Logo Straży

  • Bojowanie dobrego boju wiary - W.T.3272
  • Dotknięci poczuciem naszych ułomnoœci - W.T.3067
  • Inne owce, nie z tej owczarni - W.T.4784
  • Myœlšcym pod Rozwagę - Zamknięcie ust oskarżycielowi - W.T.204
  • Pożšdanie wszystkich narodów przyjdzie - W.T.3052
  • Odpowiedzi na pytania
Rok 1947,
Numer 7


"Bojuj on dobry bój wiary, chwyć się żywota wiecznego, do któregoś też powołany." - 1 Tym. 6:12.

Ktoś prawdziwie powiedział, że "życie jest bojem." Pomiędzy niemym stworzenie widzimy ustawiczną walkę o byt i tak samo rzecz się ma pomiędzy ludźmi. W handlu kompetycja jest walką; w polityce zachodzą ustawiczne spory i walki; w rodzinie, pomiędzy rodzicami a dziećmi zachodzą często starcia co do naczelnego autorytetu; i na całym świecie każda rodzina walczy o swoje prawa i każda jednostka o swoje, a wszystkie te walki rozbudzane są ambicją, samolubstwem, a niekiedy koniecznością.

Żołnierze Pańscy rekrutują się z tych mizernych warunków, lecz zaciągani są do innego rodzaju walki - do walki z samolubstwem, skąpstwem, łakomstwem i z wszelką niesprawiedliwością i brzydotą grzechu. W tej walce przykładem dla nas jest Wódz naszego zbawienia i Jego metod bojowania mamy naśladować. Chociaż On był święty, niewinny, niepokalany i odłączony od grzeszników, to jednak był także nieubłaganym wrogiem grzechu, w zwalczaniu którego złożył Swe życie. Wszyscy, chcący być przyjętymi za żołnierzy krzyża, muszą naśladować Jego wzoru - "wiernie aż do śmierci" - o ile chcą dostąpić wielkiej nagrody, korony żywota.

Spoglądając na świat, którego częścią byliśmy kiedyś - "dziećmi gniewu jako i drudzy" - spostrzegamy, że wszystkie jego boje są dla pewnego celu. Polityk walczy o pierwszeństwo i zaszczyty; kupiec o wpływy i bogactwo, a współzawodnicy na arenie społecznej walczą a wpływowe urzędy. To są ich nagrody i w swoich zabiegach o te ideały ponoszą wiele ofiar, spędzając wiele bezsennych nocy i podejmują wiele chytrych planów, intryg i spisków. Mimo tych ofiar i zabiegów mało z nich dochodzi do tego co tak serdecznie pożądają. Nagroda wymyka się z ich dłoni, a ci nieliczni, co uchwycą nagrody, doznają wraz z przyjemnościami także wiele gorzkich zawodów.

Apostoł porównuje ziemskie ambicje tego świata z wyższemi ambicjami żołnierzy Pańskiej armii. Wykazuje, że ubiegający się o rzeczy ziemskie, czy to w wyścigach, czy w szermierstwie, poddają się różnym próbom cierpliwości, wytrzymałości i samo-zaparcia, aby tylko osiągnąć cel ich ambicji. Następnie dowodzi, że tym więcej żołnierz Chrystusowy oceniać powinien wielką nagrodę, dla zdobycia której ma on bojować on dobry bój. Apostoł tak to określił: "A każdy, który się potyka, we wszystkim się powściąga, onić wprawdzie aby wzięli koronę skazitelną, ale my nieskazitelną." - 1 Kor. 9:25.

Niepewność w bojach ziemskich

Potykający, czyli walczący o zdobycie ziemskiej nagrody, czynią to w obliczu wielu niepewności. Każdy polityk przyzna prawdopodobieństwo swej porażki; każdy starający się o bogactwo poświadczy, że może nigdy nie stanie się prawdziwie bogatym; lecz nie tak rzecz się ma z żołnierzem krzyża. Nagroda jego jest nie tylko większa, chwalebniejsza i nieskazitelna, ale i pewna; jak to Apostoł następnie oświadczył: "Ja tedy tak bieżę, nie jako na niepewne; tak szermuje, nie jako wiatr bijąc." Wiemy, że wierność w naśladowaniu naszego Wodza zapewni wyniki nie tylko chwalebne dla nas, ale i takie, które pod Boską opatrznością będą błogosławieństwem dla wszystkich rodzajów ziemi. Przez wzgląd na tę pewność wyników i ich wspaniałość Apostoł mówi, że my, jako żołnierze krzyża, mamy być gotowi znosić więcej trudności, ofiar i szykan dla sprawy, której służymy, aniżeli znoszą ci co zabiegają o ziemskie nagrody i laury. Jeżeli ci przechodzą ćwiczenia i samo-ofiary rano i wieczorem, wczas i nie w czas, wygodnie lub niewygodnie, ograniczenia w pokarmach i napojach, gdy przygotowują się do fizycznej szermierki, lub poświęcają swe wygody i przyjemności gdy współzawodniczą w polityce lub w handlu, to tym bardziej my powinniśmy być "w pracy nie leniwi, duchem pałający, Panu służący," w bojowaniu onego dobrego boju wiary i w trzymaniu się wiecznego żywota, jako rzeczy pewnej, a nie niepewnej.

Apostoł wyraża tę myśl również, gdy mówi: "Karzę ciało moje (jego ambicje, upodobania i zachcianki) i podbijam w niewolę (nowymu umysłowi), abym snać inszym każąc, sam nie był odrzucony (od członkostwa w małym stadku)." - 1 Kor. 9:25-27

Bój do końca życia

Pierwsza konieczność dla żołnierza krzyża jest właściwe zrozumienie warunków jego zaciągnięcia się do armii Pańskiej - że to nie jest tylko na pewien czas, lub na rok, ale na całe życie. Wielu błądzi w tym punkcie i po wiernym bojowaniu w kilku potyczkach zdaje im się, iż wypełnili warunki swej służby, przerzucają się do innej czynności, do innego boju, albo popadają w gnuśność lub obojętność wobec złego i wobec nieprzyjaciół, przeciwko którym zobowiązali się walczyć aż do śmierci. Tacy niekiedy rozbudzają się chwilowo, podnieceni Ewangelią lub jaką umysłową podnietą i przez pewien czas bojują ponownie, na to tylko, aby znowu popaść w obojętność lub gnuśność. Niektórzy nawet dochodzą do ponownego poświęcenia się ł zamierzają poświęcić się jeszcze kilka razy zanim umrą, nie wiedząc, że to jest błędny pogląd na całą tą sprawę - że ochotnicy nie są przyjmowani inaczej, jak tylko na warunkach wystawionych przez Wodza, a które są: "Bądź wiernym aż do śmierci, a dam ci koronę żywota." Tacy powinni zauważyć, że uczestniczenie w kilku bojach nie jest warunkiem naszego wezwania i zaciągnięcia się do Pańskiej armii, oraz że nagroda chwały, czci i nieśmiertelności, którą Bóg obiecał wiernym, nie może być dana tym, co nie bojują dobrego boju wiary wiernie i nieustannie.

Nie omawiamy tu działu tych co nie dojdą do warunków swego poświęcenia. Nie mówimy czy oni znajdują się w wielkim gronie czy gdzie indziej, lecz staramy się uczynić wyrażnem że nikt nie zostanie uznany godnym miejsca w małym stadku i w chwale królestwa, jeżeli nie oceni odpowiednio swojego poświęcenia i jeżeli, przynajmniej w swym sercu, nie będzie wiernym zasadom, na jakich oparte jest jego przymierze - zasadom sprawiedliwości za wszelką cenę, choćby aż na śmierć.

Z powodu słabości upadłej natury, korzystnym jest uczynić zrozumiałe, zupełne poświęcenie woli - zupełne zaciągnięcie swych umysłowych i fizycznych władz i talentów na służbę Bogu. Kto zajmuje ten właściwy pogląd na swoje poświęcenie i zaciągnięcie się do armii Pańskiej, rozumie że niema nic więcej do oddania Panu, przeto jakąkolwiek walkę przyjdzie mu stoczyć w swym umyśle, ostateczna decyzja jego jest: "Ale ja i dom mój będziemy służyć Panu," Inni, którzy nie rozumieją sprawy w taki sposób, przechodzą ustawiczne walki w swych umysłach, zanim w jakiejkolwiek mierze wystąpią w obronie prawdy. Jak ważnem więc jest aby żołnierze krzyża rozumieli że ich zaciągnięcie się do tej armii jest aż do śmierci i że z tego powodu niema miejsca na jakąkolwiek myśl wycofania się z walki lub zaprzestania jej choćby tylko na jedną godzinę.

