Logo Straży

  • Rzeczy nieodzowne do udziału w królestwie - W.T.3485-1905.
  • Zwierzchnictwo Chrystusa. - "The Dawn"-X,1963
Rok 1969,
Numer 4


Rzeczy nieodzowne do udziału w królestwie

Jan. 3:1-16

"Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego, dał aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny"

Wizyta złożona naszemu Panu przez Nikodema, rządcy żydowskiego, była widocznie na początku działalności misyjnej naszego Pana. Mało wiemy o tym mężu, prócz tego, że w różnych okazjach okazywał on szczerość i znaczną wiarę w naszego Pana i sympatię z Jego sprawą. Był to ten sam mąż, który bronił naszego Pana w dyskusji wśród Faryzeuszów i kapłanów względem Niego. On rzekł: "Czyż zakon nasz sądzi człowieka, jeżeli go wpierw nie przesłucha i nie zbada, co czyni?" na co Jego współksiążęta rzekli: "Czy i ty jesteś jednym z Jego uczniów?" Nikodem nie był gotowy potwierdzić uczniowstwa nawet wtedy, ale że jego sympatia była nadal żywiona do Pana, jest udowodnione faktem, że był on jednym z wybitnych ludzi, który prosił o przywilej pogrzebania ciała naszego Pana po ukrzyżowaniu. Nie wiemy, jaki kierunek postępowania obrał, ale obawiamy się, że choć był on za dobry, aby był przeciwnikiem Prawdy, to nie miał on dosyć siły charakteru aby być jednym z uczniów Pańskich. Mamy tutaj lekcję, którą każdy powinien zastosować do siebie. Pan szuka uczniów, którzy są chętnymi wziąć swój krzyż i postępować za Nim po "obrachowaniu nakładu". Tacy, którzy wzdrygają się przed kosztem uczniowstwa, nie mogą być uczniami, nie mogą mieć udziału w królestwie, jakiekolwiek błogosławieństwa Pan mógłby mieć dla nich zachowane w związku z królestwem lub pod władzą królestwa.

Byłoby niesłusznem winić Nikodema za przyjście do Jezusa w nocy. Przez cały dzień nasz Pan był zajęty nauczaniem, i wizyta wówczas byłaby mniej lub więcej przeszkodzeniem Jezusowi. Poza tym, Nikodem nie miał prawa wywierać wpływ swoją obecnością i stanowiskiem po stronie naszego Pana, ażeby się w jakimś stopniu zadowolił w tym przedmiocie. Mimo to, charakterowi Nikodema brakowało odwagi, bo nawet w tym czasie gdy przedstawił się naszemu Panu, przy tej okazji wyraził swoje przekonanie, że Jezus był nauczycielem posłanym od Boga i że cuda Jezusa były prawdziwe. Z takimi licznymi dowodami w ręku, byłby on całkowicie usprawiedliwiony w pójściu do naszego Pana, publicznie, poświadczając tyle co widział i prosząc o dalsze dowody.

Spłodzeni znowu - narodzeni znowu

Nikodem miał żydowskie nadzieje i widocznie był jednym z tych, którzy oczekiwali Mesjasza i królestwa, które Mesjasz miał ustanowić dla błogosławienia Izraela i świata. Cała ta rozmowa widocznie nie jest podana, lecz odpowiedź Pana daje do zrozumienia, iż pytanie Nikodema było w tych sprawach - królestwa Mesjaszowego i warunków członkowstwa w nim objętych.

Nasz Pan natychmiast postawił tą rzecz w bardzo jasnym świetle, upewniając swego gościa, że nikt nie może dostać się do królestwa, jeśli się znowu nie narodzi. Nieco później w rozmowie dodał, że nikt nie może wejść do królestwa chyba przez ponowne narodzenie się. (W.5) Wyraz "narodzony" jest dość właściwie użyty w obydwu przypadkach, a tak dowiadujemy się, że Pan miał aluzję do przyszłości - aluzję do narodzenia zmartwychwstania opisanego przez Apostoła w l Koryntów, 15:42-44 - narodzeni z martwych do chwały, czci i nieśmiertelności, i udziału w królestwie, zapewnionym tym, którzy mają część w pierwszym zmartwychwstaniu. Ci wszyscy będą duchowymi istotami i z ich Panem będą stanowić duchowe królestwo, które będzie niewidzialne dla ludzkości w ogólności - niewidzialne dla wszystkich jego ziemskich poddanych, tak jak Szatan książę tego świata jest niewidzialny dla ludzkości.

Nikodem spostrzegł, że było tu coś daleko poza tym, co on oczekiwał. Jako Żyd, on wyglądał i wyczekiwał ziemskiego królestwa i ziemskiego Króla, lecz teraz został poinformowany, że tylko przez przemianę, spłodzenie i narodzenie do nowej natury, mógł spodziewać się uczestniczenia w Królestwie Bożem albo nawet widzieć Królestwo Boże. Nie dziw, iż był on zdziwiony i pytał się dalej względem tego nowego narodzenia. Czyżby ono było podobne do pierwszego narodzenia? Czy ci, którzy mają być dziedzicami królestwa narodzą się ponownie, tak jak już raz narodzeni byli z matki?

