"Obleczcie go w onę przednią szatę"

Lekcja z Ewangelii według Św. Łukasza 15:11-24.

Pan Jezus przedstawił trzy przypowieści objaśniającą Boską łaskę:

  1. Przypowieść o stu owcach, z których jedna była zgubioną i z troskliwością szukana.
  2. Przypowieść o dziesięciu pieniążkach, z których jeden był zgubiony i pilnie poszukiwany.
  3. Przypowieść o dwóch synach, jeden z nich był jakby stracony, lecz gdy powróci został z radością przyjęty.

Faryzeusze ufali w sobie, i uważali się za lepszych i sprawiedliwych, przeto gardzili innymi. Mieli oni pozory sprawiedliwości, przestrzegali różne ceremonie, zewnętrzne posłuszeństwo Bogu i Jego prawu, poszanowanie, pobożność i świętość, lecz tylko pozornie. Możemy wnosić, że niektórzy Faryzeusze wyznawali te rzeczy prawdziwie, z serca, a nie tylko pozornie, dla formy; lecz takich było bardzo mało, którzy by byli prawdziwie "ludem świętym" w swych sercach według Boskich wymagań. Żniwo wieku żydowskiego zebrało tych wszystkich, którzy byli prawdziwie świętymi prawdziwą pszenicą. O ile daje się zauważyć, to stosunkowo bardzo mało prawdziwych znalazło się między tymi, którzy podawali się za świętych tj. między Faryzeuszami.

Celnicy i Grzesznicy.

W tym co głosili Faryzeusze, że większość ludzi żyje w grzechach, mieściła się pewna doza prawdy; wielu zaniedbywało przestrzegania Zakonu, żyli jak poganie, którzy byli bez Boga i nie mieli nadziei na świecie. Lecz Pan Jezus chciał im dać poznać, że ich stanowisko w tym względzie było mylne. Zamiast trzymać się zdała od swych współbraci żydów, oni powinni się nimi więcej interesować i czynić dla nich co było w ich mocy, by ich przyprowadzić do harmonii z Bogiem i do swej społeczności. Zamiast tego, klasa Faryzeuszów raczej lubowała się w głoszeniu, że tylko oni są dziedzicami łask Bożych, a wszyscy inni oddaleni od Boga. Tych odrzuconych od Boga zwano: celnikami i grzesznikami. Grzesznicy, mniej lub więcej byli ci, co prowadzili życie niemoralne, którzy nie rościli pretensji do zachowywania obrządków i ceremonii, święcenia dni i itp. Oni brali udział w ceremoniach, lecz przeważnie gdy tego wymagał interes, lub z ciekawości, lecz nie z nabożeństwa. Celnikami byli żydzi, którzy zaniedbywali zachowywania Zakonu i nie byli patriotami, bo przyjmowali służbę rządową u Rzymian jako pobierający cło. Takimi gardzili ci, co uważali, że nasienie Abrahama, dziedzice Wielkiego Przymierza, pod żadnym względem nie powinni służyć obcym panom, a szczególnie w pobieraniu podatków i cła od swoich braci; ponieważ żydzi utrzymywali, że im się nie należy płacić podatków cezarowi.

Nasz Pan, chociaż wykonywał wszelkie obowiązki żyda będącego pod Zakonem, to jednak był dalekim od poglądów Faryzeuszowskich, i zamiast trzymać się zdała od celników i grzeszników, "pospolitego ludu," raczej głosił Swoje poselstwo tym, którzy mieli uszy ku słuchaniu, nie robiąc różnicy między nauczonym w Piśmie i Faryzeuszem, a celnikiem i grzesznikiem. Z tego powodu Faryzeusze Go strofowali, uważając, że tak postępując, sam przyznał, że tak On jak i Jego nauka była niższego rzędu, stosująca się więcej do prostego ludu, do klasy grzeszników. Trzy przypowieści wspomniane wyżej były wypowiedziane szczególnie dla zgromienia Faryzeuszów, i żeby wykazać ich niewłaściwe stanowisko względem nas "prostego ludu."