Nowi rekruci w Pańskiej armii doświadczają częstych trudności z powodu odmiennego rodzaju boju, do jakiego zostali powołani. Zwykli bojować w walce życia, jako członkowie upadłego rodzaju, skłonnością ich jest bojować bój wiary w taki sam sposób - cielesną bronią, cielesnymi rzeczami, metodami itd. Jednakowoż oni mają słuchać głosu ich Wodza i bojować tylko tak jak On rozkazuje - za sprawiedliwością, za miłością i szczodrobliwością, a przeciwko samolubstwu. Nie powinni nawet iść za doradą moralnych reformatorów aby walczyć za czystszą politykę, za zupełną wstrzemięźliwością lub za podźwignięciem społecznem, ponieważ nie takie są rozkazy ich Wodza. Oni mogą, a nawet powinni odczuwać głęboką sympatję wobec tych pochwały godnych zabiegów; mogą ich darzyć uznaniem raczej, zamiast złośliwą ktrytyką; lecz ich czas, wpływy i talenty nie mają być zużywane w tych kierunkach, ponieważ oni znajdują się pod rozkazami ich Wodza. Oni nie walczą z własnych pobudek ani z własnej woli; nie są wodzami armii ale poddanymi członkami, więc poddają się pod komendę Wodza. On wezwał ich w specjalnym celu i zlecił im szczególniejsze instrukcje, przeto ich energia i talenty niezużyte w koniecznych obowiązkach życiowych, muszą być uważane jako poświęcone i nie będące już więcej pod ich kontrolą.

Zbroja żołnieża chrystusowego

Po zaciągnięciu się do tej armii każdy żołnierz powinien przyoblec się w przygotowaną zbroję - przyłbicę, pancerz, sandały, tarczę i miecz. Arsenałem z którego te artykuły można otrzymać jest Słowo Boże, które tak dobrze zaopatrzone jest we wszystko, że "człowiek Boży może być ku wszelkiej sprawie dobrej dostatecznie wyćwiczony." (2 Tym. 3:17.) Kto za prędko spieszy do boju, bez czekania na rozkaz Wodza i bez odpowiedniego przywdziania zbroi Bożej, napewno poniesie porażkę i jej zgubne następstwa. Oby każdy żołnierz Pański mógł zrozumieć, jak koniecznym i ważnym jest słuchanie Słowa Bożego i przyswojenie sobie potrzebnej zbroi prawdy!

Przyłbica przedstawiająca prawdę utwierdzająca żołnierza Pańskiego intelektualnie, przez danie mu właściwego zrozumienia Boskiego planu, jest konieczną; a pancerz, przedstawiający zrozumienie sprawiedliwości i ocenę Boskich zarządzeń co do Okupu i przykrycia naszych słabości, jest również ważną częścią zbroi, jako przykrycie dla naszych serc, dla naszej duchowej protekcji. Sandały, przedstawiające nasze spodziewanie się różnych prób i trudności na tej wąskiej drodze i naszą gotowość przyjęcia ich, z tym zrozumieniem, że w końcu one wyjdą nam ku dobremu, są także nieodzowne; również potrzebną jest tarcza wiary, która powiększa się w miarę jej używania. Żaden żołnierz nie może mieć uznania od Swego Wodza, gdy niema tej tarczy - bez niej narażony byłby na strzały nieprzyjaciela. Mając już tę zupełną zbroję Bożą nie powinien jeszcze zapominać o mieczu ducha, o Słowie Bożym, ostrzejszym aniżeli miecz na obie strony ostry. Nie mający tej części zbroi nie będzie mógł utrzymać nieprzyjaciół sprawiedliwości w odpowiednim oddaleniu, a miecz ten staje się mocniejszym i większym w rękach żołnierza, w miarę jak on trzyma go silnie za rękojmię i używa go w walce dla Pana i Jego prawdy.

Wielu żołnierzy w tej armii Pana dziwią się, dowiadując się, że imieniem ich Wodza jest Książę Pokoju i że wszyscy żołnierze mają walczyć o pokój. Najprzód sprawa ta zdaje się być sprzeczna. Bojowanie jest walką, a pokój ma być wynikiem tego; wezwani jesteśmy na żołnierzy, a nazywani bywamy czynicielami pokoju. Wielu, bez czekania na rozkaz Wodza i bez nauczenia się Jego reguł i odpowiedniego władania mieczem ducha, porywają się odważnie do boju i zaczynają ranić swoich bliźnich i przyjaciół, a niekiedy nawet współ - żołnierzy armii Pańskiej. Jest to wielką omyłką; używanie broni duchowej w sposób cielesny, w przeciwieństwie do przykładu i słowa naszego Wodza. Tacy zrobiliby lepiej, gdyby złożyli swój miecz - gdyby powstrzymali się od używania Słowa Bożego w sposób uwłaczający, lub w sposób chłoszczący tych, z którymi mają do czynienia. Musimy nauczyć się, kto w rzeczywistości jest naszym wrogiem, a nie bezmyślnie i na ślepo chłostać każdego i wszystko co zdaje się być nam przeciwne.

Którzy są naszymi wrogami, a którzy nimi nie są

Ktoś może gotów zapytać: Czy jednak nie mamy zwalczać błędu i czy nie znaczy to, aby zbijać tych, co podtrzymują błąd? Odpowiadamy, że ci co znajdują się około nas i podtrzymują błąd i którzy złorzeczą nam i prześladują nas za to, że znajdujemy się po stronie Pańskiej, są zaćmieni nieświadomością i Pańskim zamiarem nie jest, abyśmy walczyli przeciwko nim - raczej walczyć mamy za nimi, aby ich podnosić z tego zaćmienia, z tej nieświadomości i z przesądów. Pan wyraził to, gdy powiedział: "Syn człowieczy nie przyszedł aby zatracać ludzi," ale aby mieli żywot i to obfity. On nie zmienił się w międzyczasie; wciąż jeszcze ma tę wspaniałomyślne uczucie wobec biednego świata jakie miał wtedy gdy umierał, gdy śmierci skosztował za wszystkich. Apostół poucza nas, którzy to są nasi wrogowie, gdy mówi: "Nie mamy boju przeciwko krwi i ciału, ale przeciwko księstwom, zwierzchnościom, przeciwko dzierżawcom świata ciemności wieku tego i przeciwko duchowym złościom, które są wysoko." - Ef. 6:12.

Zatem naszymi rzeczywistymi przeciwnikami są upadli aniołowie, demoni; a biedni nasi współbliźni, sprzeciwiający się nam i sprawiedliwości, czynią to, ponieważ znajdują się pod mocą złego, i są mniej lub więcej zaćmieni jego złudzeniami, jak to czytamy: "Bóg świata tego oślepił zmysły w niewiernych" - zwiódł cały świat. (2 Kor. 4:4. Obj. 20:2-3.) Przeto uczucie nasze wobec ludzi sprzeciwiających się sprawiedliwości powinno być wspaniałomyślne i litościwe, bo rozumiemy, że znajdują się pod mocą onego wielkiego przeciwnika, chociaż oni o tem nie wiedzą. Jeżeli zadają nam cierpienia za to, że jesteśmy żołnierzami krzyża, to uczucia nasze wobec nich powinny być: "Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią." "Panie nie poczytaj im to za grzech." Względem tych co ukrzyżowali Pana, apostoł Piotr powiedział, że uczynili to w nieświadomości. Podobnie i my uważać możemy, że obecne sprzeciwianie się sprawiedliwości i tym, co są po stronie Pańskiej, wynikają przeważnie z nieświadomości, z przesądów i z tego zaćmienia jakie powoduje on wielki zwodziciel, przeciwko któremu staramy się bojować ten dobry bój.

Bój za prawdę

Apostoł wyjaśnia, że nasz dobry bój wiary jest przeważnie obroną Słowa Bożego, co także jest obroną Boskiego charakteru. To zawiera się w słowach Apostoła: "Abyście bojowali (gorliwie walczyli) o wiarę raz świętym podaną." To oznacza gotowość bronienia prawdy za wszelką cenę i bez względu na liczbę jej przeciwników - jest to bój przeciwko błędnym dogmatom i teoriom ludzkim, które przekręcają wesołą nowinę głoszoną przez Pana i Apostołów, która, dzięki Bogu, będzie jeszcze wszystkiemu ludowi. Apostoł powiedział o sobie: "Jestem wystawiony ku obronie prawdy." Nie możemy czynić mniej jak bronić prawdę. Prawda jest przedstawicielem Boga i Chrystusa, stąd jest ona naszą zasadą, naszym sztandarem, czyli chorągwią, a jako dobrzy żołnierze musimy bronić naszej chorągwi aż do śmierci. Nie każda jednak prawda; bo chociaż możemy być w sympatii z każdą prawdą, to jednak walczymy pod komendą Wodza, który rozkazuje, że bojować mamy tylko o pewną szczególniejszą prawdę - o prawdę Boskiego objawienia - o Boskie poselstwo, o Ewangelię, czyli wesołą nowinę o odkupieniu przez drogą krew, o przebaczeniu grzechów i o ogólnym Boskim planie zbawienia wystawionym w natchnionym Słowie. Można zauważyć, że On prawie zupełnie ignoruje prawdy w innych przedmiotach, w matematyce, astronomii, geologii, nie mówiąc już nic o fałszywie tak zwanej umiejętności, o której Pan nie dał objawienia. Tylko o "wiarę raz świętym podaną," bojować ma żołnierz krzyża.