Odpowiedź naszego Pana na to pytanie jest dana. Być spłodzonym z ziemskiego ojca a później być narodzonym z ziemskiej matki, zapewnia, że potomstwo będzie także ziemskie - to co jest spłodzone i narodzone z ciała jest ciałem. Jest jednak podobieństwo między takim ziemskim narodzeniem a nowem narodzeniem potrzebnem do udziału w królestwie. Musi być spłodzenie, "nie z krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, lecz z Boga." (Jan. 1:13) Musi być także okres ciąży dla tego duchowego nowego stworzenia, które będzie poprzedzać jego narodzenie przy zmartwychwstaniu. Tak wszyscy którzy będą brali udział w duchowem królestwie jako istoty duchowe, muszą być najpierw spłodzeni z Ducha a następnie rozwiniętymi z Ducha, wzrastając we wszystkich jego owocach i łaskach, a w końcu narodzeni z Ducha, narodzeni z martwych jako istoty duchowe podobne Panu i współuczestnicy w Jego chwale, czci i nieśmiertelności. To co jest spłodzone i narodzone z Ducha, jest duchem, nie jest ciałem - "ciało i krew nie mogą odziedziczyć królestwa niebieskiego."

Nikodem wciąż zdumiewał się nad taką nauką. Czy było możliwem, żeby on sam i wszyscy wielcy nauczyciele narodu żydowskiego mieli takie błędne pojęcie o królestwie! To było istotnie prawdą, i podobnie moglibyśmy powiedzieć, że dzisiaj również bardzo wielu ma błędne pojęcia o królestwie, chociaż nie w każdym szczególe te same błędy, które zaciemniały umysł Nikodema i innych wybitnych Żydów. Trudnością dzisiaj w tym żniwie Wieku Ewangelicznego jest, że słowa naszego Pana wyżej zacytowane i które zdają się być tak wyraźne, są źle rozumiane, i mniemane, że nie odnoszą się one wcale do zmartwychwstania, lecz zupełnie do spłodzenia obecnego czasu.

Jest to po części przynajmniej winą tłumaczy zwykłego przekładu Biblii, którzy, wiedząc, iż ten sam grecki wyraz jest przetłumaczony tak na "spłodzony" jak i "narodzony" w naszym języku polskim, nie został właściwie rozróżniony między niemi, ani nie dali polskim czytelnikom właściwej znajomości, że są dwie myśli zawarte w tym wyrazie - myśl spłodzenia i, po ciąży, w końcu narodzenie. Mało z ludu chrześcijańskiego ma jakiekolwiek wyraźne pojęcie o tym, co znaczy spłodzenie z Ducha, i ich zagmatwanie jest podwojone, gdy im się mówi, że są oni teraz narodzeni z Ducha. Nie dziw, że większość ludu chrześcijańskiego jest w takim zakłopotaniu w tym przedmiocie, i nie wiedzieliby co powiedzieć, gdyby ich zapytano, czy zostali oni spłodzeni z Ducha czy nie, lub co oni przez to rozumieją, gdy wyrażają nadzieję, że zostali narodzeni z Ducha.

Każdy chrześcijanin powinien wiedzieć o obietnicy Bożej przyjęcia go do nowej natury przez spłodzenie z Ducha Świętego; - powinien wiedzieć, że jego usprawiedliwione serce zostało zupełnie poświęcone Panu, powinien wiedzieć, że został on spłodzony z Ducha Świętego, który jest zadatkiem czyli spłodzeniem do nowej natury, które, jeżeli utrzymane, będzie w końcu narodzone z Ducha w zmartwychwstaniu.

Ilustracja istoty narodzonej z Ducha

Nasz Pan upomina Nikodema, że on me powinien być zbyt zadziwiony tym wielkim błędem, jaki on i inni popełnili co do warunków i stanu, które kwalifikowałyby ich do stanowiska w królestwie; nie powinni się dziwić, ale rozumieć potrzebę ponownego narodzenia się - osiągnięcia pierwszego zmartwychwstania, jeśliby chcieli być członkami klasy królestwa.

Objaśnianie naszego Pana odnośnie takich spłodzonych z Ducha jest bardzo jasne i wyraźne. Nikodem mógł rozumieć o wiejącym wietrze, który ma moc, lecz jest niewidzialny. Nasz Pan wyjaśnił mu, że to objaśniało przykładowo charakter istot narodzonych z Ducha; będą one jak wiatr, który może przychodzić i odchodzić, może być słyszany i do pewnego stopnia odczuwany, ale który nie może być widziany - "Tak jest z każdym, który się narodził z Ducha." Podobnie Nikodem lub ktokolwiek inny stałby się dziedzicem królestwa, musi doznać tak wielkiej zmiany czyli przekształcenia, takiego narodzenia z Ducha, które uczyniłoby ich podobnymi aniołom, niewidzialnymi, mogącymi przychodzić i odchodzić, nie będąc widziani od ludzi.

Nikodem zdumiewając się jeszcze więcej nad tym wyjaśnieniem pierwszego zmartwychwstania i natury tych, którzy będą mieć udział w nim, wykrzyknął: "jakoż to być może!" Czy jest to możliwe! Odpowiedzią naszego Pana było, że rządca w Izraelu powinien rozumieć te rzeczy. Widocznie, więc, właściwie badanie tej rzeczy z punktu zapatrywania biblijnego, mogło było doprowadzić prawdziwych Izraelitów do większego lub mniejszego ocenienia charakteru królestwa przed jego nadejściem. Chociaż oni nie byliby w stanie zrozumieć jakichkolwiek szczegółów tegoż, to może byliby rozumieli lepiej aniżeli rozumieli. Byli oni zadowoleni z życia na zbyt niskim poziomie; nie korzystali oni całkowicie z wiedzy dostępnej, bo prawdopodobnie byli zbyt zadowoleni z siebie, gdyż dostatecznie nie łaknęli i pragnęli Prawdy.