Chrystus Pan nie zaprzeczał, że celnicy i grzesznicy byli w błędzie, na złej drodze i w pewnych względach bardziej oddaleni od Boga niż Faryzeusze, lecz chciał wykazać, że Faryzeusze w swoich sercach nie znajdowali się w harmonii z Bogiem, bo inaczej nie byliby tak obojętnymi względem swych braci. Te trzy przypowieści były wzięte z zwykłego trybu życia. Pan Jezus zapytuje: Kto by z was mając sto owiec, gdyby mu zginęła jedna, czy nie szedłby szukać jej? Albo niewiasta mając bransoletkę, jako prezent weselny, ozdobiony dziesięcioma pieniążkami, gdyby zgubiła jeden, izali nie będzie go szukała pilnie? Jeżeli tak się rzeczy ma w codziennych sprawach życia, to czyż oni nie powinni cenić więcej swojego brata, aniżeli owcę, lub pieniążek? Czemu więc. nie starać się, by przyprowadzić swojego brata znowu do harmonii? Szczególnie tę rzecz wyobraża przypowieść o marnotrawnym synu, która stanowi niniejszą lekcję. Ona przedstawia naszego Niebieskiego Ojca i Jego stanowisko względem tych dwóch klas. Syn starszy przedstawia Faryzeuszów; zaś młodszy, marnotrawny syn wyobraża celników i grzeszników; ojciec reprezentuje. Boga. Przypowieść ta pokazuje Boską gotowość przyjęcia do łaski każdego pokutującego; pokazuje także niewłaściwość Faryzeuszów w ich sprzeciwianiu się nawróceniu ich brata z drogi grzesznej i powrócenia go do rodziny Bożej.

Młodszy Syn Przypowieści.

Złe postępowanie celników i grzeszników jest w ten sposób przedstawione: Oni znajdowali się w łasce Bożej pod prawem Mojżeszowym, lecz czując się wolnymi od obowiązków domowych czyli od przepisów i rygoru prawa Mojżeszowego, odstąpili od Boga, udając się na złą drogę, szukając w niewłaściwym kierunku przyjemności szczęścia; gdzie zamiast tego znaleźli cierpienia. Powinni byli cieszyć się i radować z otrzymanych błogosławieństw w domu ojcowskim, będąc ustawicznie pod Jego opieką. Powinni również rozumieć przywilej, że byli odłączeni od świata. Oni jednak tego wszystkiego nie oceniali, lecz udali się na drogę grzechu, a chociaż byli w rzeczywistości Izraelitami, to jednak żyli jako poganie, a niekiedy gorzej od nich. Tym sposobem służyli szatanowi, a wiele chorób, których się nabawili, były tego wynikiem, jako też ubóstwo a szczególnie ich moralne zdegradowanie. Według Boskiego przymierza uczynionego z żydami, gdyby okazali się posłusznymi Boskim rozporządzeniom, byliby mieli doczesne dobra i powodzenie. W tym szczególe ich stanowisko jest zupełnie odwrotne od naszego, ponieważ dla nas zapowiedziane są doczesne niepowodzenia i przeciwności, a jedynie duchowe powodzenie w okresie ewangelistycznym.

Szatana można nazwać panem onej dalekiej krainy zdała od Boga, od Jego miłości i opieki. Szatan był tym, który ich zdegradował do poziomu świń, a w jego służbie nigdy nie mieli zadowolenia. Świnie w przypowieści reprezentują światowość i tych, co zupełnie nie dbają w teraźniejszym czasie o rzeczy duchowne. Marnotrawny syn jest przedstawiony, iż nie posiadał nic innego

na swoje utrzymanie jak tylko światowość; jednak pomiędzy nim a świńmi, z którymi przestawał, była różnica, ponieważ mogły się nasycić i tuczyły się strączywemi pomijami itd., gdy zaś marnotrawny syn nie mógł żyć na takiej diecie. On odczuwał swoją degradację. "Wszedłszy w siebie" zrozumiał, iż był niemądrym marzycielem, pozostawiając dom ojcowski gdzie miał tyle dobrego i z własnej woli doszedł do tak upadłego stanu, a teraz łaknie i pragnie rzeczy, jakie pozostawił w domu ojcowskim. Najpierwszy krok jaki uczynił, było postanowienie, a następnie wprowadzenie tego postanowienia w czyn. Samo tylko chcenie nie przydałoby mu się na nic, gdyby nie było poparte czynem.