Zauważyliśmy już, że nawet o wiarę raz świętym podaną, nie mamy bojować bronią cielesną, a przez broń cielesną rozumiemy więcej aniżeli mogło się jednemu zdawać na początku. Bronią cielesną nie są tylko miecze, włócznie i karabiny, ale także złość, zazdrość, nienawiść, spory i w ogóle duch zwady i walki; i kiedykolwiek te używane są w obronie dobrej sprawy Pańskiej, to przynoszą więcej szkody aniżeli korzyści, bez względu jak dobre mogą być intencje tego co posługuje się nimi. Należy więc pamiętać że żołnierze zaangażowani w tej walce o prawdę, zwyciężają nie przez pobicie drugich, ale przez okazywanie drugim tak zacnego przykładu wierności zasadom sprawiedliwości i prawdy, że tym samym pociągają ich do Pana i Jego sprawy. Ci co walczą złością, zazdrością i sporem, czyli cieleśnie, źle przedstawiają Wodza i szkodzą Jego sprawie, bez względu czy są świadomi tego, czy nie. Wielu jest takich bojowników, którzy bojują nieprzystojnie i z tego powodu nie osiągną głównej nagrody - chwały, czci, nieśmiertelności i współdziedzictwa z Panem w Jego królestwie.

Jakim jest ten dobry bój wiary?

Ktoś mógłby więc zapytać: Jak ci żołnierze mogą bojować, wstrzymując się od walczenia cieleśnie tak rękami jak i językiem, mówiąc tylko to co jest dobre i starając się żyć w pokoju z wszystkimi, na ile to tylko jest w ich mocy? Jak tacy żołnierze mogą w ogóle walczyć? Nie można chyba przypuszczać, aby ludzie światowi zwalczali lub w jakikolwiek sposób szkodzili tym, co starają się tylko o ich dobro, o ich błogosławieństwo i pokój. Zaiste, odpowiadamy, Pan Jezus cierpiał za Swoją wierność i szlachetność, za wiarę raz podaną i przestrzegał nas słowami: "Nie dziwujcie się, jeżeli was świat nienawidzi, wiecie żeć mię pierwej, niżeli was, miał w nienawiści. Byście byli z świata, świat co jest jego miłowałby; lecz iż nie jesteście z świata, alem Ja was wybrał z świata, przeto was świat nienawidzi." "Świat umiłował ciemność, raczej niż światłość."

Znając te słowa Mistrza chcielibyśmy dowiedzieć się, którzy stanowią świat, z Jego punktu zapatrywania. Sprawdzamy, że On nie mógł mieć na myśli, iż jednymi lub nawet głównymi nieprzyjaciółmi świętych są wyrzutki społeczeństwa, złodzieje, zbóje i zbrodniarze. Nie od tych mamy spodziewać się nienawiści i prześladowań, przed jakimi Pan przestrzegał Swoich żołnierzy, iż doświadczać będą od świata. Gdy Pan oświadczył, że świat miał Go w nienawiści, to wiemy, że nie był to świat pogański, ale świat religijny, jeżeli go tak możemy nazwać - kościelnictwo ówczesne - kapłani, nauczeni w piśmie i Faryzeusze, którzy weszli w radę przeciwko Niemu i w końcu zapewnili Jego egzekucję. Taki sam rzekomo religijny świat prześladował światłość i prawdę w wiekach średnich i taki sam nominalnie religijny świat pozbawiony ducha Pańskiego i mniej lub więcej zaślepiony przez boga tego świata, jest i nadal będzie prześladowczą władzą przeciwko żołnierzom krzyża aż do końca tej dyspensacji - aż ostatni żołnierz dowiedzie swej wierności w śmierci i wybrane grono zostanie dopełnione.

Tu możemy zająć obszerny pogląd, że wszystkie religie pogańskie są z szatana, że to on wprowadził narody pogańskie w tak ogromną ciemność, a także iż jakakolwiek miara przesądów i ciemnoty trzymająca się chrześcijaństwa jest w takim stopniu władzą szatana, działającą w tych i przez tych co nominalnie uchodzą za lud Boży. Żołnierze krzyża w całym wieku ewangelicznym, naśladując przykładu Wodza i Jego pomocników, Apostołów, wystawiali sztandar prawdy i światłości nie agresywnie (w znaczeniu zaczepnym), ale defensywnie (w znaczeniu obronnym) i uznawani byli za wiernych w proporcji jak znosili trudy w cichości, w cierpliwości, w braterskiej uprzejmości i w miłości, nie oddając złem za zło, łajaniem za łajanie, złorzeczeniem za złorzeczenie, ale, na podobieństwo Mistrza, którymu gdy złorzeczono nie odzłorzeczył, lecz błogosławi Swym wrogom, oni również starali się dobrze czynić tym, którzy im złość wyrządzali i prześladowali ich; także modlili się za nimi i spodziewali się dla nich Boskiego miłosierdzia w przyszłości i otworzenia ich ócz wyrozumienia. Takie muszą być również nasze uczucia i postępowanie dziś.

Sroższe ataki miały nastąpić

Według oświadczeń Pisma Świętego możemy spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości żołnierze krzyża wystawieni będą na sroższe ataki ze strony onego wielkiego przeciwnika i tych, których on zaślepił. Ataki te mają być tak srogie, że według orzeczenia Pisma Świętego tysiąc upadnie w proporcji do jednego, który się ostoi - wszyscy będący tylko z imienia żołnierzami upadną. Tylko wierni, tylko wybrani i zwycięzcy będą w stanie ostać się w tym złym dniu i to dzięki temu, że będą mieli zupełną zbroję Bożą przygotowaną dla ich obrony. Apostoł wspomina o wielkim oszukaniu nieprawości w tych, którzy giną, jako o charakterystykach mocy szatańskiej w obecnym czasie. Widzimy niektóre objawy tych złudzeń w różnych cudach, uzdrowieniach itp., dokonywanych przez Spirytystów, Mormonów i innych, obliczone na to, aby zwieść by można i wybranych. Lecz zwycięzcy nie będą zwiedzeni, ponieważ prawdziwi i wierni żołnierze będą pilnie uważać na instrukcje Wodza i będą mieli na sobie zupełną zbroję Bożą, dla obrony i ochrony przed zasadzkami onego złośnika, który teraz, gdy królestwo jego chyli się do upadku, stara się umocnić je uczynkami miłosierdzia i dobroci, jakoby szatą światłości. - Mat. 12:26. 2 Kor. 11:14.

Zastanawialiśmy się dotąd nad zewnętrznymi bojami żołnierzy Pańskich, zauważmy teraz te bardziej skryte ćwiczenia i boje przychodzące na każdego żołnierza, ku wypróbowaniu jego wierności i ku rozwoju jego charakteru.

Zauważyliśmy już, że owym żołnierzem jest Nowe Stworzenie, a nie ciało, że zaciągnięcie się do armii Pańskiej było wyrzeczeniem się woli cielesnej i przyjęciem woli Odkupiciela, czyli poddaniem się pod Jego naczelnictwo. Od tej chwili zupełnego poddania się Wodzowi, zaciągnięcia się pod Jego rozkazy i aby służyć sprawiedliwości, Nowe Stworzenie znajduje się w ustawicznej walce z śmiertelnym ciałem, z jego słabościami, namiętnościami i skłonnościami do grzechu. Nowa wola nie może uwolnić się od ziemskiego ciała, a chociaż nagrodą obiecaną przez Wodza jest nowe ciało, doskonałe i harmonijne z nową wolą i ze sprawiedliwością, to jednak w obecnym czasie r.owa wola ma zademonstrować swoją wierność Wodzowi przez walczenie z ciałem, czyli z przywarami, namiętnościami i skłonnościami własnego ciała.

Na tym właśnie polega ta wielka i nieustanna walka, bo chociaż nowa wola stara się umacniać i podbijać ciało w niewolę, to jednak śmiertelne to ciało, nie będące w rzeczywistości umarłem, ma często styczność z światem i z duchem onego przeciwnika i ustawicznie jest podniecane do ziemskich trosk, ambicyj, metod i zabiegów, a także do walki i niepoddawania się nowej woli. Żaden z wiernych nie jest bez takich doświadczeń - bojów zewnętrznych i wewnętrznych. Walka ta trwać musi do końca życia, bo inaczej nagroda nie może być osiągnięta. Chociaż Nowe Stworzenie, przy łasce i pomocy Bożej, często przemaga ciało, to jednak walczyć z nim musi aż do śmierci, ponieważ "ciało pożąda (i czyni zabiegi, walczy) przeciwko duchowi, a duch przeciwko ciału, i te rzeczy są sobie przeciwne, abyście nie to co chcecie czynili." - Gal. 5:17.