To, co nasz Pan oświadcza, jest powodem, dlaczego Nikodem i jego współoficjałowie, Doktorzy kościoła żydowskiego, nie byli gotowi na jego poselstwo, nie gotowi aby przyjąć prawdę - "Co wiemy, mówimy, a cośmy widzieli, świadczymy: ale świadectwa naszego nie przyjmujecie" - naszego poselstwa.

Nasz Pan ciągnie dalej: Chcielibyście, abym wyjaśnił o tym duchowym królestwie, jego działaniach, itd., ale ja tego nie mogę uczynić; nie jesteście w stanie przyjąć mojego słowa. "Jeźliż gdym wam ziemskie rzeczy powiadał niebieskie, uwierzycie?" Osoba, która nie dał niebieskie, uwierzycie," Osoba, która nie może pojąć z jasnością i dokładnością zarysy planu Bożego, które odnoszą się do świata w ogólności, na pewno nie może spodziewać się, aby mogła w jakimkolwiek stanie zrozumieć lub pojąć rzeczy, które odnoszą się do duchowych warunków, które są wyższe a zatem trudniejsze do zrozumienia.

Rzeczy naturalne a duchowe

Widocznie Nikodem zapytywał się szczególnie względem królestwa niebieskiego, o którym nasz Pan opowiadał. Pragnął on mierzyć swoim sądem prawdopodobieństwa takiego królestwa, jakie nasz Pan obwieszczał. Wielu naszych czasów patrzą na tę rzecz podobnie, i wzbraniają się wierzyć w rzeczy poza zasięgiem ich naturalnych zmysłów - brak im szóstego zmysłu wiary czyli duchowego zrozumienia. Jak nasz Pan wyjaśnił, trudność polega na tym, że oni nie uwierzyli całkowicie świadectwu Pańskiemu co do ziemskich rzeczy - nie poddali oni całkowicie swoich umysłów Jemu. Tylko według wiary i posłuszeństwa względem rzeczy ziemskich i zupełnego poświęcenia naszych serc Panu, możemy spodziewać się spłodzenia z Ducha, które umożliwi nam uchwycić umysłowo wiarą nader wielkie i kosztowne obietnice, które Bóg ma w zachowaniu dla tych, co Go szczególnie miłują - dla Kościoła jako oblubienicy, małżonki Barankowej.

Ani nie potrzebują ci, którzy mają duchowy zmysł, spodziewać się zrozumieć duchowe rzeczy z pełną zdolnością pojmowania, jaką posiadają względem ziemskich rzeczy. Rzeczy nie widziane dotychczas - które "oko nie widziało, ani na serce ludzkie nie wstąpiło" - są "objawione nam przez Jego Ducha," jak Pan oświadcza. On nie wchodzi w szczegóły z nami, lecz w ogólnych wyrażeniach mówi nam o chwale, czci, nieśmiertelności i współdziedzictwie z Jego Synem, jako Królowie, Kapłani i Sędziowie świata. W ogólnem znaczeniu możemy zrozumieć tą rzecz po dojściu do właściwego stosunku z Bogiem; zrozumiewamy to jako całość a nie w jego szczegółach, które nie są objawione. Jednak to co widzimy, jest ponad wszelkie wyobrażenie co do tegoż wspaniałości i z Apostołem mamy tą pewność, że są to naprawdę nader wielkie i kosztowne obietnice, przez które możemy osiągnąć Boską naturę - 2 Pio. l:4.

Nikt nie wstąpił do nieba

Ciągnąc dalej swój argument, że Nikodem musi otrzymać przez wiarę, cokolwiek chciałby on wiedzieć o rzeczach niebieskich i że będzie całkowicie zależny od słów Jezusowych, nasz Pan zrobił uwagę, iż nikt nie wstąpił do nieba, i że On sam, Syn Człowieczy, który zstąpił z nieba, tylko On sam był zdolny mówić z znajomością i autorytetem o rzeczach niebieskich. Tak jest dotąd. Jest tylko jedno świadectwo względem tych niebieskich rzeczy - słowa naszego Pana, gdy jeszcze był w ciele i Jego następne objawienia za pośrednictwem Ducha Świętego przez Apostołów. Musimy przyjąć to świadectwo, gdyż nie ma żadnego innego.

Zauważamy tu dziwny i niezadawalający stan świata w ogólności - nie tylko pogan lecz także uczonych wyznawców chrześcijaństwa, którzy zaprzeczają przedludzkiemu istnieniu naszego Pana i zaprzeczają objawieniom, jakie On od tego czasu dawał przez Apostołów (Jan. 16:13-14; Obj. 1:1). Poganie wierzą w rzeczy odnoszące się do niewidzialnej sfery, duchowego czyli niebieskiego stanu, lecz bez dowodu, oprócz takiego, jakiego oni uzyskują przez upadłe duchy. W krajach cywilizowanych, ci, którzy odrzucają objawienie naszego Pana w tym przedmiocie, nie mają nic takiego na czym by oprzeć swoją wiarę, za wyjątkiem takich niezadawalających dowodów, jakie oni otrzymują przez spirytystów - których znajomość i objawienia, twierdzimy, według Pisma Świętego, są z tego samego złego pochodzenia co i pogan - upadłych aniołów, którzy uosabiają się w ludzi zmarłych. Odnośnie tych ostatnich, nasz Pan w tym wierszu odmiennie mówi nam, że oni nie wstąpili do nieba; gdzie indziej (Jan. 5:29) On powiada nam, że są oni w swoich grobach - że są umarłymi i tak pozostaną, aż Jego moc i władza powoła ich ponownie do życia. Świadectwo Apostoła Piotra odnośnie Proroka Dawida, jednego ze starożytnych godnych, jest podobne. On oświadcza: "Dawid nie wstąpił do nieba." - Dzieje 2:34