Pan Jezus przedstawia w przypowieści obraz marnotrawnego syna w żebraczych łachmanach, zawstydzonego, przejętego bojaźnią na myśl jakiego dozna przyjęcia ze strony ojca i swego brata. Jego starszy brat, przedstawiający Faryzeuszów, wcale się nie spodziewał jego powrotu, lecz ojciec wyobrażający Boga, widział go już z daleka, wyglądał go, był przejęty dla niego litością i wyszedł mu na spotkanie, by go przywitać. Jego przyjęcie było tak serdeczne jakby nigdy nie zgrzeszył; najlepsza suknia, obuwie i pierścień były mu dane, a nadto była urządzona uczta dla domowników, aby tym sposobem była objawiona radość ojcowska. Pan Jezus chciał przez to pokazać Faryzeuszom jak Pan Bóg zapatruje się na powracających do Boga celników i grzeszników, którzy usłyszawszy poselstwo ewangeliczne powrócili do sprawiedliwości i harmonii z Bogiem.

Nauczeni i Faryzeusze - Starszy Brat.

Większość naśladowców Chrystusa stanowiła klasę zbłąkanych. Nauczeni w Piśmie i Faryzeusze zamiast nienawidzieć i prześladować Jezusa i Jego naukę, która przyciągnęła tych zbłąkanych i przyprowadziła do miłości, nadziei i społeczności z Bogiem, powinni raczej z tego się cieszyć, Następnie Pan Jezus przedstawia Faryzeuszów i ich stanowisko w tej sprawie, że się rozgniewali na Ojca z powodu Jego dobroci i nie chcieli wziąć udziału w uczcie, wydanej przez Ojca, na którą byli zaproszeni do uczestnictwa w radości z powodu powrotu marnotrawnego syna. Strata byłaby ich, a korzyść tych co są uniżonego ducha. Ojciec Niebieski, któremu upodobało się udzielić błogosławieństwa we wszelki sposób, nie zmuszał ich do przyjmowania Jego błogosławieństw, chociaż z natury byli Jego wybranymi. Jeżeli oni nie chcieli przyjąć zaproszenia i nie cieszyć się z powodu powrotu marnotrawnego syna, to nie otrzymają żadnych błogosławieństw. Uczta ewangeliczna jest tylko jedna, a ktokolwiek chce wziąć w niej udział musi się zastosować do warunków Ojcowskich.

Pomimo, że przypowieść odnosi się szczególnie do narodu żydowskiego, to jednak tę ilustrację mażemy zastosować i do naszych czasów. Jak wiadomo naród Izraelski przedstawiał, czyli był typem na duchowego Izraela, a żniwo wieku żydowskiego figuruje żniwo wieku ewangelicznego. W szerszym znaczeniu tego słowa, cały świat może być przedstawiony w świetle tej przypowieści. Ci, co zawsze starali się być w harmonii z Bogiem i prowadzić życie świętobliwe, będąc posłusznymi prawu Bożemu, możnaby porównać do brata starszego; zaś młodszy brat wyobrażałby tych, o jakich mówi Paweł apostoł w liście do Rzymian, pierwszy rozdział: "Przeto, iż poznawszy Boga, nie chwalili jako Boga, ani Mu dziękowali, owszem znikczemnieli w myślach swoich, i zaćmiło się bezrozumne serce ich; mieniąc się być mądrymi i zgłupieli i odmienili chwałę nieskazitelnego Boga, przetoż podał je Bóg pożądliwościom serc ich ku nieczystości ... a jako się im nie upodobało mieć w znajomości Boga, tak też Bóg je podał w umysł opaczny, aby czynili co nie przystoi, napełnieni będąc wszelakiej nieprawości" itd.