Nie mamy słabnąć w boju

Apostoł zachęca abyśmy nie współdziałali z ciałem, a raczej, wiedząc naprzód o jego opozycji, starali się je umartwiać (uśmiercać), z jego upodobaniami i upożądliwościami. Jak śmierć naszej woli była stopniem do naszego spłodzenia do nowej natury, tak śmierć ciała w rzeczywistości będzie stopniem do narodzenia z ducha. Słowa Apostoła w tym względzie są dla nas wielką zachętą. On powiedział: "Dla tego nie słabiejmy; ale choć się też nasz zewnętrzny człowiek kazi, wszakże on wewnętrzny odnawia się ode dnia do dnia (stajemy się mocniejszymy w Panu i w sile mocy Jego); albowiem ten króciuchny i lekki ucisk nasz (próby, doświadczenia itd., do których włączone też mogą być walki z własnym ciałem) nader zacnej chwały wieczną wagę nam sprawuje." - 2 Kor. 4:16-18.

Ponieważ on przeciwnik działa w sercach synów nieposłuszeństwa i ponieważ synowie światłości, żołnierze krzyża, mają styczność w ciele z synami tego świata, przeciwnik ten jest w stanie działać potężnie przeciwko nim i raz po raz wskrzeszać ich ciała, tak że oni potrzebują naśladować apostoła w tym co on określił słowami: "Karzę ciało moje i w niewolę podbijam." Myślą tego jest, że ciało usiłuje powstać ze swego stanu poczytanej martwoty i z tego powodu nowa natura musi ustawicznie czuwać, aby mieć przewagę w tym dobrym boju wiary i otrzymać nagrodę zwycięzcy. Te walki nowego umysłu z ciałem są dobrym bojem w tem znaczeniu, że są walką przeciwko grzechowi i przeciwko słabościom upadłej natury. Są one bojem wiary w tem znaczeniu, że całe postępowanie Nowego Stworzenia jest postępowaniem wiary, jak to oświadczył Apostoł: "Wiarą postępujemy, a nie widzeniem." Nowe Stworzenie wierzy w Słowo Boże, w obietnice tam zawarte i oczami wiary widzi miasto niebieskie i koronę sprawiedliwości, przygotowaną przez Pana dla zwycięzców i współdziedziców z Odkupicielem. Jest to bój wiary także i w tym znaczeniu, że nikt nie mógłby trwać w tej walce z własnym ciałem i jego pożądliwościami aż do zwycięstwa, gdyby nie miał wiary w Boską pomoc i w Jego obietnice.

Rozważając szczegółowo czym właśnie są te walki nowej natury, wysuwamy myśl, że w znacznym stopniu są to walki z odziedziczonymi słabościami ciała - z grzechem działającym w naszych śmiertelnych ciałach i starającym się podbić nas coraz więcej w niewolę i odciągnąć od Pana i sprawiedliwości, którą On przedstawia. W proporcji jak wierni Pańscy przyjmują nowy umysł, wielkie grzechy ciała, takie jak kradzieże, oszustwa, mężobójstwa, sprośne mowy itd., stają się im wstrętne i gdy te są odrzucone, znaczne zwycięstwo zostało odniesione - znaczny postęp od tego co znajdowało się w niektórych sercach wtedy, gdy najprzód usłyszeli głos Pański. Jednakowoż duch mężobójstwa i duch oszustwa często kryją się w sercach tych, co stali się ludem Pańskim i te usposobienia maskują się w taki sposób, że często zwodzą wolę, która potrzebuje uczyć się właściwego pojmowania i właściwej oceny zasad.

Uczynki ciała i diabła

Zaawansowane lekcje w szkole Chrystusowej dają nam do zrozumienia, że ten co nienawidzi brata swego jest mężobójcą, stąd żołnierze krzyża mają znienawidzić nie tylko mężobójstwo, ale i ducha mężobójstwa i wyzbyć się go tak zupełnie, że w sercach swych nie będą mieć nic innego jak tylko miłość do każdego, nawet do nieprzyjaciół. Tylko zaawansowani i dobrze wyćwiczeni żołnierze Pańscy rozeznawają wyraźnie znaczenie słów Apostoła, gdy on nazywa złość, zazdrość, nienawiść, spory, nieprzyjaźni i obmowy uczynkami ciała i diabła.

Skoro tylko takie dają się zauważyć, prawdziwy żołnierz rozpoczyna walkę przeciwko tym oszańcowanym złościom i słabościom własnego upadłego ciała i ustawicznie pamiętać ma o tym, że doskonała miłość musi panować w sercach tych, którzy ostatecznie będą uznani przez Pana za zwycięzców godnych udziału z. Nim w królestwie. Musi zrozumieć, że doskonała miłość nie wyrządza złego bliźniemu (Rzym. 13:10); oraz że obmowa wypływa ze złego myślenia, ponieważ "z obfitości serca usta mówią." Jeżeli więc on ma w sobie tę słabość, to zrozumieć musi, że serce jego znajduje się w złym stanie i potrzebuje naprawy i że tylko w imieniu i przy pomocy Pana on może spodziewać się zupłenego zwycięstwa i uleczenia tego złego stanu serca. Prawda, że Pan uznał nas za czystych w sercu od chwili, gdy poświęciliśmy się Jemu - łaskawie przykrył wszystkie nieświadome i mimowolne zmazy w nas mieszkające i przyjął nas do Swej szkoły, do Swej armii - lecz przyjęcie to oznacza naszą edukację, naszą instrukcję, nasze ćwiczenia. W miarę jak czynimy postępy w naszym szkoleniu się, musimy też czynić postęp w posłuszeństwie, bo inaczej nie będziemy uznawani w oczach Pańskich za czystych w sercach i w intencjach. Boskim zamiarem widocznie jest, że znajdujący się w szkole Chrystusowej dojdą ostatecznie do takiego stanu, że serca ich uznawać będą tylko to co ma Pańskie uznanie - co jest zacne, czyste, dobre - bez względu jak doskonale lub niedoskonale będą mogli wyrazić to w swych śmiertelnych ciałach.

Im prędzej żołnierze krzyża zrozumieliby, że oszczerstwa i obmowy są zabójstwem charakteru drugiego, a obelgi są rabunkami jego dobrego imienia, tym prędzej rozpoznaliby tę sprawę w jej prawdziwym, brzydkim świetle, jak ona niezawodnie przedstawia się w oczach Pańskich; a rozpoznanie tej sprawy z prawdziwego Boskiego punktu zapatrywania, rozbudziłoby Nowe Stworzenie do możliwie jaknajwiększej działalności w pokonywaniu takich uczynków ciała i diabła.

Pismo Święte oświadcza, aby "nikogo nie obmawiać," więc wszyscy, którzy mogą widzieć tę sprawę w jej prawdziwym świetle powyżej określonym, powinni odczuwać taką gorliwość do Boga i do sprawiedliwości, że ta rozpalać ich będzie przeciwko wszelkiej takiej nieprawości gdziekolwiek spotykanej, a szczególnie w ich własnych ciałach.

Jeżeli nagannym jest obmawiać, czyli mówić źle o kimkolwiek, jeżeli to jest przeciwnym duchowi miłości, duchowi Pańskiemu, to o wiele gorszym przedstawiać się musi w oczach Bożych, gdy który z braci Pańskich mówi źle o drugich członkach ciała Pańskiego. Jest to bardzo złą rzeczą i w miarę jak ktoś to czyni, napewno traci łaskę Wodza, a w końcu odcięty zostanie zupełnie od wszelkiej społeczności z Nim i Jego Kościołem. Do takich Pan mówi: "Usta twoje rozpuszczasz na złe, a język twój składa zdrady. Zasiadłszy mówisz przeciwko bratu twemu, a lżysz syna matki twojej (dom synów, bracia Chrystusowi, są obrazowo przedstawieni jako dzieci przymierza Sary, które także nazywane jest przymierzem Abrahamowem). Toś czynił, a Jam milczał; dla tegoś mniemał, żem Ja tobie podobny, ale będę cię karał." - Psalm 50:19-22.

Czem jest obmowa?