Ostatnie trzy wyrazy z 13-go wiersza są podrobione. Nie było ich w oryginalnym manuskrypcie i nie znajdują się w najstarszym greckim manuskrypcie odkrytym około pół stulecia temu, Synaickim. Te wyrazy zostały niewątpliwie dodane przez jakąś dobrej intencji osobę, która życzyła wyrazić swą wiarę, że Pan zmartwychwstał i wstąpił na wysokość; ta osoba nie zauważyła, że dodanie tych trzech wyrazów do tekstu oryginalnego stwarza nonsens jakoby Jezus powiedział, że był On w niebie w czasie, gdy rozmawiał z Nikodemem. Jak ważnem jest abyśmy posiadali znajomość prawdziwego Słowa Bożego. Nie powinniśmy ani dodawać do niego ani ujmować od niego; a gdy napotkamy, jak w tym wypadku, że ktoś umyślnie lub nieumyślnie dodał te wyrazy do tekstu oryginalnego, powinniśmy je skreślić i tym sposobem uwolnić się z zagmatwania, jakie one inaczej stworzyłyby. Podobny wypadek niewłaściwego dodania do Słowa Bożego znajduje się w ostatnim wierszu Ewangelii Jana, który jest najbardziej namacalną nieprawdą, a jest opuszczony w najstarszym greckim manuskrypcie, Synaickim. Inny podobny wypadek, jest pierwsze zdanie Objawienia 20:5. Co do tego ostatniego zobacz Tom I. Wykładów Pisma Św. str. 361. W nowym wydaniu, str. 337.

Wywyższony jak wąż Mojżeszowy Nasz Pan nie skończył li tylko odpowiedzią na pytania swego gościa o królestwie będącym niebieskim, lecz posunął się dalej, aby dać mu w treściwej formie zarys całego planu zbawienia. Przypomniał mu On o Izraelitach pokąsanych od wężów ognistych na puszczy, i że Bóg kazał Mojżeszowi wywyższyć na słupie węża miedzianego, na którego Izraelici, którzy okazaliby wiarę, mogli spojrzeć i uzyskać uzdrowienie. Nasz Pan oznajmił, że On miał być pozaobrazem tego, że miał On być wywyższony na krzyżu i tym sposobem stawić się jako grzesznik - aby zająć miejsce grzesznika - tak, aby cały świat ludzkości, ukąsany przez grzech i umierający wskutek tego, mógł spojrzeć na Niego przez wiarę i być uleczonym.

Co za cudowne streszczenie wielkiej prawdy Pan tu wyraził! Była to obrazowa lekcja jego własnego zastępstwa jako Odkupiciela człowieka i osoby noszącej grzechy drugich, i wyraźnie udzielona, że wiara w Niego jako takiego, jest niezbędną do podniesienia z upadku i jego skutków. Ten błogosławiony przywilej patrzenia się na Pana i być uzdrowionym, jest już udzielony takim, którzy słyszą to poselstwo i przyjmują je - "Patrz a żyj!" Wierzący, którzy teraz przez wiarę mogą uprzytamniać sobie, że ich grzechy zostały im odpuszczone, są potrójnie błogosławionymi. Ale dziękujemy Bogu, że Jego dary nie są tylko dla tych, którzy teraz mają uszy słuchające i oczy wiary, lecz że ewentualnie wszystkie oczy ślepych będą otworzone i głusi usłyszą, a poselstwo, "Patrz a żyj!" i "Bierzcie wodę żywota darmo," będzie słyszane przez każdego członka rodu Adamowego, że każdy może mieć pełną i słuszną sposobność uzyskania swego udziału w błogosławieństwach zapewnionych dla Adama i całego jego rodu przez śmierć Chrystusową. Tak wreszcie będzie nie tylko komukolwiek wierzącemu, lecz wszystkim którzy będą mieli potrzebne warunki, które zezwolą im wierzyć, zezwolą im korzystać z udziału w darze Bożym, wiecznego żywota przez Jezusa Chrystusa naszego Pana.

Złoty Tekst

Nasz Złoty Tekst jest cudownym wierszem, a tym cudowniejszym, im więcej rozumiemy z długości, szerokości, wysokości i głębokości Boskiego planu zbawienia. Luther, który rozumiał zupełniej poselstwo Ewangelii aniżeli wielu w jego czasach, a jednak mniej od nas widział tą przyszłą rzeczywistość, nazwał ten wiersz "małą Biblią". My wyrazilibyśmy to samo słowami, "Ewangelia w skorupie orzecha." To całe poselstwo od Boga jest zawarte w streszczonej formie tymi słowy:

  1. Jest pokazana potrzeba człowieka - jego zgubny stan, jego potrzeba Boskiej pomocy.
  2. Jest oświadczona miłość Boża, a dowód tejże jest pokazany przez darowanie Swojego Syna.
  3. Jest wskazane chętne współdziałanie naszego Pana w planie Ojcowskim.
  4. Długość i szerokość tej miłości i odkupienia są oświadczone, które mają objąć cały świat a nie tylko część, rodzinę lub klasę.
  5. Ograniczenia łaski Bożej są wyraźnie podane: tylko przez prawdziwe przyjęcie Chrystusa, może ktoś otrzymać to wielkie błogosławieństwo - uwolnienie ze zgubnych warunków przekleństwa i całkowite przywrócenie do łaski Bożej, wraz z jej błogosławioną nagrodą życia wiecznego. Tym sposobem oświadczenie Ewangelii upewnia nas, iż nie ma żadnej nadziei dla pogan w ich nieświadomości i wskazuje nam, jak czynią to inne Pisma, na nadzieję w przyszłości, kiedy głos Syna Człowieczego, który ich odkupił, zawoła wszystkich z grobu, na to, aby wszyscy mogli osiągnąć doskonałość zmartwychwstania pod sądami Wieku Tysiącletniego. "Gdy się sądy twoje odprawiają na ziemi, sprawiedliwości się uczą obywatele okręgu ziemskiego," a wielu którzy poszli do grobu pod przekleństwem i w nieświadomości jedynego imienia danego pod niebem - wśród ludzi - będą wreszcie ubłogosławionymi, gdy usłyszą o tym wielkim zbawieniu danym od Boga, i jeżeli przyjmą go na Boskich warunkach.

W.T.3485-1905.


Zwierzchnictwo Chrystusa

Psalm 101

W Ew. Łukasza 24:44 nasz Pan oświadcza, że "wszystko musi się wypełnić, co zostało napisane w zakonie Mojżeszowym i w prorokach i w Psalmach o mnie." Takie Pismo jak to, przypomni nam bezwątpliwie inne oświadczenia w Psalmach a zacytowane przez pisarzy Nowego Testamentu jako bezpośrednio stosujące się do naszego Pana. (Porównaj Ps. 16:8-10; 22:2; 110:1; 118:22-26). W liście do Efezów l:22-23 jest nam powiedziane jak Bóg dał Jezusa "za Głowę nad wszystkim Kościołowi, który jest ciałem Jego." Psalm 101 zdaje się przedstawiać Jezusa mówiącego z tego stanowiska jako Głowa Kościoła, na którego napomnienia, my którzyśmy przystąpili do Chrystusa, musimy pilnie uważać, nie jedynie dla naszego zbudowania, lecz abyśmy mogli lepiej zrozumieć jak Jego mądra i łaskawa władza zwierzchnia była i jest wciąż sprawowana na korzyść wszystkich Jego członków.

Chociaż w ścisłym znaczeniu tego wyrazu, nasz Pan nie stał się Głową Kościoła aż po Pięćdziesiątnicy - bo nie było tam żadnego Kościoła, żadnej gromadki pomazanej Duchem Świętym do tego czasu - jednak przedstawiając obrazowo łaskawe zwierzchnictwo, jakie będzie On sprawował podczas Wieku Ewangelii, widzimy Jezusa podczas trzech i pół lat Jego misji w szczególnym znaczeniu, wodzem, przewodnikiem, kierownikiem i nauczycielem tych, którzy stają się Jego uczniami.

Również z opowiadania Ewangelii możemy spostrzec, jak zwierzchnia władza naszego Pana była sprawowana i jak bez najmniejszego nacisku lub przymusu wywieranego na Dwunastu, widzimy ich ustawicznie patrzących na Jezusa jako ich nauczyciela, pocieszyciela i wodza. Co jest nam podane w Psalmie 101, zdaje się szczególnie określać zwierzchnictwo naszego Pana, jak Jemu podobało się je sprawować na korzyść Kościoła podczas Wieku Ewangelicznego.

"O miłosierdziu i o sądzie śpiewać będę; tobie, o Panie (Jehowo)! śpiewać będę." - w.1.

Skoro Jezus został pomazany Duchem Świętym (Izaj. 61:l; Łuk. 4:16-22) począł On "śpiewać Panu pieśń nową" (Ps. 40:3); nie poselstwo ustawicznie mówiące "będziesz" i "nie będziesz"; "czyń to a będziesz żył"; ale pieśń o "miłosierdziu i o sądzie"; pieśń mówiącą o miłosierdziu Bożym w dostarczeniu okupu za grzeszników, i o łaskawym sądzie Bożym, który miał uwolnić wierzących od potępienia Adamowego. Przez okup sąd Boży oznacza uwolnienie od potępienia dla wszystkich którzy przystępują do Boga przez Niego.

Jezus także powiedział, jak te zasady muszą działać w Jego naśladowcach. Otrzymawszy miłosierdzie, musimy ustawicznie okazywać miłosierdzie. "Błogosławieni miłosierni; albowiem oni miłosierdzia dostąpią" - (Mat. 5:7). "Z miłosiernym miłosiernie się obejdziesz" (Ps. 18:26). Albowiem "sąd bez miłosierdzia będzie temu, co nie czynił miłosierdzia" - Jak. 2:13.

Psalmista ciągnie dalej, "Tobie, o Panie! śpiewać będę"; nadsuwając myśl, że wszystko, co Jezus mówił i czynił było ku czci Swego Ojca Niebieskiego - czcząc Jego imię, przedstawiając Jego łaskawy charakter i plan. Był On nawet w stanie powiedzieć w zupełnym uniżeniu, "Kto mnie widzi, widzi i Ojca." A więc, tak jak On, chcielibyśmy "opowiadać cnoty tego, który nas powołał z ciemności ku dziwnej swojej światłości" - l Pio. 2:9.

"Ostrożnym będę na drodze uprzejmej, kiedy przyjdziesz do mnie." (W przekładzie Biblii Króla Jakuba jest postawione pytanie: "..... Kiedy przyjdziesz do mnie?" Tak samo jest w przekładzie rosyjskim - uwaga tłum).