Z tego punktu zapatrywania prawie cały świat znajduje się w dalekiej krainie, w ziemi nieprzyjacielskiej i pod wpływem boga tego świata, który oślepia zmysły. Lecz teraz z łaski Bożej dowiedzieliśmy się, że daną będzie sposobność wszystkim ludziom i wszędzie, aby mogli wniknąć w siebie i zrozumieć swój stan upadły, a zarazem dowiedzieć się o dobroci Ojcowskiej, iż On jest gotów przyjąć ich z powrotem. Ta sposobność reformy będzie daną każdemu w czasie Tysiąclecia pod zarządem i kontrolą Tego, który nas umiłował i kupił Swoją drogocenną krwią. Dla znajdujących się we właściwym stanie serca, ta wiadomość sprawi radość i wesele, zaś dla innych ta myśl, że dla zbłąkanego świata będzie daną sposobność powrotu do Niebieskiego Ojca, otrzymania szaty sprawiedliwości Chrystusowej i być przyjętym znowu do synostwa Bożego, jest odstręczającą myślą, podobnie jak była odstręczającą dla Faryzeuszów za czasów Jezusa, ażeby łaska Boża miała spływać na celników i grzeszników.

Najpierwszym marnotrawnym synem, który pod Nowym Przymierzem powróci do łaski Bożej, będzie naród żydowski, bo jest napisane. "Przyjdzie z Syjonu Wybawiciel i odwróci niepobożność od Jakóba; a toć będzie przymierze Moje z nimi, gdy odejmę grzechy ich. A tak według Ewangelii nieprzyjaciółmi są dla was; lecz według wybrania miłymi są dla ojców, albowiem darów Swoich i wezwania Bóg nie żałuje." - Rzym. 11:25-30. Prorok Zachariasz opisuje doświadczenia żydów jako marnotrawnego syna powracającego do domu Ojcowskiego i mówi, że Pan wyleje na nich ducha łaski i modlitw i ujrzą Tego, którego przebodli, i płakać będą nad Nim. Nie tylko będą oni tymi, na których będzie wylany duch święty jako napisano: "I będzie w ostateczne dni (po wieku ewangelicznym, gdy się skończy czas działalności dla sług i służebnic) mówi Bóg: Wyleje z ducha Mojego na wszelkie ciało." - Dz. Ap. 2:17.

Rodzaj ludzki w ogóle jest marnotrawnym synem.

Ta sama myśl była wyrażona na królu Nabuchodonozorze, który reprezentował szaleństwo świata. W ostateczne dni - przy końcu okresu zwierzęcej degradacji - przyszedł do siebie, do swoich zmysłów, o czym czytamy: "A po skończeniu onych dni podniosłem ja, Nabuchodonozor, w niebo oczy moje, a rozum mój do mnie się wrócił i błogosławiłem Najwyższemu, a Żyjącego na wieki chwaliłem i wsławiałem ... Tego czasu rozum mój wrócił się do mnie, a do sławy królestwa mego ozdoba moja i dostojność moja wróciła się do mnie." - Dan. 4:34,36. Po skończeniu się czasów pogan rozum zacznie powracać marnotrawnemu synowi, a światło Chrystusowe zacznie przyświecać i błogosławieństwa zaczną się zbliżać, gdy wszystkie rodzaje ziemi zaczną się uwalniać z wężów i z pod wpływu szatana. Prorok Micheasz opisuje przyszłe błogosławieństwa jakie mają spłynąć na cały świat i mówi: "Stanie się w ostateczne dni, że utwierdzona będzie góra domu Pańskiego na wierzchu gór i wywyższona nad pagórki, a narody się do niej zbiegać będą. I pójdzie wiele narodów mówiąc: Pójdźcie, a wstąpmy na górę Pańską, to jest do domu Boga Jakóbowego a będzie nas nauczał dróg swoich i będziemy chodzili ścieżkami jego; bo zakon wyjdzie z Syjonu, (duchowego królestwa Chrystusowego) a Słowo Pańskie z Jeruzalemu (od ziemskich przedstawicieli Królestwa i chwały Chrystusa)." - Mich. 4:1-2.

"Tenże Sam wczoraj, dzisiaj i na zawsze."