Wielu mniema, że obmowa, zabroniona w Piśmie Świętym, jest fałszywym świadectwem; lecz nie tak. Pan zapewne nie spodziewa się, aby ktokolwiek z Jego ludu sympatyzował z kłamstwem. Gdybyśmy mówili o grzechu w ogólnym znaczeniu, moglibyśmy powiedzieć, że mówić źle jest grzechem, a gdyby dana sprawa nie była prawdziwa, to byłoby to dubeltowo grzesznym w oczach Bożych. Zasada tej sprawy powinna być dobrze rozpoznana przez wszystkich wiernych Pańskich; a jest nią to: Prawem Nowego Stworzenia jest miłość, a kto kogoś miłuje, to nie tylko że nie będzie kłamał ku jego szkodzie, lecz nie będzie mówił nic takiego co mogłoby mu zaszkodzić, choćby to nawet było prawdą. Ktokolwiek więc znajduje w swym sercu, czyli w swoim usposobieniu zamiłowanie do mówienia czegokolwiek złego i szkodliwego o drugiem, powinien wiedzieć, że w takiej mierze brak mu Pańskiego ducha miłości. Miłość nie wyrządza szkody bliźniemu, słusznie ani niesłusznie; ona jest zawsze gotowa wierzyć o drugim to co jest dobre, a nie wierzyć ani powtarzać tego co jest złe i co mogłoby mu przynieść jakąkolwiek ujmę. Tylko obowiązek pobudzi ją do mówienia o czemś ujemnym dla drugiego, a i wtedy mówić będzie tylko tak jak Pismo Święte i duch miłości zaleca i tylko takim, co wiedzieć powinni i z intencją dopomożenia temu co źle czyni.

Zatem, jako Nowe Stworzenie, bądźmy zachęceni każdym lepszym zrozumieniem słowa i woli naszego Wodza względem nas, ufając zupełnie Jego mądrości i łasce - że On jest gotowym i zdolnym uczynić nas zwycięzcami w znaczeniu najzupełniejszym, jeżeli tylko będziemy Jemu posłuszni. Starajmy się więc, abyśmy przy końcu naszych doświadczeń mogli wraz z Apostołem powiedzieć: "Dobrym bój bojował, biegiem wykonał, wiarem zachował; zatem odłożona mi jest korona sprawiedliwości, którą mi odda w on dzień Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali sławne przyjście Jego." - 2 Tym. 4:7-8.

W.T.3272


"Nie mamy najwyższego kapłana, któryby nie mógł z nami cierpieć krewkość! naszych, lecz skuszonego we wszystkiem na podobieństwo nas, oprócz grzechu." - Żyd. 4:15.

Chociaż w naszym obecnym dniu sądu, rozumiejąc nasze słabości i pokusy, znajdujemy wielką pociechę w powyższym zapewnieniu, to jednak obecnie zwracamy uwagę na to oświadczenie w innym celu; a mianowicie, aby uprzytomnić członkom Kościoła Bożego, którzy stanowić mają królewskie kapłaństwo nowej dyspensacji, że oni, na podobieństwo ich Pana i Wodza, też mają być dotknięci, czyli przejęci poczuciem ułomności ludzi tego świata, bo inaczej nie nadawaliby się do tak wysokiego i odpowiedzialnego stanowiska.

W królewskim kapłaństwie przyszłego wieku ludzkość tego świata ma znaleść taką pociechę w swoich słabościach, jaką my obecnie znajdujemy w Chrystusie. Rozumiemy że w tym właśnie celu kapłaństwo to wybierane jest z pomiędzy ludzi - z pomiędzy odkupionych, którzy znajdowali się w tym samym opłakanym stanie co wszyscy inni, aby z ich przeszłych doświadczeń i obserwacyj pomiędzy ludźmi, mogli, po ich wywyższeniu do Boskiej natury i władzy, być mądrymi i miłosiernymi kapłanami i obchodzić się dobrze z biednym, schorzałym światem; a świat aby mógł mieć pociechę i pomoc ze zrozumienia takiej sympatji.

Ponieważ taką jest misja Kościoła w niedalekiej przyszłości prze.to wszyscy, którzy chcą być uznanymi członkami Kościoła w chwale, muszą wyrobić w sobie rozległą i szczodrą sympatję do ich współbliźnich, członków "wzdychającego stworzenia" - sympatję, któraby rozumiała różne umysłowe, moralne i fizyczne słabości i pokusy upadłych ludzi i która byłaby gotowa przebaczyć i pomagać błądzącym.

Nie dosyć jest znać prawdę i radować się przyszłym wywyższeniem; musimy szczególnie pamiętać cel tego wywyższenia - błogosławienie wszystkich rodzajów ziemi - i obecny obowiązek dostosowania się do słów i przykładu naszego Pana, aby tym sposobem, przez Swoje Słowo i Opatrzność Bóg przysposobić nas mógł do obowiązków i zaszczytów przyszłych, do których nas powołał. W taki tylko sposób możemy uczynić nasze wezwanie i wybranie pewnym.

Gdy zwrócimy nasze oczy na Tego, który jest naszym wzorem, widzimy, że On był głęboko przejęty widokiem ludzkiej degradacji moralnej i cielesnej. Tak musi być również z wszystkimi Jego naśladowcami. Musimy sympatyzować z każdym impulsem tego świata ku sprawiedliwości i naprawie charakteru i życia, musimy radować się z każdym ruchem podejmowanym w tym kierunku i sympatyzować z wszystkimi pracującymi dla ogólnego dobra, a szczególnie dla dobra gnębionych. Ufamy że wierni Pańscy czynią to. Sympatyzujemy z ruchem wstrzemięźliwości i nie zachęcalibyśmy nikogo do opuszczenia szeregów tych pracowników, chyba tylko dla zaangażowania się do ważniejszej pracy żniwiarskiej, do której wybrani, poświęceni synowie Boży są teraz specjalnie wzywani. Uczuciem naszym jest: Niechaj Bóg błogosławi wszystkie filantropijne serca i ręce, które starają się ratować niefortunne ofiary trunków upajających! Chcielibyśmy widzieć aby wszyscy tacy trwali nadal w swej pracy filantropijnej, aż Pan zauważywszy ich gorliwość, o ile takowa wypływa z miłości ku Niemu, powie: "Dosyć tego, postąp wyżej" - do wyższej pracy żniwiarskiej, czyli do zgromadzania wybranych z wszystkich czterech krańców świata. - Mat. 24:31.

Sympatyzujemy również z ruchem społecznej czystości, który zmierza do oswobodzenia niewiast i do uszlachetnienia mężczyzn jak i niewiast; i który wymownie apeluje do sumienia obecnej generacji o przedporodowe prawa jeszcze nie zrodzonych generacyj dwudziestego wieku - o ich prawa aby byli dobrze zrodzeni - z jak najmniejszym zabarwieniem dziedzicznego zła. Jednakowoż ruch ten szamoce się ze złem tak głęboko zakorzenionym, że nie wiele można się z niego spodziewać, chyba tylko wytworzenia lepszych i zdrowszych uczuć w ludziach poważnie i trzeźwo myślących, oraz lepszego zrozumienia przez wielu, jak ogromnym i nader nienawistnym jest grzech.

Sympatyzujemy także z inną klasą reformatorów którzy domagają się jednakowej miary cnoty dla mężczyzn jak i niewiast - że opinia publiczna nie powinna być pobłażliwsza na grzechy mężczyzn aniżeli na grzechy niewiast. Wierzymy że jeden ideał cnotliwości, któryby winnego mężczyznę wyłączał ze społeczeństwa tak zupełnie jak winną niewiastę, byłby ochroną dla wielu młodzieńców, którym droga grzechu uczyniona jest, niestety!, zbyt lekką.

Sympatyzujemy ze stowarzyszeniami przestrzegania i stosowania praw, chociaż metody ich nie zawsze są najrozumniejsze.

Darzymy również sympatją, tak zwaną Armię Zbawienia, w jej staraniach ratowania ofiar pogrążonych w światowem samolubstwie i nieprawości.

Radujemy się także na widok filantropij i moralnych reform podejmowanych w niektórych krajach pogańskich, chociaż rozumiemy jak bardzo słabym jest to opieranie się potężnym falom korupcji, przeciwko którym walka ta jest podejmowana.

Z każdą dobrą i z każdym dobrym sentymentem, serca nasze mają, a przynajmniej powinny zgadzać się. Radujemy się z nimi, w każdym ich, choćby i najmniejszym zwycięstwie ku sprawiedliwości i prawdzie, aczkolwiek nie jesteśmy z nimi na tym samym poziomie zabiegów; ponieważ Bóg dał nam wyższe polecenie. Kapłaństwo nie powinno lekceważyć Lewitów, ani nawet znajdujących się w obozie. Radzi jeteśmy że znajdują się Lewici - rąbacze drzewa i tragarze wody; i że nawet w wielkim obozie tego świata są tacy, co nietylko sami dążą do sprawiedliwości, ale odważnie starają się wstrzymywać przewyższającą falę złego. Jednakowoż więcej radujemy się z tego, że w niezadługim czasie będzie naszym przywilejem ująć te wszystkie potrzebne reformy z energią i mocą, i uwieńczyć je chwalebnym powodzeniem, gdy w słusznym u Boga czasie zostaniemy przyobleczeni mocą z wysokości. - Mat. 13:43; Gal. 3:29.