Nasz Pan, gdy był w ciele - możebne, mając szczególnie na pamięci Swoją zwierzchność nad Kościołem - postępował wąską drogą ofiary w sposób w jaki pojmował, że będzie on najbardziej pomocny i łatwo zrozumiany przez Jego naśladowców, bo przy jednej okazji powiedział: "A ja poświęcam samego siebie za nie, aby i oni poświęceni byli w prawdzie." (Jan. 17:19). Jezus wiedział dobrze, że aby właściwie ocenić Jego zwierzchność, musimy starać się "chodzić tak jak On chodził." W ten sposób sprowadzimy nie tylko powiększone błogosławieństwo sobie, ale także drugim powołanym, z którymi się stykamy.

Życzenie wyrażone naszemu Panu przez Psalmistę "Ach kiedyż przyjdziesz do mnie?" nasuwa myśl, jak nawet On wyczekiwał i pragnął tego czasu, kiedy doświadczenia i próby skończą się, a Ojciec przyjmie Go do Siebie. Około tej linii Psalmista znów zdaje się mówić proroczo za Niego, "Panie! zbawienia Twego pragnę" (Ps. 119:174). I aż ten czas nadejdzie, Psalm 101:2 w rozpatrywaniu badawczym dalej ciągnie: "Będę chodził ustawicznie w szczerości serca mego, w domu moim" - mądrze i roztropnie, zwłaszcza w stosunku do wszystkich spraw domu Bożego, żeby przykład Mistrza był pomocnym o ile możliwe innym, a szczególnie Jego naśladowcom.

"Nie położę przed oczy moje złej rzeczy (dosłownie: rzeczy Beliała)" - w.3.

Beliał znaczy tyle co "niegodziwiec," i właściwie przedstawia wielkiego Przeciwnika, w którego charakterze okazuje się, że nie ma nic dobrego. Wydaje się, że skoro Jezus uczynił Swoje poświęcenie na śmierć, co usymbolizował zanurzeniem przez Jana w Jordanie, ten wielki Przeciwnik - którego czyny nieomal od początku do końca zdają się być kierowane zamiarem krzyżowania planu Bożego - starał się przedstawić Jezusowi łatwiejszą drogę do postępowania i łatwiejszy sposób dokonania dzieła, w którym to celu przyszedł On na świat, aby go dokonać.

W pierwszej pokusie, Szatan, jakoby powiedział: "Musisz dopilnować tego, aby Twoje potrzeby fizyczne również były zaspokojone. Niewiadomo jakie ziemskie zobowiązania przypadną na ciebie. Nie oddawaj wszystkiego czasu na kazania i działalności dla drugich." (Mat. 4:3, 4). W tej pokusie była podsunięta myśl, żeby nasz Pan oddał pewien czas - obrazowo mówiąc - na przemienienie kamieni w chleb, to jest, na zaspokojenie swoich ziemskich potrzeb. Lecz nasz Pan wiedział - wobec krótkiego czasu jaki miał, w którym miał dokonać Swego dzieła ofiary - że mógł On zupełnie ufać Swemu Ojcu Niebieskiemu co do tych rzeczy, jeżeli szukał On najpierw dobra Jego królestwa i sprawiedliwości Jego.

Po tej pokusie nastąpiła druga, która podsunęła myśl, że Jezus dokonałby lepiej tego dzieła, dla którego przyszedł na świat, aby uczynił to usiłowaniem wywarcia dobrego wrażenia na ludziach sposobem naturalnym, lecz zdumiewającym. - Mat. 4:5-7.

W końcu, zdawałoby się, znów z zamiarem odciągnięcia Jezusa od dzieła ofiary - Przeciwnik nawet jakoby okazał swoją sympatię do misji Mistrza, i że jest on chętny współdziałać z Nim w dokonaniu tego dzieła, w którym to celu przyszedł On go dokonać; mianowicie, zbawienia świata, dzieło błogosławienia i podnoszenia ludzkości. "Ten niegodziwiec" zdawał się mówić: "Mogę wskazać ci sposób, którym możesz przyprowadzić wszystkie królestwa tego świata pod twoją kontrolę i przyprowadzić człowieka z powrotem do tego, co zostało utracone. Jeśli pójdziesz za moimi podanymi radami, ja z radością będę ci pomagał". Ale takim pokusom wierne serce Mistrza kazało Mu powiedzieć:

"Nie położę przed oczy moje złej rzeczy; każdą sprawę występników mam w nienawiści, a nie uchwyci się mnie" - w.3.

A więc Jezus opieraniem się poprzednim pokusom, bez względu jak często one mogłyby się powtarzać podczas Jego misji, "chodził w domu swoim (jako Głowa domu synów) doskonałem sercem". (według przekładu Biblii Króla Jakuba - uwaga tłum.) Żadna "rzecz Beliała" nie była dopuszczona aby się Go chwyciła. Szatańskie nasunięcia myśli sprawiły, że wypowiedział się On tymi słowy: "Nienawidzę sprawy tych, co się odwracają ; nie chwyci się ona mnie; nie zaznam złej rzeczy".- R.V.

Był On zdecydowany nie przypuszczać myśli niewierności Swemu przymierzu ofiary lub coś innego, coby wchodziło w Jego życie, przeszkadzając tej jednej rzeczy, dla której przyszedł On na świat, aby ją dokonać. W zgodzie ze słowami powiedzianymi proroczo za Niego, Jezus mógł we wszelkich razach powiedzieć: "Abym czynił wolę twoję, Boże mój! pragnę, albowiem zakon twój jest w pośrodku wnętrzności moich." - Ps. 40:9.