Dziwna rzecz, że niektórzy ludzie nogą widzieć dobrnę, a jednak nie mogą uchwycić chwalebnego widoku Boskiej mądrości i mocy. Naprzykład: Rev. Alex. McKenzie pisząc o Boskiej litości o drzwiach otwartych dla tych, co pragną powrócić do domu ojcowskiego, przedstawia swoją myśl w tych słowach:

Nie byłoby od rzeczy powiedzieć że Ewangelia Chrystusowa jest Ewangelią wtórej sposobności. Ludzie często się zastanawiają czy jest lub będzie wtóra sposobność w przyszłym świecie. Lecz tu jest coś lepszego jak to, bo wtóra sposobność na tym świecie. Teraz jest czas sposobny, by spróbować jeszcze raz. Teraz jest dzień dojścia do mety. Pokuta jest teraz nową sposobnością. Marnotrawny syn przyszedł z powrotem do swojego ojca mówiąc: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przed tobą, chybiłem celu. Nie jestem już godzien zwać się synem twoim; uczyń mnie jakby jednym z najemników twoich." Ojciec ocenił to wyznanie i rzekł: "Przynieście onę przednią szatę, a obleczcie go." Lecz brat jego rzekł: "Ojcze, on miał swoją część i stracił ją." Lecz on mu odpowiedział: "Mój syn powrócił, aby znowu spróbować."

Radujemy się, że nasz Ojciec Niebieski daje nam, naszym braciom, siostrom i dzieciom sposobność powrotu po oddaleniu się od Niego i błądzeniu na złej drodze. Daje nam sposobność nauczenia się z doświadczeń codziennego życia i z różnych przykrych zawodów, co to znaczy być oddalonym od Boga. Jest to dla nas korzystnym, jeżeli możemy się tego dopatrzeć. Dobrze, iż mało jest takich, którzyby byli tego przekonania, że jeden upadek, lub błąd pieczętuje i decyduje o ich losie. Możemy się cieszyć, że wielu pojmuje miłosierdzie Boże i przebaczenie objawione w Jezusie, przez którego otrzymujemy uwolnienie nie tylko od grzechu pierworodnego, lecz i od różnych upadków następnych. Lecz czy możemy ograniczać łaskę naszego Boga, jeżeli On Sam nie ogranicza? Czy kto może powiedzieć, że tylko w teraźniejszym czasie i jedynie ci co usłuchali jego głosu i zostali przyjęci do rodziny Bożej, że tylko takim Pan Bóg okazuje Swą łaskę? Dlaczego wielu nie może pojąć, że Ten sam Bóg, który okazał Swoje miłosierdzie nad nimi, przyjmując ich jako marnotrawnych synów, bez pogwałcenia sprawiedliwości, może być również miłosiernym i nad tymi, co jeszcze nie mają uszu ku słuchaniu, ani wzroku, żeby mogli dopatrzeć się łaski Bożej okazanej w Chrystusie Jezusie?

Dziwnym jest, że teraz, w brzasku nowego okresu, gdy Pan zwraca naszą uwagę na chwalebne zarysy Swojego planu co do podniesienia upadłego rodu ludzkiego, przyprowadzenia go do pierwotnego stanu i przywrócenia wszystkiego, co było utracone w Raju - a kupione ofiarą Jezusa dokonaną na krzyżu, ażeby te błogosławieństwa miały być powodem do gniewu i oburzenia tych, co mianują imię Chrystusa, lub do pewnego stopnia byli uczestnikami ducha Bożego. Co jest powodem, że tacy zamykają oczy i zatykają uszy na poselstwo odnoszące się do naszego drogiego odkupiciela? - "Ową światłość prawdziwą, która oświeci każdego człowieka przychodzącego na świat?" Czemu odrzucają i nie chcą dać posłucha na zwiastowanie posłane przez Aniołów do Betlejemu: "Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie wszystkiemu ludowi?"

Jedynie pokutujący marnotrawni Synowie przyjęci.