Wielce umiłowani członkowie poświęconego domu wiary, nie zapominajmy współczuć z wzdychającem stworzeniem, w jego smutkach i boleściach. Miejmy na pamięci ludzkie zdegradowanie i ich nędzę; ich ciężar dziedzicznych skaz, i wynikłych z tego słabości; ich obecne otoczenie nieświadomości i przesądów, a także ich od dawna ustalony błędny sentyment publiczny; pamiętając że my także znajdujemy się jeszcze w grzesznym ciele i że działania grzechu przejawiają się w nas często, w niektórych kierunkach przynajmniej, jeżeli już nie we wszystkich. A jak wzdychania bolejącego stworzenia dochodzą do uszów Pana zastępów (Jak. 5:4) i wywierają współczucie w Jego miłującym sercu, tak niech one dochodzą do uszów naszych i niech rozbudzają w nas współczucie, a także gorliwość do współdziałania z planem naszego Ojca Niebieskiego, co do ustanowienia Jego królestwa sprawiedliwości i pokoju.

Pamiętajmy jednak że prawdziwe współczucie z światem, zupełna sympatia z każdym dobrym dziełem reformy oraz czynne współdziałanie z Bogiem w potrzebnych przygotowaniach do naszego przyszłego dzieła, znaczy że my nie mamy mieć społeczności z niepożytecznymi uczynkami ciemności i że życie nasze ma być strofowaniem takowych. Apostoł mówi: "Którzyśmy umarli grzechowi, jakoż jeszcze w nim żyć będziemy? Stary nasz człowiek pospołu z Nim jest ukrzyżowany, aby ciało grzechu było zniszczone, żebyśmy już więcej nie służyli grzechowi" - ani w żadnym znaczeniu nie uznawali grzechu za naszego Pana. - Rzym. 6:2-6.

Przeto usilnym naszym staraniem powinno być aby rozeznawać sprawiedliwość w każdej sprawie i w każdym moralnym zobowiązaniu; aby dopilnować by nasze postępowania, sympatje i wpływy, bez względu jak małe, były zawsze po stronie sprawiedliwości. W tym dniu sądu uważać należy aby każda zasada moralnego obowiązku była pilnie egzaminowana. Kto uważnie czyta dzienniki nie może przeoczyć tendencji czasów, w których żyjemy. Bez względu jak dawno i jak mocno utwierdzone zostały niektóre stare pojęcia, nie mogą one uniknąć tej krytycznej egzaminacji. Zasady sprawiedliwości są odważnie wysuwane - tu w jednym przedmiocie a tam w drugim i to w obliczu grzmiących anatemów (wyklęć) rzucanych z wszytkich starych fortec grzechu, nieprawości i przesądu.

Sprawiedliwość i prawda muszą być i będą utwierdzone, gdy królestwo Boże będzie ustanowione (Mat. 6:10; Łuk. 12:23; 22:29), bez względu jak słabymi są głosy obecnie podnoszone w ich obronie. Niechaj nasze uczucia i sposób postępowania zawsze będą zacne i czyste, po słusznej stronie każdej sprawy wysuwanej ku przewietrzeniu i badaniu; albowiem mamy być "ludem osobliwym, naśladującym dobrych uczynków." - Tyt. 2:14.

W.T.3067


"Mam i drugie owce, które nie są z tej owczarni, i teć muszę przywieść; i głosu Mego słuchać będą, a będzie jedna owczarnia i jeden pasterz." - Jan 10:16.

W wieku Ewangelii Pan ma tylko jeden Kościół, jedną owczarnię owiec naśladujących Go. "Owce Moje głosu Mego słuchają, a Ja je znam i idą za Mną" (Jan 10:27). Od samego początku aż dotąd nie było zmiany w Pańskiej trzodzie, ani w warunkach uczniostwa, ani w obiecanej nagrodzie, jako czytamy: "Jesteście powołani w jednej nadziei powołania waszego." - Ef. 4:4.

Owe drugie owce widocznie będą to inni, którzy staną się naśladowcami Pana pod innymi warunkami i pod innym powołaniem aniżeli to, jakie było w wieku ewangelicznym. Ci, co stanowią obecną trzodę, są powoływani do ofiarowania ziemskiej natury i stania się uczestnikami natury Boskiej, wraz z ich Panem i Pasterzem (Rzym. 12:1-2. 2 Tym. 2:11. 2 Piotra 1:3-4). Stanowiący przyszłą trzodę Pańską, nie będą zaproszeni do ofiary i do przemiany natury; przeciwnie, będą uprzywilejowani do zatrzymania natury ludzkiej i na warunkach posłuszeństwa będą stopniowo doświadczać restytucji do doskonałości cielesnej, umysłowej i moralnej, utraconej przez grzech w raju, a odkupionej wielką ofiarą na Kalwarii. Ci nie są "trzodą" obecnie, ponieważ nie są wezwani do Boskiej natury i do niebieskiego domu; lecz wezwani będą do ziemskiej natury i do Raju przywróconego podczas panowania Mesjasza.

"Gdy się on żywot nasz pokaże, tedy i my okażemy się z nim"

Owe drugie owce są szczegółowo wspomniane przez naszego Pana u Mat. 25:31-46. Zapisana tam przypowieść o "owcach i kozłach" nie stosuje się do obecnego Wieku Ewangelii, ale do wieku przyszłego, w którym panować będzie Mesjasz. Pokazują to wstępne słowa tej przypowieści (w. 31), gdzie czytamy: "A gdy przyjdzie Syn człowieczy w chwale Swojej i wszyscy święci aniołowie (posłańcy) z Nim, tedy usiądzie na stolicy chwały Swojej; i będą zgromadzone przedeń wszystkie narody i odłączy je, jedne od drugich, jako pasterz odłącza owce od kozłów."

Zbawiciel nie okazał się jeszcze w Swej chwale i obietnicą jest, że "gdy się Chrystus, On żywot nasz, okaże, tedy i my z Nim (Kościół, owce obecnego wieku) okażecie się w chwale" (Kol. 3:4): Mówiąc inaczej: zwycięskie owce wieku ewangelicznego będą złączeni z Owym Wielkim Pasterzem w Jego dziele dla świata, w czasie Jego panowania. Cała ludzkość będzie wtedy na sądzie, czyli próbie, aby dowieść, którzy wyrobią W sobie usposobienie owiec, a którzy usposobienie kozłów.

Oddzielenie owiec będzie podczas panowania Chrystusowego

Podczas tego tysiąca lat ci, co wyrobią w sobie ducha posłuszeństwa, będą przyjęci jako owce Pasterza, po prawej stronie łaski, jako godni wiecznego żywota; a przy końcu tego okresu, usłyszą Jego słowa: "Pójdźcie błogosławieni, odziedziczcie królestwo wam zgotowane od założenia świata." - W. 34.

Natomiast ci, co będą przeciwnego ducha, którzy pomimo korzystnych warunków owego i chwalebnego okresu, nie rozwiną w sobie charakterystyk Pańskich owiec-łagodności, cichości, pokory, miłości itp. - uznani zostaną za niegodnych żywota wiecznego, niegodni uznania za owce Pańskie. Do owego czasu ci zajmą miejsce po lewicy niełaski i zostaną odrzuceni. Klasa owiec pozostanie w Pańskiej łasce i dostąpi hojnego wejścia do wiecznego żywota, gdy zaś klasa kozłów będzie odrzucona, jako niegodna życia i dozna najwyższej niełaski Pasterza, czyli wiecznego karania.

Jednakowoż karą tą nie będą wieczne męki, lecz śmierć wieczna - śmierć trwająca po wieki wieczne; albowiem Pan nie stanie się już więcej ofiarą, ani udzieli dalszej sposobności tym, co odrzucą tak łaskawe zarządzenie Boże podczas chwalebnego panowania Chrystusowego. Jak w przypowieści tej, kozły użyte są za symbol tych, co będą przeciwni Panu, tak ogień użyty jest za symbol zniszczenia klasy kozłów. Ogień jest najbardziej niszczącym przewodem jaki znamy, trafnie więc użyty jest za symbol zupełnego i wiecznego zniszczenia. Myśl zawarta w wierszu 46 mogłaby być najlepiej wyrażona tymi słowy: "I pójdą ci na odcięcie (po grecku, kolasin) wieczne (od życia), ale sprawiedliwi do żywota wiecznego."

W.T.4784


Dwaj podróżni, siedzący obok siebie w wagonie kolejowym, zajęci byli bardzo ożywioną rozmową. Rozmowa była na temat religii i jeden z nich, niedowiarek, starał się widocznie usprawiedliwić swoje niedowiarstwo wyliczaniem różnych złych rzeczy panujących w chrześcijaństwie. Z widoczna przyjemnością wyszczególniał i krytykował obłudę, przekupstwo, łakomstwo i liczne podziały znajdujące się w rzekomym kościele Chrystusowym, następnie zaczął wykazywać niektórych wodzów religijnych, jako najgorszych z pomiędzy różnych przestępców.