Wierne opieranie się takim pokusom nie tylko umożliwiło naszemu Panu doprowadzenie do skutku Swojego przymierza ofiary, ale także umożliwiło Mu rość w znajomości i doświadczeniu, a w ten sposób przygotowały Go one do wielkiego stanowiska, jakie Ojciec zarządził dla Niego - aby był "Głową nad wszystkim Kościołowi, który jest ciałem jego." Zatem widzimy Go przedstawionego proroczo w pozostałych wierszach tego psalmu, wiernie sprawującego Swą od Boga postanowioną zwierzchnią władzę nad Kościołem.

"Tego, który potajemnie obmawia bliźniego swego, wytnę" - w.5.

Mistrz zilustrował to w Przypowieści o Winnym Krzewie i Latoroślach, "Każdą latorośl, która we mnie owocu nie przynosi, odcina". (Jan. 15:2) Obmawiać drugiego, zwykle znaczy mówić trzeciej osobie w sposób taki, coby jego lub ją zniesławiało. Czynienie tego tajnym sposobem za czyimiś plecami, dowodziłoby, że takiemu czynowi wciąż jest brak ducha miłości. A. z określenia o bliźnim, jakie Jezus dał w Przypowieści o Dobrym Samarytaninie, spostrzegamy, jak wszyscy są bliźnimi, włączając w to w szczególniejszym znaczeniu współczłonków Ciała Chrystusowego.

Mówić źle - czy to zło jest prawdziwe lub fałszywe - o naszych braciach, niezawodnie oznacza, że brakuje nam ducha miłości ; a jeśliby przy takim postępowaniu trwano w dalszym ciągu, jest nam tutaj pokazane, jak wielka Głowa Kościoła musi z konieczności działać - "tego wytnę" z członkowstwa w ciele. Tylko ci mogą nadal pozostawać w Chrystusie, którzy, jak powiada Ap. Paweł, stają się "naśladownictwem podobieństwa Jego Syna" - Rzym. 8:29. Diaglott.

"Oczów wyniosłych, i serca nadętego nie będę mógł ścierpieć" (w.5.).

Ta nadętość serca, co do której lud Boży jest w niebezpieczeństwie, powstaje często z bardzo jasnej znajomości wielkiego planu Bożego włącznie z wieloma głębokiemi rzeczami Bożemi, danej członkom Chrystusowym ze specjalną zdolnością i sposobnością do wykładania je drugim. Jak jest dobrze wiadomem, pycha w sercu, jeśli się jej nie da odporu i, przy łasce Bożej, się nie wykorzeni, czasami tak urośnie, że dotkliwie da się we znaki drugim, jak jest podane w tym zwrocie, "wyniosłość oczów". Wielka Głowa Kościoła musi powiedzieć dla dobra wszystkich Swoich naśladowców, "Tego... nie będę mógł ścierpieć". Takich nie może On zachęcać, ani - działając przez współczłonków ciała - nie może postawić takich na wpływowe stanowisko w Kościele. Tylko "ten, co się poniża, będzie wywyższony." To niejako drastyczne postępowanie podane przez Psalmistę, nasz łaskawy Pan i Głowa zapewnia nas, musi być zastosowane dla dobra tego, któryby zbaczał z wąskiej ścieżki, jak również na korzyść chrześcijańskiego Kościoła jako całości. - Porównaj 1 Kor. 5 : 5.

"Oczy moje obrócone będą na prawdomównych w ziemi, aby siadali ze mną" (w.6).

Mistrz powiedział w Swojej mowie pożegnalnej, która kończyła Jego widzialną obecność z Jego miłymi uczniami: "Oto Jam jest z wami po wszystkie dni, aż do końca wieku". (Mat. 28:20. R.V.). Znów mówił w Swej modlitwie Ojcu, "Ojcze! któreś mi dał, chcę, aby gdziem ja jest, i oni byli ze mną, aby oglądali chwałę moją" (Jan. 17:24). Ta modlitwa została zamierzona jako mająca być najpewniej wysłuchaną, a to dlatego, że była w zupełnej zgodzie z wolą Ojcowską.

Tutaj w tym psalmie rozpatrywanym, słowa włożone w usta naszego Pana natchnionymi wypowiedziami psalmisty, dają nam to samo zapewnienie w wielu innych częściach Pisma Świętego co do czułej opieki naszego Odkupiciela i bliskości duchem ku tym starającym się pozostawać w Nim jako członkowie tego ciała, którego On jest Głową. Błogosławieństwa z wiersza 6 pokazują zupełne przeciwieństwo w doświadczeniach klasy wymienionej w wierszu poprzednim, będącej w niebezpieczeństwie pychy, dozwalając jej wejść dla jakiejkolwiek przyczyny. Tacy na pewno są skłonni zboczyć ze ścieżki, którą kroczył Ten, który był cichego i pokornego serca; lub, jak Ap Paweł mówi o takiej klasie, będą oni "unosić się za każdym wiatrem nauki" - Ef. 4:14.

"Kto chodzi drogą uprzejmą (doskonałą - przekł. Króla Jakuba -uwaga tłum.) ten mi służyć będzie."

Ci, których serca są doskonałe w stosunku do Pana, naszej Głowy, nie tylko trzymają się blisko Niego i cieszą się Jego stałą opieką, ale mają oni także wielki zaszczyt usługiwania tym, którzy potrzebują takiej pomocy, jakiej wierni są w stanie udzielić. Usługiwaniem prawdą drugim w szczególnym znaczeniu służymy naszemu Mistrzowi, a w obecnych warunkach nie mogłoby być większego przywileju lub błogosławieństwa od zawartego w tych słowach, "Ten mi służyć będzie".