W przypowieści jest pokazana radość, że marnotrawny syn odwrócił się od grzechu i nieposłuszeństwa; w dodatku Pan Jezus zaznacza, że taką jest radość w niebie nad każdym co będąc dzieckiem Bożym, wyszedł z domu ojcowskiego i udał się na bezdroża. Ta sama zasada odnosi się do wieku Ewangelii i do każdego, co był przyjęty w Chrystusie, a następnie zbłądził, lecz ostatecznie powrócił w pokorze prawdziwej, jak jest obraz pokazany w przypowieści, że taki może ponownie otrzymać łaskę Bożą, że wszystkie jego niedoskonałości i grzechy zostały darowane i przykryte szatą sprawiedliwości Chrystusowej. Mogą oni otrzymać łaskę Bożą ponownie. Możemy zauważyć, że miłosierdzie Boże jest również obfite i dla świata - całego rodu ludzkiego, przez tegoż Odkupiciela i przez tę samą ofiarę pojednania. Nie tylko radujemy się z rozwijania szerszych zarysów planu Bożego, lecz jesteśmy pewni, że i aniołowie w niebie również radują się, gdy widzą, długość, szerokość, wysokość i głębokość miłości Bożej jaka się objawia względem upadłego rodzaju ludzkiego.

W powyższym nic nie wskazuje, aby kiedykolwiek Bóg przyjął kogokolwiek na innych warunkach aniżeli te, jakie są przedstawione w przypowieści o marnotrawnym synu. Marnotrawny syn musi pragnąć powrotu i starać się by wrócić; Ojciec zaś, by go zachęcić wyjdzie mu na spotkanie, udzielając Swojego błogosławieństwa, wprowadza i czyni go uczestnikiem wszystkich chwalebnych rzeczy, które On ma zachowane dla tych, co miłują Go i Jego sprawiedliwość. Jednakowoż, w tej reformie jest pewna część należąca w pewnej mierze do Boskiej Opatrzności, zaznaczona w słowach: "Wszedłszy w siebie." Grzech i degradacja sprowadziły niezrównoważony sąd, tak, że zło zdaje się być dobrym, a dobre złym. światło ciemnością, a prawda fałszem i na odwrót, Jest to Opatrznością Bożą, że oczy naszego wyrozumienia zostały otwarte, że możemy widzieć gdzie jesteśmy i że pojmujemy nasze potrzeby i nasze straty. Jak wykazaliśmy powyżej, obietnice Boże sięgają całego rodu ludzkiego, i że w czasie właściwym Bóg spowoduje, że rodzaj ludzki powróci do zmysłów, oceni naukę otrzymaną z doświadczeń i zapragnie powrócić do ojcowskiego domu. Muszą jednak okazać dobre usiłowania, bo inaczej skutku nie osiągną. Przez cały wiek Tysiąclecia ludzie będą dochodzić do wyrozumienia swych potrzeb a na ile zapragną, o tyle zostaną od Boga zaopatrzeni w Chrystusie. Bóg jakoby wyjdzie na ich spotkanie i pomoże im do powrotu, by mogli otrzymać to, co utracili i dojść do stanu pełnego pokoju i błogosławieństw, w zgodzie z Wszechmocnym.

Oczy niektórych z klasy marnotrawnych synów mogą spocząć na tym artykule i może się w nich odezwać pragnienie powrotu do ojcowskiego domu, do społeczności rodziny Bożej jak również do chwalebnych błogosławieństw i duchowej społeczności, którą kiedyś się cieszyli, lecz utracili. Jeżeli tak, to przypominamy, iż początkiem musi być powrócenie do zdrowych zmysłów, wniknięcie w siebie. Gdy to nastąpi niech taki zaraz powstanie i idzie do Ojca Niebieskiego, przez Jezusa; niech ma tę pewność, że Ojciec go przyjmie; lecz niech nie wraca poto, aby się usprawiedliwiać lub okazać swoją zacność; takie stanowisko zniszczyłoby wszelkie błogosławieństwa i nadzieje. Musi stawić się w takim stanie umysłu, w jakim był marnotrawny syn, z sercem skruszonym, z wyznaniem swoich błędów i z gotowością przyjęcia najniższego stanowiska w rodzinie Bożej jako sługa. Takim tylko Ojciec Niebieski udzieli możność powrotu do przywilejów i synostwa.

"Straż" nr. 10, 1949r. - "Obleczcie go w onę przednią szatę" - W.T.3360-1904