Opodal siedział mężczyzna, wierzący chrześcijanin, który chcąc nie chcąc, musiał przysłuchiwać się całej tej rozmowie. Gdyby oskarżenia wypowiadane przez owego niedowiarka były fałszywe, chrześcijanin ów zniósłby to wszystko ze spokojem, jako część nienawiści tego świata przeciwko Chrystusowi i radowałby się, że może znosie urągania dla Chrystusa; lecz on wiedział, że oskarżenia były prawdziwe - aż za bardzo prawdziwe aby je ukryć nawet przed najbardziej pobłażliwym umysłem. To też wszystko, co mógł uczynić, to schylić swą głowę i słuchać zasłużonych wyrzutów.

Wnet jednak ten, co w taki sposób krytykował chrześcijan, chcąc widocznie rozszerzyć koło swoich słuchaczy, skierował swoją krytykę wprost do siedzącego przed nim chrześcijanina.

Będąc w taki sposób zagadnięty wprost, chrześcijanin dał mu taką odprawę : "'Widzę, że jesteś prędkim w zauważeniu zła i umiesz dość traf K czytać ludzkie charaktery. Obnażyłeś tu przed nami rożne niegodziwości, które uczyniły z chrześcijaństwa ruinę i dojrzewają prędko na sad Boski. Nie oszczędziłeś nikogo, każdemu dałeś dobrą miarę chłosty twoim językiem. Co do mnie, jestem chrześcijaninem i miłuję Pana niego Jezusa Chrystusa i Jego lud. Nie mam ani słowa na obronę tych, których krytykowałeś, lecz obecnie stawiam ci stanowcze i poważne wezwanie abyś wypowiedział swoje zarzuty i krytykę przeciwko Samemu Jezusowi Chrystusowi."

Niedowiarek okazał zdumienie. Został prawie że przestraszony i z pewnym zażenowaniem odparł: "Nie, w Samym Jezusie Chrystusie nie mogę znaleść wady. On był doskonały."

"Prawdę powiedziałeś" - odrzekł chrześcijanin - "i z tego właśnie powodu serce moje zostało pociągnione do Niego. Im więcej patrzę na Niego, tym bardziej rozpoznaję, że nie jestem takim jak On, a tylko biednym, grzesznym, winnym człowiekiem. Powiedz mi jednak, czy ja nie mam prawa czuć się szczęśliwym i miłować Go, gdy poznałem, że On umarł za mnie; że Swoją śmiercią na krzyżu spłacił wszystkie moje długi i tym sposobem zmazał moje winy? Od chwili gdy to poznałem, umiłowałem Go całym sercem i jakiekolwiek zło popełniane przez tych, co mienią się być Jego naśladowcami, nie zdołają odciągnąć mnie od Niego. Zbawienie moje zależy na tym, co On uczynił, a nie na tym, co Jego rzekomi naśladowcy czynią."

Niedowiarek nie miał nic na to do powiedzenia i nie miał też już nic do krytykowania.

W.T.204


"Bo tak mówi Pan zastępów: Oto Ja jeszcze raz, a to po małym czasie, poruszę niebem i ziemią, i morzem, i suchą; poruszę, mówię, wszystkie narody i przyjdzie pożądanie wszystkich narodów; i napełnię ten dom chwałą, mówi Pan zastępów." - Ag. 2:6-7.

W powyższych tekstach jest jedna z najbogatszych obietnic Słowa Bożego. Jest to Ewangelia w streszczeniu - Ewangelii łaski dla świata a chwały dla Kościoła i na obu końcach zaopatrzona jest podpisem Władcy wszechświata, Pana zastępów. Ona została wypowiedziana w taki sposób przez jednego z świętych Proroków -- Aggeusza. Lecz chociaż wraz z innymi pismami proroczymi słowa te były uważane za święte i z uszanowaniem czytane były przez cielesnego Izraela, starożytny naród wybrany, to jednak ich wyrozumienie co do znaczenia tych słów było dalekiem od prawdziwego i nie prędzej aż po zesłaniu ducha świętego, pocieszyciela, przewodnika wszelkiej prawdy i objawiciela przyszłych rzeczy (Jan 14:26; 16:13), ważność tego orzeczenia Pańskiego objawioną została świętym Jego, przez Apostołów i Proroków. - Ef. 3:5.

Cieleśni Izraelici, w oświadczeniu tym widzieli obietnicę wywyższenia i uniwersalnego panowania dla ich narodu; zdawało im się że to będzie oznaczać upadek Perskiego królestwa, jak i innych królestw i opanowanie wszystkich narodów przez mich, oraz że dom Izraela w taki sposób wywyższony i panujący nad wszystkimi narodami, będzie napełniony chwałą Pańską i rozpoznany przez cały świat jako specjalnie wybrany i zaszczycony od Boga - jako lud święty i królewskie kapłaństwo. Z taką nadzieją oni pilnie i ochoczo pracowali nad odbudową świątyni i upadłych murów Jeruzalemskich, po wydanym dekrecie monarchy perskiego, Cyrusa, dającego im wolność powrotu do Jeruzalemu. Jednakowoż wieki mijały, państwo Perskie upadło, lecz chwała Izraela nie urzeczywistniła się; albowiem z jednej niewoli przechodzili pod drugą, z perskiej pod grecką, a później rzymską, aż w końcu zostali jako naród zupełnie rozbici, wygnani z ziemi ich ojców - z ziemi od Boga im obiecanej - rozproszeni pomiędzy wszystkie narody i prześladowani przez wszystkich, aż do dnia dziesiejszego.

Jak więc rozumieć to wszystko? Czy obietnica Boża zawiodła, czy też Bóg zapomniał o niej? Nie; albowiem Apostoł, pod kierownictwem ducha świętego, przywodzi ją na pamięć (Żyd. 12:26-28) i wykazuje że ów dom, który miał być napełniony chwałą Pańską, nie był cielesnym domem, czyli królestwem Izraela ale duchowym domem, czyli królestwem Bożym, którym jest Kościół ewangeliczny.

Poruszenie ziemi wspomniane w tym tekście przyrównane jest do poprzedniego poruszenia, a to ma być ostatniem. Tamto poruszenie było wtedy gdy dawany był zakon z góry Synai. Apostoł mówi że pod zakonem, każde przestępstwo i nieposłuszeństwo słuszną odpłatę bierze. To też w różnych odstępach czasu naród ten był wstrząsany i przesiewany niewolą i w różny inny sposób, aby tylko wierni i prawdziwi mogli pozostać. (Zob. Żyd. 12:25-26; 2:2; 3:17; 10:28) Lecz to ostatnie poruszenie ma być większe aniżeli cielesny Izrael kiedykolwiek doświadczał; ma to być poruszeniem niebios (symbol władz panujących) i ziemi (wszystkie zorganizowane i prawa obserwujące społeczeństwa). Ma to być poruszenie nie tyko jednego narodu ale wszystkich narodów - "Poruszę wszystkie narody." Zapewne przepowiednia ta jest tylko powtórzeniem proroctwa Danielowego (12:1) o wielkim ucisku, jakiego nie było odkąd narody zaczęły być ma ziemi.

Apostoł Paweł daje nam jednak pocieszające zapewnienie, że "to iż mówi jeszcze raz, oznacza zniesienie rzeczy chwiejących się, aby pozostały te, które się nie chwieją," a następnie pokazuje (Żyd. 12:28) , że tem co się nie chwieje będzie królestwo Boże, które odziedziczymy, o ile okażemy się godnymi, to jest gdy ostoimy się w próbach i pokuszeniach, i nie zostaniemy zachwiani, czyli przesiani.

Oświadczając, że królestwo Boże - prawdziwy wybrany Kościół - nie może być poruszony, Apostoł daje przez to do zrozumienia, że ci co stanowić będą ten Kościół, nie będą wyjęci z tych kataklizmów, które poruszą i zupełnie zniosą wszystkie inne organizacje. Oni znajdą się w nich lecz nie będą przez nie poruszeni. Fundamenty prawdziwego Kościoła są pewne, "Bóg jest w pośrodku jego, nie będzie poruszony" (Ps. 46:6). Faktem jest że obecnie znajdujemy się wpośród tych zgubnych i burzących wpływów. Burza sroży się i, jak było przepowiedziane, daje się we znaki najprzód wiernym Pańskim, poświęconym wierzącym. Ich wiara, cierpliwość, gorliwość i wytrzymałość doświadczane są wszelkiemi sposobami, na jakie on przeciwnik może się zdobyć.

