku naukowym. Są to ludzie do­brze poinformowani. Jest to środowisko bardzo konku­rencyjne, w którym mogą przetrwać aktywni, krytyczni myśliciele. Przede wszystkim jednak środowisko to jest sceptyczne na jakiekolwiek głosy pochodzące spoza ich kręgu, podobnie jaka nasza własna wspólnota chrześci­jańska nie jest chętna słuchać wykładów na temat religii wygłaszanych przez kogoś spoza naszego ruchu.

Nauka wyrosła z kultury chrześcijańskiej

Uznajemy dług współczesnej nauki względem kul­tury klasycznej i nauki islamu z epoki „Złotego Wieku”. Jednak nowoczesna nauka empiryczna to nauka, która testuje i analizuje zasadność swych założeniach. Wyłoniła się ona z kultury chrześcijańskiej. Doktrynerzy, którzy prześladowali prawdziwe Chrześcijaństwo w dawnych wiekach, prześladowali również wyłanianie się nauki. Biblia jako księga prawdy objawionej w sprawach duchowych oraz księga natury, mają jednego i tego samego autora.

Powinniśmy szukać ręki Stwórcy któremu może­my zaufać, w celu zharmonizowania świadectwa gwiazd w niebiosach i skał pod naszymi stopami. Przykrym jest słuchać niektórych poglądów głoszących, że Bóg stwo­rzył ciała niebieskie w ciągu zaledwie siedmiu (zwykłych) dni, czyniąc je tylko z wyglądu starymi, jako sprawdzian wiary w Biblię. Z pewnością, przedstawianie pozoru wie­ku, bez zachowania faktu tego wieku, nie jest podejściem, które byśmy chcieli zastosować względem własnych dzie­ci, chcąc przekazać im jakakolwiek naukę. Takie podej­ście jest niezgodne z jasnymi zasadami ustanowionymi przez Jezusa (Mat. 7:7-12).

Każdy z pierwszych sześciu dni stworzenia Ziemi opisanych w Księdze Rodzaju zaczyna się od słów „I rzekł Bóg” (1:3, 6, 9, itd.). Jednak w Księdze Rodzaju 1:1-2, stworzenie niebios i ziemi następuje przed pierw­szym dniem stworzenia. Dni stworzenia odnoszą się do procesu przygotowania ziemi do życia, a nie do stwo­rzenia wszechświata. Tak więc, Wielki Wybuch nawet 13,75 miliardów lat temu nie może zaprzeczać opisowi z Księgi Rodzaju. Z drugiej strony, wszechświat bez po­czątku byłby zaprzeczeniem opisowi znajdującemu się w Księdze Rodzaju.

Żyjemy w czasach, kiedy dane o reakcjach syntezy zachodzących w Słońcu i produkcji neutrin są ekspery­mentalnie porównane z teorią. Jakże różna jest to sytu­acja w porównaniu ze światopoglądem XIX wieku, kiedy to słońce uważane było za młode, ponieważ zakładano, że ilość węgla jak mogłaby oddać tyle energii, wkrótce by się wypaliła!

Czy ten wzrost wiedzy zmienia nasz pogląd na świat? Tak powinno być. To absolutnie powinno. Jednak umyślne ignorowanie wyzwań i przyjmowanie dogma­tów pod pozorem przekonań religijnych jest bardzo ła­twe. Szanujemy szczerość i wiarę tych, którzy przyjmują opis Księgi Rodzaju w ujęciu popularnego dogmatu i odrzucają potrzebę jakiegokolwiek jego potwierdze­nia. Powinniśmy szanować również i tych, którzy żyjąc w świecie nauki i zajmując się odkrywaniem prawd na­ukowych, doświadczyli jedynie wrogości ze strony świata religii. Chrześcijaństwo właściwie zrozumiane prowadzi wąską drogą która rozumie i godzi wyobcowanie.

— Richard D. Doctor —




powrót do góry wersja do druku