"Nie będzie mieszkał w moim domu zdrajca." - w.7.

Tutaj ilustracja zdaje się przechodzić od zwierzchnictwa naszego Pana nad członkami Jego ciała do domu, którego On jest Panem. Jak Ap. Paweł powiada: "Chrystus jako syn nad swoim domem panuje, którego domem my jesteśmy, jeśli tę nadzieję, ufność i aż do końca zachowamy" (Żyd. 3:6). Tak jak pan domu nie życzyłby trzymać sługę, któryby działał zdradliwie w stosunku do niego, tak na pewno ten, który jest drogą, prawdą i żywotem, nie życzyłby używać innych prócz tych, których mógłby bez zastrzeżeń zaszczycić lub mógłby im zaufać.

Słowa naszego Mistrza w przypowieści ilustrując to samo pokrewieństwo, są nader silne, a nawet ostre w swoim charakterze - "Wrzućcie go (niepożytecznego sługę) do ciemności zewnętrznych" (Mat. 22:13). Inny jeszcze zakres zwierzchniej władzy naszego Pana może być widziany w Ew. Marka 13 : 34, 35 R. V. Tutaj czytamy, że królestwo niebieskie jest "jako człowiek przebywający w innym kraju, który zostawił dom swój, i rozdał sługom swoim, każdemu robotę jego, rozkazał także wrotnemu, aby czuł. Czujcież tedy, bo nie wiecie, kiedy Pan domu przyjdzie".

Mamy tu jeszcze jeden obraz Pana jako Głowy Jego domu, i jak przy Swoim wniebowstąpieniu do Ojca wszystko rozporządził, każdemu z jego sług było dane szczególne dzieło do wykonania, z wyrażonym życzeniem, żeby ten dom (Dom Boży, Kościół) był utrzymany w czystości i w porządku, i że przy powrocie Pana domu, sługom będzie dane uznanie, każdemu według jego wierności. Jednym z obowiązków członków tego domu jest pokazany przez proroka, gdy powiada: "ubogich wygnańców wprowadź do domu twego", to jest, "ubogich w duchu", którzy są wyrzuceni ze świata i nominalnego kościoła. - Izaj. 58:7.

"Co poranek tracić będę wszystkich niezbożnych na ziemi, abym tak wykorzenił z miasta Pańskiego wszystkich, którzy czynią nieprawość" - w.8.

Podczas Wieku Tysiąclecia, wielkiego dnia sądu świata, czyli próby do żywota, nasz Mistrz przybierze nieznacznie inne stanowisko od stanowiska Głowy nad wszystkim Kościołowi, który jest ciałem Jego, mianowicie, będzie On kontrolerem miasta, miasta Pańskiego, "miasta wielkiego Króla". O tym świętym mieście psalmista powiada: "Wielki jest Pan, i bardzo chwalebny w mieście Boga naszego, na górze świętej swojej". (Ps. 48:2). Objawiciel dodając swoją cytatę powiada: "A narody będą chodziły w świetle jego, a królowie ziemscy chwałę i cześć swoją do niego przyniosą"; to jest w służbę królestwa Mesjanistycznego. - Obj. 21:24.

Chociaż wszyscy potępieni w Adamie a odkupieni przez Chrystusa będą mieć sposobność chodzenia w światłości tego symbolicznego miasta i w harmonii z wymaganiami wielkiego Króla, to Biblia wykazuje, że nawet w owym dniu będą niektórzy, którzy nie okażą się posłusznymi. Izajasz powołując się na to, powiada: "Gdy się łaska pokazuje niepobożnemu, nie uczy się sprawiedliwości; w ziemi prawości nieprawość czyni, a nie dba nic na majestat Pański." (Izaj. 26:10) A Izajasz 65:20, opisując niektóre wielkie różnice między obecnymi doświadczeniami rodzaju ludzkiego pod panowaniem złego, a zmienionymi warunkami tego dnia Pańskiego, powiada : "Nie będzie tam nikogo więcej w wieku dziecinnym, ani starca, któryby nie dopełnił dni swoich ; bo dziecię we stu latach umrze; ale grzesznik, choćby miał i sto lat, przeklęty będzie."

Ci, którzy omieszkali uczynić choć mały postęp ku doskonałości pod pełnym światłem i korzystnymi sposobnościami królestwa Mesjaszowego, lecz natomiast nadal będą "grzesznikami," niesympatycznymi i w niezgodzie z zarządzeniami królestwa, podpadną po drugi raz pod przekleństwo śmierci. Wiersz 8 Psalmu 101 podobnie opisuje coś o zmianie w działaniu władzy naszego Mistrza w czasie tego królestwa, od sposobu w jakim Jego zwierzchnictwo działało nad sprawami Kościoła, "Co poranek tracić będę wszystkich niezbożnych na ziemi, abym tak wykorzenił z miasta Pańskiego wszystkich, którzy czynią nieprawość". - Ps.101:8.

Tak więc widzimy jak, podczas Wieku Tysiącletniego, będzie tam stopniowa eliminacja czyniących zło spośród synów ludzkich, i że w końcu ziemia stanie się wieczną ojczyzną lojalnych i posłusznych ludzi. Doświadczywszy jak łaskawie nasz Pan i Mistrz sprawował swoje zwierzchnictwo nad Kościołem podczas Wieku Ewangelii, możemy naprawdę modlić się o ów radosny dzień dla świata, kiedy wszystkie rzeczy w niebie i na ziemi będą w Nim zgromadzone. - Ef. l:9-10.

"The Dawn"-X,1963