Różne zamysły błędne wysuwane są w powabnych i subtelnych formach; wykorzystywane są różne słabości ciała, aby pokonać tych co starają się bojować on dobry bój wiary, walcząc przeciwko światu, ciału i onymu przeciwnikowi. A gdy zauważymy, że "nie mamy boju przeciwko ciału i krwi, ale przeciwko księstwom, zwierzchnościom, dzierżawcom świata ciemności, przeciwko duchowym złościom, które są wysoko" (Ef. 6:12), to zdajemy sobie sprawę z tego, że zawody te są ponad nasze siły, o ile nie uchwycimy się mocy tej, jakiej sam Bóg nam dostarcza przez Chrystusa.

Słowa Apostoła dają jeszcze i to do zrozumienia, że ponieważ tylko ci, co nie mogą być poruszeni, pozostaną i odziedziczą królestwo, wszyscy inni upadną. Wobec tego możemy zauważyć, że słowa Psalmisty - "Padnie po boku twym tysiąc, a dziesięć tysięcy po prawej stronie twojej" - nie są przesadą. Wierni nie powinni więc zniechęcać się, gdy te różne potrząsania przesiewają ich liczbę; albowiem tak być musi, aż pozostaną tylko ci, którzy się nie chwieją. Tak więc cały nominalny kościół, tak zorganizowany jak i poza obrębem tych różnych organizacyj, musi być poruszony, aż pozostaną tylko wierni i prawdziwi; albowiem Bóg zbierze z królestwa wszystkich co zgorszenia czynią. - Mat. 13:41.

Potrząsanie to dozwolone jest nie tylko dla odwiania od Kościoła wszystkiego co się chwieje, ale rozszerzyć się ono miało na wszystkie narody; i narody miały być do takiego stopnia nieprzygotowane na tę nadchodzącą burzę i niezdolne oprzeć się jej, że Apostoł duchem proroczym oświadczył z naciskiem, że to poruszenie oznacza ich zniesienie (Żyd. 12:27); a nieco dalej dodał, że zniesienie ich nie jest na to, aby świat pozostał w anarchii, ale na to, aby na miejsce tych władz królestwo Boże mogło być ustanowione.

Dzięki niech będą Bogu za tę perspektywę królestwa niechwiejącego się, którego królowie rządzić będą w sprawiedliwości, a książęta stanowić (ustanawiać) będą sprawiedliwość (Izaj. 32:1. Przyp. 8:15); i pod panowaniem którego, wszystka ziemia odpoczywać będzie w pokoju (Izaj. 14:7). O tym królestwie Prorok oświadcza, że będzie pożądaniem wszystkich narodów, gdy już raz zostanie ustanowionym i błogosławieństwa jego staną się udziałem świata. Tak, "pożądanie wszystkich narodów" przyjdzie prawdziwie, a wraz z nim błogosławieństwo życia, zdrowia, pokoju, dostatku i dobrego rządu. Za tym to przyszłym królestwem i jego błogosławieństwami, "wszystko stworzenie wzdycha i boleje aż dotąd, oczekując przysposobienia, czyli uwielbienia ciała naszego - ciała Chrystusowego, dziedziców tegoż królestwa" (Rzym. 8:22). Skoro tylko te ciało zostanie całe wybrane, doświadczone i uwielbione, królestwo zostanie ustanowione i pożądanie wszystkich narodów zostanie zrealizowane. Wtedy zapanują od dawna upragniony pokój i dobrobyt, których ludzkie zabiegi i eksperymenty nie zdołały zaprowadzić. Zaiste, wszelkie zabiegi i próby przedtem podejmowane były daremne, a ostatnia próba, socjalizm i komunizm zakończy się ogólną anarchią.

Ciało Chrystusowe, duchowy dom Izraelski, chociaż miotany wieloma burzami "nie będzie poruszony," ponieważ ugruntowany jest na Opoce, na Jezusie Chrystusie. Dom ten Św. Paweł nazywa "Kościołem Bożym" (1 Kor. 3:16; 6:19), który ma odziedziczyć królestwo Boże i o którym Bóg mówi, że napełni chwałą.

Tak, On napełni go chwałą Boskiej natury; każdego członka uczyni podobnym chwalebnemu ciału Chrystusowemu; uposaży go mocą z wysokości, aby mógł wiernie wykonać Boski zamysł odrestaurowania ludzkości i ustanowienia uniwersalnego pokoju i harmonii. Chwała niech będzie za taką perspektywę dla Kościoła jak i dla świata. Niechaj to będzie natchnieniem dla każdego szczerego serca, a przestroga naszego tekstu niech będzie zauważona przez każdego, kto w jakiejkolwiek mierze chyli się do niestateczności. Przyobleczmy zupełną zbroję Bożą, abyśmy mogli stać nieporuszeni wśród burz obecnego dnia złego i abyśmy poczytani być mogli za żywe kamienie w owej chwalebnej świątyni Bożej i za dziedziców królestwa, które nie będzie poruszone i które napewno stanie się pożądaniem wszystkich narodów.

W.T.3052

Odpowiedzi na pytania:

W Straży z lutego b. r. na zapytanie, czy Adam zgrzeszył przeciwko duchowi św., odpowiedź jest: Tak. Proszę dać dowody biblijne, który ze świętych, od Adama aż do Jana, miał ducha świętego?

Jest widocznym, że pytający ma mylne pojęcie tak o duchu św., jak i o zgrzeszeniu przeciwko duchowi Św. Orzeczenie duch święty zdaje się on stosować tylko do pomazania i spłodzenia duchem świętym, jakie otrzymał nasz Pan po chrzcie, a pierwsi Jego uczniowie po Jego wniebowstąpieniu, czyli w dniu Pięćdziesiątnicy. Zdaje mu się również, że zgrzeszyć przeciwko duchowi świętemu może tylko ten, kto takie pomazanie i spłodzenie duchem świętym otrzymał. Myśli te, chociaż nie są w całości mylne, to jednak są niedokładne, bo poruszają tylko jedną część tego ważnego przedmiotu. Przedmiot o duchu Św. jest za obszerny, aby go tu omawiać. Zresztą jest on szczegółowo określony w 5-tym tomie Wykładów Pisma Św., w rozdziałach 8 do 11, do których odsyłamy pytającego.

Gdyby pytający zajrzał do konkordancji biblijnej, to może zdziwiłby się, jak wiele tekstów, tak w Starym Testamencie jak i w Nowym, mówią o duchu świętym lub o duchu Bożym, o duchu Pańskim, o duchu mądrości itp. Dla przykładu podajemy tylko niektóre teksty: - 2 Moj. 28:3; 4 Moj. 11:29; 27:18; 5 Moj. 34:9; Sędz. 6:34; 13:25; 1 Sam 16:13; 2 Sam 23:2 i wiele wiele innych. Apostoł Piotr mówi też wyraźnie, że prorocy, "od ducha świętego pędzeni będąc," pisali proroctwa. - 2 Piotra 1:21.

Otóż święci przed Chrystusem, też mieli ducha świętego czyli Bożego, i byli przez tegoż ducha świętego prowadzeni, chociaż nie w takim samym znaczeniu jak święci wieku ewangelicznego, którzy otrzymali ducha spłodzenia czyli przysposobienia Synowskiego. Adam, nasz prarodzic, też miał ducha świętego, przez którego miał znajomość o Bogu i był Synem Bożym (Łuk. 3:38), i zakon Boży był wypisany na jego sercu, tak jak Bóg obiecuje uczynić ludziom ponownie pod warunkiem Nowego Przymierza. - (Jer. 31:33.)

Adam, gdy był stworzony, miał świadomość przykazania Bożego i on nie był zwiedziony, on zgrzeszył świadomie, czyli dobrowolnie podzielił los swej żony, która była zwiedziona, z tego powodu grzech jego był grzechem przeciwko duchowi świętemu, świadomym wykroczeniem przeciwko duchowi sprawiedliwości i Bożego przykazania. Stąd widzimy, że gdy Adam zgrzeszył i gdy Pan Bóg pytał go dlaczego to uczynił, to Adam nie tłumaczył się, że tego nie wiedział lub nie był świadomy, lecz próbował złożyć winę na Ewę. Dlatego grzech ten nie był odpuszczony (bez karania) ale tak Adam jak i jego całe potomstwo poniosło i jeszcze ponosi konsekwencję tego grzechu i gdyby nie ofiara Okupu naszego Pana Jezusa, która zadość uczyniła Boskiej sprawiedliwości, Adam i jego dzieci na wieki pozostawaliby w śmierci.

Inny przykład grzeszenia przeciwko duchowi świętemu czyli znajomości prawdy (Mat. 12:3, 32, 36; 23:33) pokazany jest w niektórych Faryzeuszach i nauczonych w Piśmie oraz w Judaszu, którzy aczkolwiek nie byli spłodzeni z ducha świętego, to jednak grzeszyli przeciwko znajomości wypływającej z ducha świętego. Jezus przy innej okazji rzekł im: "Byście byli ślepymi, nie mielibyście grzechu, lecz mówicie, że widzicie, przeto grzech wasz pozostaje na was."